Kawiarnia i Restauracja "Pokusa" to jeden z najpopularniejszych i najbardziej widocznych punktów na mapie Szczawnicy. To kompleks łączący restaurację, kawiarnię oraz budkę z lodami rzemieślniczymi. Zlokalizowany tuż przy głównej trasie spacerowej, w sąsiedztwie licznych obiektów noclegowych, codziennie przyciąga tłumy spacerowiczów.
WIDEOPyszności polecają lodziarnie: Lody Na Krowiej
Szczegół, który psuje
Z zewnątrz tradycyjny, drewniany budynek ozdobiony ażurowymi balustradami robi na pierwszy rzut oka obiecujące wrażenie. Jest tu jednak pewien wizualny zgrzyt, który od razu rzuca się w oczy. Urokliwą, góralską architekturę w znacznym stopniu zasłaniają wielkie, komercyjne parasole z wielkim logotypem piwnego koncernu. To niestety stała bolączka wielu polskich kurortów – sponsora ogródka widać z kilometra, co niekoniecznie współgra z estetyką uzdrowiska.
Pucharek za 30 zł i pierwsze rozczarowanie
Zajmuję miejsce w ogródku i przeglądam kartę. Mój wzrok natychmiast przykuwa sekcja "Bestsellery", a w niej klasyk nad klasykami: gorące maliny w cenie 30 zł (trzy gałki lodów śmietankowych, maliny na gorąco, bita śmietana i polewa czekoladowa). Na realizację zamówienia nie muszę czekać zbyt długo.
Pucharek trafia na stół i pojawia się pierwszy, dość zasadniczy zgrzyt: serwowane maliny wcale nie są gorące. Są co najwyżej letnie. Bazą deseru z oferty zgodnie z menu są lody śmietankowe. Okazują się być smaczne, kremowe i o dobrej konsystencji. Bita śmietana na wierzchu to niestety klasyczny gotowiec wyciśnięty ze sprayu, a polewa czekoladowa również ma dość syntetyczny, butelkowy charakter.
Trzeba jednak oddać sprawiedliwość owocom – same maliny, chociaż mijające się z nazwą z menu pod kątem temperatury, są przepyszne. Lekko kwaśne, soczyste i genialnie przełamują słodycz śmietankowych lodów. Nie jest to deser zły, ale płacąc 30 zł za pucharek, mam nieodparte poczucie, że cena jest mocno wygórowana jak na serwowane tu półprodukty.
Tajemnica wysokich ocen kryje się... w toalecie
To, co intrygowało mnie najbardziej, to opinie w internecie. Lokal przy ponad 700 recenzjach w wizytówce Google może pochwalić się wręcz świetną średnią ocen 4,9/5. Rzadko kiedy kawiarnie w kurortach osiągają tak wyśrubowany wynik, więc zastanawiałam się, w czym tkwi ten sekret.
Odpowiedź przyszła zupełnie niespodziewanie, gdy podczas wizyty poszłam do restauracyjnej łazienki. Na szybie toalety wisi sporej wielkości plakat z wielkim kodem QR i jasnym komunikatem: zeskanuj kod QR, oceń nas i odbierz gratisową porcję lodów lub napój. Lista darmowych bonusów za recenzję obejmuje m.in. lody śmietankowe, kawę, napoje, a także... lane alkohole z beczki (ten sam, którego logo zdobi parasole w ogródku).
Miło, ale z poczuciem przepłacenia
Oczywiście na plakacie nigdzie nie jest napisane, że wystawiona opinia musi być pozytywna. W praktyce działa tu jednak prosta psychologia i zwykła ludzka przyzwoitość: stojąc przy barze po darmową gałkę lodów czy piwo, mało kto odważy się wpisać mniej niż 5 gwiazdek. Mechanizm rozdawania gratisów w zamian za ocenę na żywo działa doskonale i idealnie podbija statystyki w sieci.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli, "Pokusa" nie jest złym miejscem. To całkiem przyjemna kawiarnia z dobrymi lodami i miłą obsługą. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że za serwowane tu proste desery ciut przesadnie przepłacamy, a niemal idealna ocena w tak licznym wydaniu jest w dużej mierze efektem przemyślanego marketingu. Szkoda też, że piwne akcenty nieco psują estetykę tak ładnego, góralskiego budynku.