WAŻNE
TERAZ

KO czy PiS? Polacy wskazali faworyta wyborów w 2027 roku. Sondaż

Dla Włochów rarytas, dla Polaków wędlina gorszego sortu. Dziś wraca na salony

Mortadela znów szturmuje sklepowe półki i coraz śmielej wkrada się do naszych lodówek. Czy to tylko sentyment do lat 90., czy może coś więcej? Sprawdź, co naprawdę kryje się w tym kultowym produkcie i czy warto dać mu miejsce w nowoczesnej diecie.

MortadelaMortadela wróciła z lat 90. i podbija sklepy.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Mortadela, jeszcze do niedawna uważana za relikt lat 90., znów wraca na języki i podniebienia. Na sklepowych półkach pojawiają się nie tylko klasyczne wersje dobrze znane z dzieciństwa, ale także nowoczesne warianty z pistacjami, z szynki czy premium. Dla wielu to smak nostalgii, który przypomina czasy szkolnych kanapek i prostych obiadów. Ale czy współczesna mortadela to tylko sentymentalny powrót, czy może coś innego? Sprawdź, co naprawdę kryje się w tej wędlinie i czy warto znaleźć dla niej miejsce w codziennej diecie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Tortillowe szaszłyki z wołowiną. Pomysł na ciepłą przekąskę z piekarnika

Z czego naprawdę robi się mortadelę

Mortadela to rodzaj wędliny, która powstaje głównie z bardzo drobno zmielonego mięsa wieprzowego, często z dodatkiem tłuszczu, skórek, a czasem także mięsa drobiowego lub wołowego. W klasycznych wersjach stosuje się wysokiej jakości mięso, natomiast w tańszych produktach mogą pojawić się MOM (mięso oddzielone mechanicznie), a także różne wypełniacze, np. białko sojowe, skrobia, błonnik czy fosforany. Dodaje się również przyprawy, sól, azotyny (konserwanty) oraz aromaty dymu wędzarniczego. Mortadela może zawierać też charakterystyczne białe kawałki tłuszczu, a w wersjach premium dodatki takie jak pistacje, oliwki czy pieprz w ziarnach. Warto dokładnie czytać etykiety, bo skład może się znacznie różnić w zależności od producenta i ceny.

Czy mortadela może być zdrowa?

Mortadela z reguły nie uchodzi za zdrowy wybór, szczególnie ta najtańsza, w której składzie dominuje MOM, sztuczne dodatki i konserwanty. Zawiera sporo tłuszczu nasyconego, soli i często niewiele pełnowartościowego białka. Jednak nie każda mortadela musi być bezwartościowa. Jeśli wybierzesz produkt o dobrym składzie, oparty na mięsie bez wypełniaczy i z minimalną ilością dodatków, może się okazać lepszym wyborem niż inne, bardziej przetworzone wędliny.


Najważniejsze to sprawdzić etykietę: dobra mortadela powinna zawierać mięso (a nie MOM), przyprawy i ewentualnie naturalne dodatki. Sporadycznie mortadela, szczególnie wysokiej jakości, może być wartościowym dodatkiem do kanapek lub przekąsek w diecie. Kluczem jest umiar i świadomość, co naprawdę znajduje się w środku.

Mortadela a dieta. Czy da się ją jeść "mądrze"?

Choć mortadela raczej nie kojarzy się ze zdrowym odżywianiem, nie musi zniknąć z diety całkowicie, o ile podejdziemy do niej z rozsądkiem. Kluczem jest nie tyle całkowita eliminacja, co częstotliwość, ilość i okoliczności, w jakim spożywa się produkt. Plaster dobrej jakości mortadeli, zjedzony od czasu do czasu jako dodatek do warzywnej kanapki lub sałatki, nie musi przekreślać zdrowych nawyków.


Warto też zestawiać ją z produktami zawierającymi błonnik, witaminy i zdrowe tłuszcze, np. pełnoziarnistym pieczywem, sałatą, ogórkiem czy awokado. Taki posiłek nie tylko będzie lepiej zbilansowany, ale też zneutralizuje potencjalnie negatywny wpływ tłuszczów nasyconych i soli zawartych w wędlinie. Mortadeli nie trzeba się bać, trzeba ją po prostu traktować jak dodatek, nie podstawę diety.

Dlaczego moda na retro smaki wraca?

Powrót takich produktów jak mortadela to coś więcej niż chwilowy trend. W czasach przesytu i nowoczesnych zamienników coraz częściej tęsknimy za smakami z dzieciństwa, które są proste, znajome i kojarzą się z bezpieczeństwem. Jedzenie staje się sposobem na podróż w czasie, a retro smaki wracają na stoły w formie kulinarnej nostalgii.


Współczesna kuchnia chętnie sięga po kultowe dania, łącząc je z nowoczesnym podejściem i tempem życia. To połączenie wspomnień z dzieciństwa z nową jakością powoduje, że produkty, które jeszcze niedawno były uznawane za przestarzałe lub "obciachowe", znów cieszą się popularnością. Wracają, bo są autentyczne, sentymentalne i zaskakująco smaczne, o ile dobrze je wybierzemy.

