Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych opublikowała artykuł z wynikami przeprowadzonej w tym roku kontroli w smażalniach ryb (z dn. 2.07.2026 r.). Niestety wiele punktów nie zdało testu, a w kilku przypadkach na talerzach znajdował się nie taki gatunek ryby, jaki widniał w menu. To nie jedyne nieprawidłowości.
WIDEO13 lat po „Kuchennych rewolucjach”. Sprawdziłam kultową Tapas Rybkę w Gdańsku
Dorsz ze smażalni – ale jaki?
Kontrole jakości w smażalniach dają nam szansę na bardziej jakościowy posiłek podczas urlopu – o ile właściciele ukaranych grzywną lokali zastosują się do zaleceń. Tym, co najbardziej szokuje w opublikowanych na rządowej stronie wynikach jest podmiana gatunkowa. Częsty jest również brak precyzji w rozpiskach barowych, a zgodnie z prawem konsument powinien wiedzieć, co dokładnie otrzyma na obiad.
Nie wystarczy napisać "dorsz", bo pod tą zbiorczą nazwą znajdują się ryby o różnym smaku i różnych właściwościach. Dorsz atlantycki ma inną konsystencję mięsa od dorsza czarnego, a coraz więcej osób zwraca na to uwagę. Dodatkowo w karcie powinna znajdować się informacja o rodzaju i metodzie obróbki ryby. Już podczas składania zamówienia mamy prawo wiedzieć, czy zjemy dzwonko, czy filet - pieczony, smażony tylko na maśle, a może w panierce.
Rażące błędy w polskich smażalniach
W wyrywkowo przeprowadzonych kontrolach w 8 przypadkach nie zgadzał się opis ryby. Zamiast soli pojawiła się limanda żółtopłetwa, a zamiast dorsza atlantyckiego i morszczuka argentyńskiego – czarniak, czyli dorsz czarny. Inspekcja zauważyła także niezgodności w opisie dodatków, takie jak niepełna lista składników czy brak informacji o alergenach. Zdarzały się również różnice w podanej wadze netto. Na lokale zostały nałożone sankcje, zgodne z aktualnymi przepisami.