Przechadzając się alejkami Jarmarku św. Dominika, trudno nie ulec pokusie spróbowania lokalnych rarytasów czy plenerowych przekąsek. Uwagę przechodniów skutecznie przyciągało jedno ze stoisk serwujących świeże owoce. Mimo że desery nie należą do tanich, przed budką nieustannie ustawiała się kolejka chętnych. Na pierwszy rzut oka cena wygląda jak każda inna na jarmarku, ale gdyby przyjrzeć się dokładniej, to okazuje się, że zwykłe truskawki warte są tutaj małą fortunę.
WIDEOCiasto czekoladowe z truskawkami i kremem. Na jednym kawałku z pewnością się nie skończy
Dubajski trend wiecznie żywy
Chociaż ogólnopolski szał na pistacjowe kremy i chrupiące ciasto kataifi zdecydowanie przystopował, dubajskie motywy wciąż trzymają się mocno na festynach, jarmarkach i wakacyjnych stoiskach. Tym razem na Jarmarku Św. Dominika króluje wersja z truskawkami.
Kubeczek truskawek z wybraną czekoladą, pistacjowym kremem i ciastem kosztuje tutaj aż 39 zł. Jeśli jednak chcemy zjeść same owoce z mleczną, białą lub gorzką belgijską czekoladą, to musimy zapłacić 35 zł. O ile w przypadku gotowych deserów można przymknąć oko na wyższą cenę albo po prostu nie zwrócić na to większej uwagi (w końcu płacimy za belgijską czekoladę, drogi krem pistacjowy i wakacyjny klimat), o tyle oferta na same truskawki bez żadnych dodatków robi wrażenie i to niestety mało pozytywne.
Cena truskawek na Jarmarku Św. Dominika
Na tablicy znajdziemy pozycję: "kubek lokalnych truskawek (180 g)" w cenie 30 zł. Szybka matematyka na poziomie szkoły podstawowej pozwala przeliczyć tę kwotę na standardowy kilogram owoców i wtedy robi się już ciekawie. Sprzedawcy kilogram truskawek wycenili tutaj na... niecałe 167 zł.
Ciężko znaleźć tutaj jakiekolwiek wytłumaczenie. Sezon na truskawki w Polsce wcale się nie skończył, wciąż trwają zbiory późnych odmian, a owoce są łatwo dostępne. Wystarczy podjechać zaledwie kawałek dalej, na jeden z trójmiejskich rynków czy osiedlowych straganów, by za kilogram truskawki kaszubskiej zapłacić obecnie około 29-30 zł. Różnica jest zatem ponad pięciokrotna. Na jarmarku za mały, 180-gramowy kubeczek płacimy dokładnie tyle samo, ile na pobliskim targowisku kosztuje pełny, kilogramowy koszyk świeżych owoców.
Oczywiście na cenę na jarmarku składa się ogromny koszt wynajmu stoiska, marża, obsługa oraz unikalna lokalizacja w sercu gdańskiej starówki. Trzeba jednak przyznać, że granica cenowa za zwykłą przekąskę owocową została tu przesunięta bardzo wysoko, a mimo to chętnych na kubek truskawek na Jarmarku Dominikańskim wciąż nie brakuje. Pojawia się tylko pytanie: czy naprawdę warto?