Na co zwracać uwagę przy zakupie

Mortadela mortadeli nierówna, a różnice w składzie potrafią być ogromne. Dlatego przed wrzuceniem jej do koszyka warto dokładnie przeczytać etykietę. Im krótszy skład, tym lepiej. Szukaj wersji, które mają wysoką zawartość mięsa (minimum 70 proc.) i nie zawierają fosforanów, glutaminianu sodu, barwników czy wypełniaczy, takich jak skrobia czy białko sojowe.


Unikaj mortadeli, w której głównym składnikiem jest MOM (mięso oddzielone mechanicznie), tłuszcz wieprzowy i woda, ponieważ to sygnał, że płacisz za produkt niskiej jakości. Zwróć też uwagę na zawartość soli. Dobre produkty powinny mieć jej nie więcej niż 2 g na 100 g. Jeśli wybierzesz wersję z dodatkiem pistacji, pieprzu czy ziół, nie tylko zyskasz smak, ale i wartości odżywcze.

Domowa mortadela – czy to możliwe?

Choć może brzmieć jak wyzwanie, zrobienie mortadeli w domu jest jak najbardziej możliwe i wbrew pozorom nie wymaga specjalistycznego sprzętu. Wystarczy dobrej jakości mięso (najlepiej łopatka wieprzowa lub pierś z indyka), przyprawy, maszynka do mięsa lub blender i rękaw do pieczenia lub foremka. Sekretem udanej domowej mortadeli jest dokładne zmiksowanie mięsa na gładką masę oraz odpowiednie parzenie, w temperaturze około 80°C przez 1,5 do 2 godzin.


Taka wersja nie zawiera zbędnych dodatków, a przy okazji można wzbogacić ją zdrowymi składnikami, np. oliwkami, pistacjami czy zioła. Domowa mortadela to dobra opcja dla tych, którzy chcą mieć kontrolę nad tym, co trafia na ich talerz.

Mortadela wraca na stoły, ponieważ budzi nostalgię i ciekawość. Choć jej skład w wersji przemysłowej bywa wątpliwy, na rynku pojawiają się także produkty lepszej jakości z prostym składem i wyraźnym smakiem. Wszystko zależy od tego, po jaką wersję sięgamy i jak często trafia na nasz talerz. W rozsądnych ilościach i w formie dodatku do urozmaiconej diety, może być ciekawym urozmaiceniem. A jeśli mamy czas i chęć to warto spróbować przygotować ją samodzielnie. Dzięki temu mamy kontrolę nad jakością oraz smakiem i jednocześnie sięgamy po retro klasyk w nowoczesnej odsłonie.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Ten składnik rosołu podzielił rodzinę przy stole. Teściowa zawsze dodaje, ja mam inne zdanie
Ten składnik rosołu podzielił rodzinę przy stole. Teściowa zawsze dodaje, ja mam inne zdanie
Rocznie zjadamy tylko pół kilograma. Kiedyś dziadek przyrządzał na każde święta
Rocznie zjadamy tylko pół kilograma. Kiedyś dziadek przyrządzał na każde święta
Deser, który nawilża jelita. Jest pyszny i można jeść bez wyrzutów sumienia
Deser, który nawilża jelita. Jest pyszny i można jeść bez wyrzutów sumienia
Właśnie pojawiły się w lesie. Tylko doświadczeni grzybiarze je zbierają, bo wiedzą, jak są pyszne
Właśnie pojawiły się w lesie. Tylko doświadczeni grzybiarze je zbierają, bo wiedzą, jak są pyszne
Mało kto robi mielone z tego mięsa. Kosztuje grosze, a ma ogrom żelaza i mikroelementów
Mało kto robi mielone z tego mięsa. Kosztuje grosze, a ma ogrom żelaza i mikroelementów
Nacieram nimi udka i piekę. Dzięki temu mają chrupiącą, złotą skórkę, a mięso pozostaje soczyste i miękkie
Nacieram nimi udka i piekę. Dzięki temu mają chrupiącą, złotą skórkę, a mięso pozostaje soczyste i miękkie
Na Kujawach robią tę pyszną zupę. Jej główny składnik ma lepszy wpływ na jelita niż cokolwiek innego
Na Kujawach robią tę pyszną zupę. Jej główny składnik ma lepszy wpływ na jelita niż cokolwiek innego
Mieszam kilka składników. Po chwili mam wysokobiałkową babkę wielkanocną, po której nie skacze cukier
Mieszam kilka składników. Po chwili mam wysokobiałkową babkę wielkanocną, po której nie skacze cukier
Upiekłam na ostatnie święta. Jeszcze nigdy teściowa nie zachwycała się tak moim ciastem
Upiekłam na ostatnie święta. Jeszcze nigdy teściowa nie zachwycała się tak moim ciastem
Mielone robię po meksykańsku. Są bardziej kolorowe i zdrowsze od klasycznych
Mielone robię po meksykańsku. Są bardziej kolorowe i zdrowsze od klasycznych
Nie męczę się z tradycyjnymi gołąbkami. Smakuje identycznie, a bez zawijania i długiego stania w kuchni
Nie męczę się z tradycyjnymi gołąbkami. Smakuje identycznie, a bez zawijania i długiego stania w kuchni
W PRL znała każda gospodyni. Stary przepis podkręcam jednym dodatkiem
W PRL znała każda gospodyni. Stary przepis podkręcam jednym dodatkiem
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