Mało który Polak je zna. W Japonii stulatkowie zajadają się nimi codziennie
W poszukiwaniu eliksiru długowieczności często zaglądamy do aptek, ale tymczasem rozwiązanie może kryć się w słoiku z niepozorną, pomarszczoną zawartością. Umeboshi, czyli japońskie morele kiszone, to produkt, który dla mieszkańców Japonii jest podstawą diety i fundamentem zdrowia.
Dieta stulatków z Okinawy czy innych regionów Japonii opiera się na produktach fermentowanych, a umeboshi zajmują w niej miejsce szczególne. Są uważane za "króla alkalicznych pokarmów", co oznacza, że pomagają zachować równowagę kwasowo-zasadową organizmu. Japońscy stulatkowie zajadają umeboshi niemal codziennie, wierząc, że jedna morela dziennie to najlepsza ochrona przed zmęczeniem i infekcjami.
Postaw na klopsiki po japońsku. Na zwykłe mielone nikt nawet nie spojrzy
Czym dokładnie jest umeboshi?
Umeboshi to owoce odmiany Prunus ume (często błędnie nazywane śliwkami, bliżej im do moreli), które poddawane są procesowi kiszenia w soli z dodatkiem liści shiso (pachnotki). To właśnie te liście nadają im charakterystyczny, różowy lub czerwony kolor. Proces fermentacji sprawia, że owoce te zyskują intensywny, słono-kwaśny smak, który dla osób próbujących go po raz pierwszy może być dość zaskakujący.
Dzięki wysokiej zawartości kwasu cytrynowego umeboshi wspomagają trawienie i przyspieszają regenerację organizmu po wysiłku. Kwas zawarty w umeboshi ułatwia przyswajanie minerałów, takich jak wapń czy magnez, pochodzących z innych potraw spożywanych podczas posiłku. Owoce te błyskawicznie rozkładają kwas mlekowy w mięśniach. To dlatego Japończycy sięgają po nie po ciężkim dniu fizycznej pracy.
Jak jeść i do czego podawać umeboshi?
Z uwagi na bardzo silny aromat, umeboshi rzadko jada się jako samodzielną przekąskę w dużej ilości. Zazwyczaj traktuje się je jako wyrazisty dodatek.
Klasycznym sposobem podania jest położenie jednej moreli na miseczce białego ryżu (tzw. Hinomaru bento, nawiązujące do flagi Japonii). Fermentowany owoc trafia także do onigiri, czyli ryżowych trójkątów zawiniętych w algi nori. Rozgnieciony miąższ umeboshi idealnie zastępuje sól i ocet w sosach sałatkowych. W Japonii popularne jest zalewanie także umeboshi gorącą wodą lub herbatą bancha w celu złagodzenia dolegliwości żołądkowych.
Czy można zrobić umeboshi w domu?
Tradycyjne przygotowanie umeboshi trwa kilka tygodni i wymaga dostępu do świeżych owoców ume, które w Polsce są trudne do zdobycia. Można jednak przygotować polską wersję z twardych, niedojrzałych moreli lub małych śliwek ałycz.
Polskie owoce są znacznie słodsze. Aby uniknąć fermentacji alkoholowej (zamiast mlekowej), musisz restrykcyjnie pilnować stężenia soli. Sól powinna stanowić minimum 15 proc. wagi owoców. Suszenie na słońcu jest niezbędne, by aktywować specyficzną teksturę i skoncentrować kwasy. Bez tego etapu otrzymasz po prostu słone morele w zalewie, a nie umeboshi.
Składniki:
- 1 kg twardych, zielonkawych moreli,
- 120-150 g soli morskiej,
- opcjonalnie: czerwone liście pachnotki dla koloru.
Sposób przygotowania:
- Owoce umyj, usuń szypułki i osusz.
- W wyparzonym słoiku układaj warstwami owoce, przesypując je obficie solą.
- Słoik obciąż od góry, np. mniejszym słoikiem z wodą, aby owoce puściły sok.
Po około 2-3 tygodniach kiszenia, owoce wyjmuje się i suszy na słońcu przez 3 dni, aż staną się pomarszczone. Wysuszone owoce przekłada się z powrotem do słoika z zalewą i przechowuje w ciemnym miejscu. Odpowiednio przygotowane umeboshi mogą być przechowywane przez wiele lat, a z czasem ich smak staje się łagodniejszy.