Topinambur to roślina należąca do rodziny uprawianych powszechnie słoneczników. Nad ziemią tworzy imponujące, wysokie łodygi zwieńczone pięknymi, żółtymi kwiatami, jednak to, co najcenniejsze, ukrywa głęboko pod ziemią. Są to jadalne bulwy o nieregularnym kształcie i cienkiej, beżowej, różowej lub brunatnej skórce.
W przeciwieństwie do ziemniaków, nie zawiera on skrobi, a inulinę – złożony wielocukier zaliczany do błonnika rozpuszczalnego, który nie podnosi poziomu glukozy we krwi. Dzięki temu topinambur jest idealnym elementem diety dla diabetyków. Inulina jest ponadto genialnym prebiotykiem, stanowi bezpośrednią pożywkę dla dobrych bakterii jelitowych, wspierając odporność i poprawiając trawienie. Warto jednak wprowadzać go do menu stopniowo: wysoka zawartość inuliny może u osób nieprzyzwyczajonych wywołać początkowo intensywne wzdęcia. Dodatkowo bulwy są bogate w potas, żelazo oraz witaminy z grupy B.
WIDEODomowe ciasto Cielaczek. Na jednym kawałku na pewno się nie skończy
Topinambur w Polsce
Zanim topinambur stał się towarem eksportowym, miał bardzo silną pozycję w Polsce. Roślina ta trafiła do Europy na początku XVII wieku z Ameryki Północnej, gdzie była podstawą diety tamtejszych Indian. Do Polski dotarła niespełna sto lat później i błyskawicznie zadomowiła się w naszych ogrodach oraz uprawach polowych.
Przez dekady topinambur ratował Polaków w okresach nieurodzaju – roślina jest niezwykle odporna na mróz (bulwy mogą zimować w glebie nawet przy -30 st. Celsjusza) i ma minimalne wymagania glebowe. Rósł dosłownie wszędzie. Wszystko zmieniło się w XIX wieku za sprawą masowej uprawy ziemniaka, który był łatwiejszy w masowym obieraniu i przechowywaniu.
Topinambur został zepchnięty na margines, stając się co najwyżej paszą dla zwierząt leśnych lub rośliną dziko porastającą rowy. Choć w Polsce powoli odradzają się lokalne uprawy ekologiczne, to rodzima produkcja wciąż nie pokrywa zapotrzebowania rynku. W efekcie duże sieci handlowe masowo sprowadzają te bulwy z Francji, która jest europejskim liderem w ich produkcji.
Jak smakuje i jak go wykorzystać w kuchni?
Po ugotowaniu lub upieczeniu przypomina on skrzyżowanie słodkawego ziemniaka z delikatnym, maślanym karczochem i młodym kalafiorem, z wyraźnie wyczuwalną, orzechową nutą (przypominającą nieco nasiona słonecznika).
Cienko pokrojone lub starte na tarce bulwy mają chrupiącą strukturę przypominającą rzodkiewkę lub kalarepę. Świetnie sprawdzają się jako baza do surówek z dodatkiem jabłka i oliwy. Pokrojony w słupki i upieczony z ziołami oraz oliwą tworzy genialne, chrupiące i zdrowe frytki, a ugotowany w bulionie i zblendowany z odrobiną śmietanki zamienia się w zupę-krem.
Warto pamiętać o jednej ważnej zasadzie: skórka topinamburu jest bardzo cienka i w pełni jadalna. Zamiast mozolnie obierać pełne wypustek bulwy, wystarczy je bardzo dokładnie wyszorować twardą szczoteczką pod bieżącą wodą przed dalszą obróbką termiczną.