Za komuny niemal każdy jadł na śniadanie. Nikt się nie zastanawiał, czy jest zdrowa
Dla jednych to smak dzieciństwa i wakacji pod namiotem, dla innych wątpliwej jakości smarowidło. W czasach PRL-u dzięki swojej niskiej cenie i wysokiej dostępności stała się fundamentem śniadań milionów Polaków, ale dziś coraz więcej osób rezygnuje z zakupu.
Pasztetowa, w przeciwieństwie do pieczonego pasztetu, jest produktem parzonym. Składa się z masy mięsno-tłuszczowej, podrobów (głównie wątroby, która pełni rolę emulgatora) oraz skórek wieprzowych, które dzięki zawartości kolagenu nadają jej charakterystyczną, smarowną konsystencję. W wersji tradycyjnej kluczowym dodatkiem była cebula oraz specyficzna mieszanka przypraw: pieprz, ziele angielskie i gałka muszkatołowa. To właśnie ten zestaw przyprawowy, oparty na technologii z lat 70., nadawał jej charakterystyczny aromat, który dziś trudno odnaleźć w masowej produkcji.
Przepis na paszteciki szczecińskie. Mają chrupiącą skórkę i soczysty farsz
Dlaczego PRL pokochał pasztetową?
W gospodarce niedoboru pasztetowa była rozwiązaniem problemu braku szlachetnych wędlin. Technicznie pozwalała na zagospodarowanie tzw. surowców niższych, czyli elementów tuszy, których nie dało się sprzedać w formie szynki czy schabu. Dzięki temu była jednym z najtańszych produktów białkowych na rynku. Słynna pasztetowa w złotej osłonce była symbolem luksusu w wersji ekonomicznej – jej opakowanie miało sugerować wyższą jakość, chociaż skład pozostawał wierny normom branżowym opartym na podrobach, czyli mało prestiżowych kąskach.
Dzięki procesowi parzenia i szczelnym osłonkom pasztetowa miała stosunkowo długi termin przydatności. Jadano ją na grubo krojonych pajdach chleba, często z dodatkiem musztardy lub ogórka kiszonego, który przełamywał tłusty charakter smarowidła. Pasztetowa była również podstawą prowiantu turystycznego; ze względu na swoją strukturę nie wymagała użycia noża i idealnie nadawała się do szybkiego przygotowania posiłku w warunkach polowych.
Właściwości pasztetowej
Dziś na pasztetową patrzymy przez pryzmat dietetyki, co przynosi dość skrajne wnioski. Jeśli pasztetowa zawiera dużą ilość prawdziwej wątroby, jest skarbnicą witaminy A, D oraz witamin z grupy B (zwłaszcza B12). Dzięki drobnej strukturze jest łatwostrawna pod kątem mechanicznym, a zawartość skórek wieprzowych oznacza obecność kolagenu, wspierającego stawy i cerę.
Z drugiej strony pasztetowa to produkt wysokotłuszczowy, co przy nadmiernym spożyciu sprzyja podniesieniu poziomu cholesterolu. Współczesne wersje często zawierają MOM (mięso oddzielone mechanicznie), fosforany zatrzymujące wodę oraz wzmacniacze smaku, które obniżają wartość odżywczą produktu.
Najlepsza pasztetowa to taka, która ma w składzie minimum 15-20 proc. wątroby i krótką listę składników bez zbędnych wypełniaczy. Warto szukać wyrobów wędzonych naturalnym dymem olchowym lub bukowym – tradycyjny proces wędzenia nie tylko konserwuje, ale też dodaje głębi smaku, której nie zastąpi aromat dymu wędzarniczego w płynie.