Pączków z takim składem nie kupuj. Na widok etykiety można złapać się za głowę
Tłusty czwartek już za pasem, a to oznacza pączkowe szaleństwo w całym kraju. Zapach smażonego ciasta unosi się z każdej piekarni i marketu. Czasem jednak warto podejść do tego święta z głową. Sprawdziłam skład, podpytując też dietetyk kliniczną o to, co sądzi o takich wyrobach.
W pogoni za najniższą ceną i ilością często zapominamy o jakości. Pączki sprzedawane w wielopakach, które kuszą ceną kilkudziesięciu groszy za sztukę, to często produkt pączkopodobny. Ich skład to prawdziwa tablica Mendelejewa, a analiza etykiety sprawia, że dietetycy łapią się za głowy. Choć tradycja nakazuje zjeść przynajmniej jednego pączka "na szczęście", wybór przypadkowego produktu z marketowej półki nie przysporzy nam nic dobrego.
Tłusty czwartek i co dalej? Podpowiadamy, co zrobić z olejem po smażeniu pączków
Najgorszy wybór na tłusty czwartek
Tanie pączki z marketów to klasyczny produkt wysokoprzetworzony. W ich składzie dominuje tłuszcz palmowy, który znajdziemy zarówno w samym cieście, jak i w nadzieniu czy pudrze dekoracyjnym. Największym problemem dla zdrowia są jednak zawarte w nim kwasy tłuszczowe typu trans, powstające podczas przemysłowego utwardzania olejów roślinnych. To właśnie te substancje są bezpośrednio odpowiedzialne za podnoszenie poziomu "złego" cholesterolu LDL oraz drastyczne zwiększanie ryzyka wystąpienia miażdżycy. Potwierdza to dietetyk kliniczna, Roksana Środa, uczestniczka programu "MasterChefPolska" i twórczyni aplikacji SkanuJemy do samodzielnego weryfikowania produktów na zakupach. Podkreśliła, jak konsumpcja takich słodkości wpływa na nasze samopoczucie. Warto mieć tego świadomość.
- Skład na opakowaniu to długa lista, która pozostawia wiele do życzenia. Taki pączek to produkt wysoko przetworzony o wysokiej zawartości cukrów prostych i tłuszczów niskiej jakości. Mamy do czynienia z mieszanką mąki pszennej i cukru (pod wieloma postaciami). Znajdziemy tu również tłuszcz palmowy, utwardzone tłuszcze trans, emulgatory i stabilizatory, które przedłużają przydatność do spożycia, ale na pewno nie wzbogacają smaku ani wartości odżywczej. Przy 80 g sztuce dostarczamy śladowe ilości składników odżywczych za to dużą ilość cukru - również pod postacią glukozy – co znacznie podnosi indeks glikemiczny produktu i chwilę po zjedzeniu możemy odczuć nagły spadek energii - wyjaśnia ekspertka.
W jej składzie znajdziemy m.in. emulgatory takie jak E471 i E472e oraz stabilizatory, które mają za zadanie utrzymać nienaturalną puszystość, a także wspomnianą miękkość pączka przez wiele dni. Zgodnie z informacją na pudełku, pączki "najlepiej spożyć przed 14.07.2027". Kolejnym alarmującym elementem jest białko jaja w proszku oraz pasteryzowana masa jajowa, które zastępują świeże żółtka, pozbawiając wypiek naturalnej struktury i wartości odżywczych.
Nadzienie określone jako "wieloowocowe" również pozostawia wiele do życzenia, bo składa się w dużej mierze z wody, cukru i skrobi modyfikowanej kukurydzianej. Prawdziwych owoców jest tam znikoma ilość, a ich smak i kolor są podbijane przez aromaty oraz koncentraty z marchwi czy czarnej porzeczki. Nawet puder dekoracyjny nie jest czystym cukrem, lecz mieszanką glukozy, skrobi pszennej i kolejnej porcji tłuszczu palmowego, co zapobiega jego rozpuszczaniu się na tłustym cieście, ale obciąża nasz organizm zbędną chemią.
Jak wybrać dobre pączki?
Dobry pączek nie musi być fit, ponieważ z definicji jest on bombą kaloryczną, ale powinien posiadać krótki i zrozumiały skład. Najlepsze nadzienie to prawdziwa konfitura z róży, powidła śliwkowe lub dżem o wysokiej zawartości owoców, który nie zawiera zbędnych zagęstników. Ciasto w tradycyjnym wypieku powinno bazować na świeżych żółtkach jaj i prawdziwym maśle, a nie na przemysłowych mieszankach w proszku i margarynach.
- Zwracajmy też uwagę na informacje o składzie pączków, które znajdziemy na stronach internetowych i zawsze weryfikujmy to z etykietą na oryginalnym opakowaniu producenta. Zdarza się, że etykieta online jest uproszczona i nie dostarcza kompletu informacji, który jest ważny nie tylko w codziennej zdrowej diecie, ale także przy alergiach oraz na dietach eliminacyjnych, przy zaburzeniach typu SIBO lub IBS. Korzystajmy z dostępnych narzędzi, które pomagają świadomie czytać etykiety, szczególnie gdy brakuje nam czasu przy sklepowej półce. Zachęcam do budowania świadomości żywieniowej, a w tłusty czwartek sięgnijmy do naturalnych wyrobów, np. z lokalnej piekarni - mówi dietetyk kliniczna Roksana Środa.
Zamiast kupować karton tanich pączków w supermarkecie, znacznie lepiej jest zainwestować w jedną lub dwie sztuki z dobrej, lokalnej cukierni, która szczyci się rzemieślniczą recepturą. Należy pamiętać, że jeden pączek o tak fatalnym składzie to nie tylko około 300–400 pustych kalorii, ale i zbędna dawka chemii.
Wybierając produkty wysokiej jakości, dbamy o swoje jelita i układ krążenia, celebrując tradycję w sposób bezpieczny dla zdrowia. Tłusty czwartek to święto smaku, dlatego warto zadbać o naprawdę jakościowe pączki.