Spróbował niemieckiego kebaba. "Polacy nie zostają w tyle"

Panuje przekonanie, że za naszą zachodnią granicą serwuje się kebaby idealne. Czy niemiecki döner rzeczywiście deklasuje polską gastronomię, czy może to tylko kwestia dobrze zbudowanej otoczki? Postanowiliśmy to sprawdzić. Chcąc jednak ominąć turystyczne centra, wysłaliśmy naszego testera do mniejszej miejscowości – Glinde.

Kebab w małym mieście pod HamburgiemKebab w małym mieście pod Hamburgiem
Źródło zdjęć: © Pyszności
Ewa Malinowska

Niemieckie kebaby od lat cieszą się opinią najlepszych w Europie, a berlińskie punkty, takie jak kultowy Mustafa czy Rüyam Gemüse Kebap, zyskały już rangę ikon, do których ustawiają się wielogodzinne kolejki. To właśnie w Niemczech w latach 70. tureccy imigranci, m.in. Kadir Nurman, zrewolucjonizowali tę potrawę, podając mięso w bułce zamiast na talerzu.

Jednak polski rynek gastronomiczny przeszedł w ostatnich latach ogromną metamorfozę. Rodzime lokale coraz częściej stawiają na rzemieślnicze mięso nazywane kraftowym, autorskie sosy i pieczywo z lokalnych piekarni, skutecznie goniąc zachodnie wzorce. Test w Glinde miał być odpowiedzią na pytanie, czy przeciętny punkt w Niemczech wciąż oferuje standard nieosiągalny dla polskiego konsumenta.


WIDEO
Kebab, jakiego nie zamówisz sobie z budki. 100 procent smaku i pewnej jakości


Niemiecki kebab zaskoczył wielkością

Szybkie zamówienie, płatność kartą (co w mniejszych niemieckich lokalach nie zawsze jest standardem ze względu na silne przywiązanie do gotówki) i chwila czekania. Przy odbiorze czekało pierwsze zaskoczenie. Mimo zamówienia wariantu opisywanego jako mały, na talerz trafiła porcja bardzo słusznych rozmiarów. Pieczywo było chrupiące, a mięso i warzywa szczelnie wypełniały wolną przestrzeń.

Kebab w bułce oraz tortilli
Kebab w bułce oraz tortilli © Pyszności

Mięso było smaczne, zarówno to z kurczaka, jak i wołowo-baranie. Do środka trafiły także świeże warzywa, takie jak sałata lodowa, czerwona cebula, piklowane ogórki i pomidor.

- Kebab dobry, ale takie same jadłem w Polsce. Największą robotę robią tutaj sosy, ten jogurtowy dobrze pasował. Warzywa świeże i chrupiące, ale i u nas nie trzeba szukać takiego ze świecą. Polacy nie zostają w tyle, a i nasza gastronomia nieraz może być wzorem - relacjonuje nasz tester Radek.

Za (teoretycznie) małego kebaba w bułce oraz drugiego zawiniętego w tortillę zapłacić trzeba było 15,70 euro, czyli około 67 złotych.

Polacy nie mają się czego wstydzić

Całość była smaczna, ale brakowało w niej elementu, którego nie dałoby się znaleźć w dobrych, polskich kebabowniach. Polska scena fast foodowa dojrzała do poziomu, w którym może konkurować z największymi europejskimi rynkami. Nie musimy już patrzeć na Zachód z kompleksem niższości – świeżość składników i dbałość o detale stały się w Polsce standardem, a nie wyjątkiem.

W Polsce coraz częściej spotykamy kebaby "premium", które jakością mięsa przewyższają nawet standardowy niemiecki produkt średniej klasy. Warto więc czasem porzucić pogoń za zagraniczną legendą i docenić lokalnych przedsiębiorców, którzy smakowo dorównują swoim kolegom z Niemiec. Legendarne "niemieckie standardy" są dziś u nas dostępne na wyciągnięcie ręki.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE