Przed wyjazdem na kemping zamówiłyśmy z siostrą jeden całodniowy pakiet z trzema racjami żywnościowymi dla wojska. Do wyboru było kilka wariantów, które różniły się ciepłymi posiłkami i dodatkami. Wybór padł na lasagne na obiad i bigos na kolację. Skusiły nas mleko w tubce i gorąca czekolada. Nie mogłam się doczekać również tego, jak będzie przebiegało podgrzewanie jedzenia w woreczkach bezpłomieniowych. Wszystko uwieczniłam na zdjęciach i wideo.
WIDEOTestujemy rację na bohaterów. Czy to dobry pomysł na wyżywienie na wakacjach?
Paczki samowystarczalne, czy faktycznie?
Racja MRE (meal ready to eat) została zaprojektowana w taki sposób, aby przede wszystkim zapewnić w trudnych warunkach ciepły i kaloryczny posiłek. Dlatego w paczkach znajdują się gotowe dania zapakowane w aluminium, czyli z długim terminem ważności, które można podgrzać bez dostępu do kuchenki, a nawet nie rozpalając ogniska, za pomocą podgrzewaczy bezpłomieniowych.
Jak to działa? Kładziesz zapakowane jedzenie na specjalnej saszetce zawierającej sproszkowane metale, wkładasz razem do plastikowego woreczka, zalewasz niewielką ilością wody, szczelnie owijasz i umieszczasz w tekturowej osłonce. Po chwili zachodzi gwałtowna reakcja chemiczna, a po kilku minutach posiłek jest ciepły. I faktycznie w paczkach umieszczono nawet saszetki z wodą potrzebną do uruchomienia podgrzewacza. Do przygotowania ciepłych napojów trzeba mieć własną wodę i czajnik.
Poczujesz się jak na kempingu za dawnych lat
Dzisiaj bez problemu zrobisz jajecznicę na szybkiej kuchence, a na niektóre pola namiotowe nawet dowożą świeże pieczywo – pisałam o tym w artykule o kempingach teraz i 30 lat temu. Również u nas nie było problemu z jedzeniem. Może dlatego kanapki z konserwą turystyczną czy pasztetem z puszki były dla mnie wyzwaniem. Na co dzień nie spożywam takich produktów, a dodatkowo sąsiadka z namiotu obok kusiła jajecznicą z frankfurterkami. Na szczęście, jak mówię w materiale wideo, moje kanapki uratowały ogórki małosolne i pomidory. Bez tego trudno było przełknąć taką ilość mięsa.
Próbowałam posmarować chrupkie pieczywo z pasztetem dżemem z racji wojskowej, ponieważ chciałam wejść w rolę i poczuć się tak, jakbym faktycznie nie miała dostępu do innego jedzenia. Jednak ten słodki dodatek zdecydowanie był najsłabszym ogniwem z paczki śniadaniowej i praktycznie nie zawierał owoców. Smakował jak bardzo słodka galaretka. Ale myślę, że żołnierz na froncie potrzebuje solidnego zastrzyku energii, więc może i cukier jest uzasadniony.
Najsłabsze i najmocniejsze ogniwo MRE
Byłam ciekawa lasagne z podgrzewacza bezpłomieniowego i o ile sam proces gotowania zrobił na mnie wrażenie, o tyle obiad okazał się dużym rozczarowaniem. Po uchyleniu wieczka naszym oczom ukazała się papka z rozgotowanych klusek i mocno zmielonego mięsa. Spodziewałam się warstw, płatów makaronu i sera. Wiedziałam, że to nie będzie posiłek jak we włoskiej trattorii, ale jednak myślałam, że nazwa zobowiązuje. Nic z tych rzeczy. Ser był widoczny tylko w składzie na opakowaniu, a w środku nie było po nim śladu. Może stopił się z makaronem?
O wiele lepiej wyglądał bigos. Kapusta dobrze doprawiona, wymieszana z koncentratem pomidorowym, do tego sporo plasterków kiełbasy i duszonego mięsa wieprzowego. Zgodnie z zamysłem producenta bigos należało zagryzać chrupkim pieczywem, ale osobiście nie przepadam za takim, więc od razu sięgnęłam po suchary z kminkiem. Wiedziałam, że będą twarde i faktycznie trudno było je przełamać, ale dzięki temu można mieć pewność, że przetrwają i nie pokruszą się bez względu na warunki transportowe, nawet po zrzuceniu ze śmigłowca. Smak? Bez zastrzeżeń. Przyjemnie było je chrupać.
W paczce mnóstwo praktycznych gadżetów
W każdej racji znajduje się pakiet z kawą rozpuszczalną, herbatą ekspresową i podstawowymi przyprawami, takimi jak sól, pieprz i cukier. Ale to nie koniec dodatków. Są także: cukierek z witaminą C, guma do żucia, chusteczka sucha, nawilżana i komplet sztućców. Do śniadania dostałyśmy dodatkowo proszek z napojem energetycznym, a do obiadu gorącą czekoladę o aromacie waniliowym. Sporo rzeczy wróciło ze mną do domu, więc może jeszcze przydadzą się na kolejnych wyjazdach.
Ile kosztuje całodniowe wyżywienie dla wojska?
Za pakiet trzech paczek ze śniadaniem, obiadem i kolacją zapłaciłyśmy z siostrą 132 złote i 88 groszy. Wartość kaloryczna naszego zestawu wynosiła 3795 kcal. Jako gratis otrzymałyśmy orzeszki w czekoladzie. Na kempingu spędziłyśmy 4 dni. Dodatkowo zrobiłyśmy zakupy w Biedronce za 220 złotych, które wystarczyły nam praktycznie na wszystkie pozostałe posiłki, z wyjątkiem jednego kupionego w food trucku. Prawda jest taka, że zrobione przez nas obiady były dużo lepsze od racji dla bohaterów. Jednak stawiam duży plus za bigos, baton energetyczny, suchary z owocami, suchary z kminkiem, gorzką czekoladę i mleko w tubce – z uwagi na wspomnienia z dzieciństwa.