Najlepsza temperatura do smażenia pączków według kucharki. Niedzielska obala też mit o popularnym dodatku
Choć receptur na pączki jest wiele, kluczem do sukcesu okazuje się nie tylko skład, ale przede wszystkim technika. Jagna Niedzielska, popularna kucharka i ekspertka zero waste, zdradza konkretne parametry smażenia i rozprawia się z jednym z najpopularniejszych "babcinych" sposobów na mniej tłuste wypieki.
Smażenie idealnych pączków - puszystych w środku, z charakterystyczną jasną obwódką i chrupiącą skórką - to dla wielu osób, zwłaszcza debiutujących w tej dziedzinie, spore wyzwanie. Często szukamy trików, które mają ułatwić proces, jednak zdaniem Jagny Niedzielskiej sukces tkwi w rzemieślniczym podejściu i precyzji. Ekspertka w rozmowie z reporterką JastrząbPost Karoliną Motylewską wskazuje na konkretne błędy, które powielamy od lat, wierząc w ich rzekomą skuteczność.
Tłusty czwartek i co dalej? Podpowiadamy, co zrobić z olejem po smażeniu pączków
Idealna temperatura i koniec z mitem o spirytusie
Wiele osób zastanawia się, co zrobić, aby pączki nie piły tłuszczu. Powszechnie uważa się, że remedium na ten problem jest dodanie do ciasta mocnego alkoholu lub octu. Jagna Niedzielska stawia sprawę jasno: to nie działa.
- Jeżeli chodzi o patenty na pączki, no to słuchajcie, mitem jest ten spirytus, ten alkohol, który się dodaje do ciasta, żeby właśnie nie wchłaniało, więc jakby olejmy ten temat – ucina krótko kucharka.
Zamiast szukać ratunku w "magicznych" dodatkach, należy skupić się na termodynamice. Odpowiednio rozgrzany tłuszcz sprawia, że pączki są dobrze usmażone, ale nie nasiąknięte. Niedzielska wskazuje konkretną wartość, której należy pilnować z termometrem w ręku. Zbyt niska temperatura sprawi, że pączek zadziała jak gąbka, natomiast zbyt wysoka spowoduje, że ciasto spali się z zewnątrz, pozostając surowe w środku.
- Temperatura smażenia zawsze będzie bardzo ważna, ona musi mieć 170 stopni - wyjaśnia.
Udane pączki? To siła ludzkich rąk i sekretna rola masła
W dobie nowoczesnych technologii chętnie sięgamy po roboty planetarne, które wyręczają nas w kuchni. Jednak w przypadku pączków warto wrócić do korzeni. Zdaniem kucharki sekret tkwi w cieple ludzkich dłoni, które najlepiej stymulują pracę drożdży. Ręczne wyrabianie pozwala na lepsze wyczucie struktury masy, dzięki czemu pączki po usmażeniu będą wyjątkowo puszyste.
Oprócz techniki wyrabiania, kluczowy jest moment dodawania tłuszczu do samego ciasta. Zapomnijmy o szybkim mieszaniu wszystkich składników naraz.
- Musi być dużo masła, bardzo dużo masła. W ogóle ciasto drożdżowe powinno spijać na samym końcu rozpuszczone masło. Jak widzimy, że już to masło wciągnięte jest przez ciasto, to wtedy jest gotowe do leżakowania" – radzi Jagna Niedzielska.
To właśnie ta cierpliwość i duża ilość tłuszczu wewnątrz ciasta sprawiają, że finalny produkt jest delikatny i rozpływa się w ustach.