Rzeszowski Ciamkaj udowadnia, że "im dziwniej, tym lepiej". Sprawdziliśmy urodzinowe menu
Tytoń, fasola tonka i jalapeño
Naszą przygodę z urodzinową wkładką menu rozpoczęliśmy od napojów, które są tu małymi dziełami sztuki eksperymentalnej. Na pierwszy ogień poszedł La Bo Pu (15 zł). To odważne połączenie Azji z Ameryką Środkową: napój ananasowy z wyważoną pikantnością papryczki jalapeño, herbatą pu-erh i intrygującym dodatkiem bitteru tobacco turkish. I rzeczywiście smakowo na pierwszy plan wysuwała się papryka w otoczeniu nieco przydymionej słodyczy. Tak - już po pierwszym łyku ta pozycja całkowicie nas kupiła.
Równie pysznie zaprezentował się Amando kumo (15 zł) z dodatkiem fasoli tonka – jednego z najpopularniejszych składników wykorzystywanych w... perfumiarstwie, kojarzonego z balsamicznym ciepłem i waniliową słodyczą. W Ciamkaju podano go z migdałowo-matchową pianką i pudrem z yuzu dodającym cytrusowego twista. Rezultatem była niesamowicie kremowa, mleczna i gęsta kompozycja smaków - a takie uwielbiamy równie mocno.
Trufle, kaczka i radość z ciamkania
Specjalnością lokalu jest ramen i to właśnie on skradł show podczas dania głównego. Truffle shoyu (49 zł) to pozycja obowiązkowa dla fanów głębokich aromatów. W misce znalazła się pasta truflowa, trzy rodzaje chashu (kurczak, kaczka, boczek), blanszowany szpinak, jajko ajitsuke oraz menma. To absolutnie genialna kompozycja, w której każdy składnik ma swoje miejsce.
Jako następna na stole stanęła kaczka podawana na naleśniku z melonem i sosem hoisin (26 zł). To ten moment, gdzie zasadę "nie baw się jedzeniem" można było z czystym sumieniem odłożyć na chwilę do kieszeni, bo akurat to danie dostaje się do samodzielnego złożenia. Uzupełnieniem uczty było silken tofu z sosem i crunchem chilli (21 zł) – idealnie aksamitne i konsystencją przypominającą delikatną panna cottę, z odpowiednią dawką chrupkości i pikanterii.
Trzy razy na tak: dlaczego warto tu wrócić?
Ciamkaj to nie tylko sezonowe nowości. W stałej karcie króluje ramen w kilku odsłonach - każda dostępna również w wersji wege. Znajdziemy tam więc klasyki, tj. Shoyu ramen (44 zł) czy pikantny Tantan ramen (45 zł). Nie brakuje specjałów jak dan dan (49 zł), biang biang (46 zł) czy nawet ramenik dla dzieci (21 zł) i oczywiście intrygujących napojów - od grzanej kombuchy z syropem z pieprzu syczuańskiego po dymną lemoniadę z herbaty Lapsang. Choć lokal mieści się w niepozornym blaszaku, jedzenie, które tam powstaje, wychodzi daleko poza utarte schematy.
Nasze podsumowanie wizyty? Im dziwniej, tym lepiej - to są absolutnie nasze smaki, więc my jesteśmy trzy razy na tak. Jeśli szukasz w Rzeszowie kuchni, która nie boi się zaskoczyć, Ciamkaj powinien znaleźć się na szczycie twojej listy.