WAŻNE
TERAZ

Nie było czego zbierać! Polacy zagrają o złoto Ligi Narodów

W PRL-u gospodynie miały je w szafkach i dodawały do dań. Dziś wielu krzywi się na samą myśl

czasach PRL-u żółto-niebieskie opakowanie Vegety czy charakterystyczna buteleczka Maggi były obowiązkowym elementem każdej polskiej kuchni. Gospodynie dodawały je niemal do wszystkiego, by nadać potrawom głęboki smak. Dziś na widok tych ulepszaczy wielu z nas tylko się krzywi. Dlaczego tak chętnie po nie sięgano i czym możemy je dziś zastąpić w zdrowszy, naturalny sposób?

Dziś te dodatki budzą wiele wątpliwościDziś te dodatki budzą wiele wątpliwości
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Ewa Malinowska

Kuchnia okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej była sztuką nieustannego kompromisu i kulinarnej gimnastyki. Puste półki, wieczne niedobory podstawowych produktów oraz mięso na kartki zmuszały gospodynie do niezwykłej kreatywności. Aby z prostych, często mało wyrazistych składników wyczarować obiad, który zasmakuje całej rodzinie, sięgano po sprawdzonych "pomocników". W czasach, gdy brakowało świeżych ziół i przypraw z całego świata, to właśnie gotowe mieszanki i koncentraty niepodzielnie rządziły polskimi stołami.


WIDEO
Chleb w jajku z czasów PRL w wersji premium. Znika z talerzy w mgnieniu oka


Tanie sposoby na smak

W niemal każdej kuchennej szafce honorowe miejsce zajmowały takie klasyki jak Vegeta (często sprowadzana z Jugosławii i traktowana jak towar luksusowy), rodzima Jarzynka, kostki rosołowe oraz nieśmiertelna przyprawa w płynie, czyli Maggi. Dodawano je do zup, sosów, kotletów mielonych, a nawet past kanapkowych. Powód był prosty – błyskawicznie podbijały smak potraw, maskując niedostatki jakościowe mięsa czy warzyw.

Oczywiście posiadacze ogródków działkowych, niezwykle popularnych w tamtych latach, mogli korzystać ze świeżego lubczyku, nazywanego naturalnym zielonym odpowiednikiem Maggi. Jednak to ciemna buteleczka z charakterystyczną żółto-czerwoną etykietą była na stałe wpisana w krajobraz nie tylko domowych kuchni, ale nawet barów mlecznych czy restauracji, stojąc dumnie obok solniczki i pieprzniczki na każdym stoliku.

Czas na zdrowsze zamienniki

Dziś, w dobie rosnącej świadomości żywieniowej, na dawnych królów kuchni patrzymy z dużym dystansem, a nawet niechęcią. Wiemy już, że to przede wszystkim ogromne ilości soli, sztuczne aromaty, utwardzane tłuszcze roślinne (obecne w kostkach rosołowych) oraz wzmacniacze smaku na czele z glutaminianem sodu. Regularne ich spożywanie może prowadzić do nadciśnienia czy zatrzymywania wody w organizmie.

Na szczęście natura daje nam świetne, zdrowe zamienniki:

  • Zamiast płynnego Maggi: Możemy używać świeżego lub suszonego lubczyku oraz dobrej jakości sosu sojowego (np. tamari).
  • Zamiast kostki rosołowej: Bez trudu zastąpimy ją domowym bulionem warzywnym lub mięsnym, który po ugotowaniu i skoncentrowaniu możemy zamrozić w foremkach do lodu i wyciągać w razie potrzeby.
  • Zamiast Vegety czy Jarzynki: Domową, suchą przyprawę przygotujemy sami, blendując suszone warzywa (marchew, seler, por, pietruszkę) z dodatkiem soli morskiej, kurkumy oraz płatków drożdżowych nieaktywnych, które nadają potrawom genialny, głęboki smak umami bez grama chemii.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE