Schabowy, mielony, a może sojowy? Polacy odpowiedzieli, jaki kotlet wybierają na obiad
Niedzielne przedpołudnie w polskim domu ma swój niezmienny rytm, który wyznacza... dźwięk tłuczka do mięsa. Choć nasze nawyki żywieniowe ewoluują, tradycja wspólnego obiadu ma się świetnie. Jak wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez panel Ariadna na zlecenie redakcji Pysznosci.pl, król stołu jest tylko jeden, choć występuje w wielu przebraniach.
Drugie danie to w wielu polskich domach nadal świętość. Szczególnie w weekendy, kiedy mam czas i energię na przygotowanie pełnego obiadu i propozycję "po zupie". Widok talerza pełnego złocistych ziemniaków i mizerii (buraczków lub surówki) oraz kotleta to dla wielu symbol niedzielnego popołudnia. Jednak, jak pokazują wyniki badań przeprowadzonych na panelu Ariadna, definicja "kotleta" staje się coraz szersza. Wpływ na to mają nie tylko nasze sentymenty, ale też zmieniająca się dostępność produktów, rosnące ceny mięsa oraz coraz popularniejsze diety roślinne czy keto. Co ciekawe, tylko 6 proc. badanych deklaruje, że w ich domach w ogóle nie jada się kotletów. Reszta z nas? Kochamy je miłością bezgraniczną!
Kotlety z młodej kapusty to wiosenny hit na talerzu. Nikt się im nie oprze
Drób kontra wieprzowina, czyli starcie kotletów
Największym zaskoczeniem dla tradycjonalistów może być fakt, że klasyczny schabowy musiał ustąpić miejsca na podium. Obecnie to kotlet z piersi kurczaka (64 proc.) pojawia się według ankietowanych na naszych stołach najczęściej. Jest ceniony za delikatność, szybkość przygotowania i mniejszą zawartość tłuszczu. Tuż za nim, z wynikiem 62 proc., plasuje się kultowy kotlet schabowy. Choć oba rodzaje dzieli niewiele, widać, że chętniej sięgamy po lżejszy drób.
Sekret idealnego drobiowego? Soczystość! Coraz więcej osób zamiast tradycyjnej bułki tartej wybiera panierkę panko lub płatki kukurydziane. Na trzecim miejscu podium dumnie pręży się kotlet mielony (53 proc.) – to on jest królem domowego ciepła i mistrzem utylizacji czerstwej bułki namoczonej w mleku.
Od elegancji de volaille’a po powrót mortadeli
Polacy kochają różnorodność. Co piąty z nas (21 proc.) zajada się eleganckim de volaille’em, z którego po przekrojeniu wypływa aromatyczne masło. To danie, które kojarzy nam się z uroczystymi przyjęciami, coraz częściej gości w naszym powszednim menu. Z kolei na drugim biegunie, ale już u znacznie mniejszej grupy, znajdziemy sentymentalny powrót do czasów PRL-u – kotlety z mortadeli (9 proc.) oraz nadziewanego szynką i serem "Szwajcara" (9 proc.).
Ciekawie prezentuje się segment alternatyw. Coraz większa świadomość zdrowotna i ekologiczna sprawia, że na obiad chętnie przygotowujemy kotlety rybne (14 proc.) czy kotlety z jajek (13 proc.). Co ciekawe, kotlety sojowe i warzywne wskazywał co 10. ankietowany, co świadczy o tym, że te propozycje stają się pełnoprawnymi bohaterami obiadów. Nie są już tylko "zamiennikiem" dla wegetarian, ale ciekawym urozmaiceniem diety keto czy sposobem na obniżenie kosztów codziennego jadłospisu. Sznycel cielęcy, choć uważany za arystokrację wśród kotletów, gości u nas rzadziej (8 proc.), co zapewne wiąże się z jego wyższą ceną i wymagającą techniką przygotowania.
Polski kotlet - tradycja, która smakuje każdemu
Niezależnie od tego, czy wybierasz chrupiącego kurczaka, soczysty schab, czy eksperymentujesz z kotletem z kalafiora, jedno jest pewne – polski obiad bez kotleta to dla większości z nas obiad niepełny. Nasze podniebienia się zmieniają, otwieramy się na nowe smaki i techniki, ale baza pozostaje ta sama: ma być smacznie, sycąco i rodzinnie.