Sól potrafi wydobyć smak z niemal każdego dania i ma naprawdę sporą moc, dlatego trzeba z nią uważać i sypać oszczędnie. Bo o ile dosolenie zupy nie jest żadnym problemem, o tyle uratowanie przesolonej już jest dużo trudniejsze, choć i na to są sposoby. Jak więc solić zupę? Zwykle najlepiej dodać małą szczyptę soli na początku, a resztę dopiero pod koniec gotowania. Jest jednak jeden, bardzo ważny wyjątek i zaraz o nim opowiemy.
WIDEOZupa z kurek z ziemniakami i boczkiem. To będzie twój ulubiony pomysł na obiad
Kiedy lepiej poczekać z solą?
Są zupy, w których sól zostawiamy praktycznie na sam koniec. Chodzi o te z dodatkami, które same w sobie są już słone, na przykład boczek, wędzonka, sos sojowy, kapary czy oliwki. W takich przypadkach najpierw ugotuj zupę, spróbuj jej i dopiero wtedy zdecyduj, czy w ogóle potrzebuje dodatkowej soli. Wiele osób popełnia błąd, zapominając o tym i zupę trudno jest później przełknąć.
Zanim sięgniesz po solniczkę, sprawdź, czy do garnka nie trafiły już:
- kostka rosołowa lub gotowy bulion,
- boczek, kiełbasa, wędzonka albo mięso peklowane,
- sos sojowy, pasta miso lub Maggi,
- kiszona kapusta, ogórki kiszone albo ich sok,
- feta, parmezan, ser topiony lub ser pleśniowy,
- fasola, ciecierzyca albo kukurydza z puszki,
- oliwki, kapary i suszone pomidory.
Słynny mit
Przez lata powtarzało się, żeby nie solić zup ze strączkami, bo fasola, groch czy ciecierzyca podobno przez to twardnieją i gotują się znacznie dłużej. Okazuje się jednak, że problem leży nie w soli, a w kwaśnych dodatkach - na przykład pomidorach, koncentracie, occie czy soku z cytryny. To z nimi lepiej poczekać, aż strączki wyraźnie zmiękną.
Sama sól nie zawsze szkodzi strączkom, a badania pokazują nawet, że moczenie fasoli w roztworze z dodatkiem soli może skracać czas gotowania. Mimo to przy zupie fasolowej czy grochówce wiele osób dalej soli dopiero na końcu — po prostu łatwiej wtedy zapanować nad smakiem, szczególnie gdy do garnka trafia jeszcze kiełbasa, boczek albo gotowy bulion.