Wypij zamiast porannej kawy. Szybko przestaniesz skarżyć się na strzelające i bolące stawy
Czasem kawa nie daje energii, tylko kończy się nerwowością, ssaniem na coś słodkiego i zjazdem po godzinie. Wtedy część osób zamiast kolejnej filiżanki wybiera gorący bulion i twierdzi, że łatwiej im dociągnąć do kolejnego posiłku bez podjadania.
Rosół do picia? To brzmi dziwnie tylko do momentu, gdy potraktujesz go jak zwykły, ciepły napój z odżywczą zawartością. Bulion długo gotowany na kościach nie pobudza kofeiną, ale potrafi dać uczucie sytości i uspokaja żołądek. Do tego może nieco pomóc na stawy i nie będziesz aż tak na nie narzekać. Nie mogę nie wspomnieć o łagodnym działaniu na układ nerwowy (nie pobudza tak mocno jak kawa).
Makaron podany w kieliszku. Oryginalny pomysł na walentynkową kolację
Rosół zamiast kawy?
Kawa daje szybki bodziec, ale sama w sobie nie wnosi praktycznie nic, co buduje sytość. Faktycznie, może nieco wpłynąć na odczuwanie głodu, ale to wszystko. Rosół jest inny, bo dostarcza białko i aminokwasy, a to zwykle pomaga dłużej utrzymać uczucie najedzenia się. Dlatego część osób zauważa, że po bulionie rzadziej sięga po słodycze i łatwiej im dotrwać do obiadu albo kolacji bez podjadania. Druga sprawa to nawyk. Jeśli kawa jest dla ciebie "rytuałem przerwy", bulion działa podobnie, tylko bez pobudzania.
Rosół a stawy
W internecie łatwo trafić na przekaz, że bulion z kości szybko naprawia stawy i rozwiązuje temat bólu. Może pomóc, ale trzeba na to spojrzeć szerzej. Większość danych dotyczy pojedynczych składników, a nie samego rosołu jako całości, a odczuwanie bólu stawów zależy od masy ciała, aktywności, stanu zapalnego, urazów, chorób przewlekłych i wielu innych rzeczy. Rosół może być elementem diety, która wspiera regenerację, ale jeśli stawy bolą regularnie, puchną, sztywnieją rano albo ból wraca jak bumerang, to jest temat do diagnostyki. Warto zadbać o dietę i ruch. Możesz też się wzmocnić napojem kolagenowym.
Jaki rosół pić?
Najlepiej sprawdza się wersja chuda i klarowna. Gotujesz kości i mięso długo na małym ogniu, zbierasz szumowiny, a po ugotowaniu chłodzisz i zdejmujesz warstwę tłuszczu z wierzchu. Doprawiasz umiarkowanie, bo celem napój, który ma być lekki. Taki rosół możesz wlać do kubka i wypić jak herbatę, ewentualnie dodać odrobinę pieprzu albo imbiru, jeśli lubisz ostrzejszy smak.
Kto powinien uważać?
Najczęstszy problem to sól. Gotowe buliony i część rosołów serwowanych na przykład w barach mlecznych potrafią mieć jej dużo, a to nie jest dobre przy nadciśnieniu, chorobach nerek i konieczności ograniczania sodu. Ostrożność przydaje się też osobom z dną moczanową albo na diecie niskopurynowej, bo wywary mięsne mogą nasilać objawy. Jeśli masz refluks lub wrażliwy żołądek, znaczenie ma też tłustość. Chudy bulion bywa lepiej tolerowany niż ciężki rosół z dużą ilością tłuszczu.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.