Serowarzy wiozą walizki z medalami. Polskie sery w Brazylii zdobyły 24 nagrody
Po nieśmiałych, ale ważnych wystąpieniach na konkursach we Francji i Szwajcarii, przyszedł czas na wycieczkę za ocean. Na prestiżowym konkursie w São Paulo w Brazylii pojawiło się ponad 2 tysiące serów z całego świata, w tym również nasze sery rzemieślnicze. O serach, które zdobyły złoto, opowiedział nam jeden z jurorów, Bartosz Wilczyński.
Polska na konkursie w Brazylii miała reprezentację nie tylko w postaci serów, ale także trójki jurorów, którzy dołączyli do sztabu ok. 300 międzynarodowych ekspertów. To na ich kubkach smakowych spoczęła duża odpowiedzialność za wyłonienie z tysięcy bardzo dobrych serów tych najlepszych. Polskę reprezentowali: Bartosz Wilczyński i Sylwester Wańczyk z Fundacji Na Serio oraz Jakub Maziarczyk.
Już przy poprzedniej okazji Bartosz Wilczyński wspominał, że nie jest to konkurs, w którym wygrywa jeden najlepszy ser na świecie. Każdy produkt jest skrupulatnie oceniany pod wieloma różnymi aspektami, a liczba zdobytych punktów przesądza o przyznaniu brązowego, srebrnego lub złotego medalu. Wiele wyrobów rzemieślniczych nie kwalifikuje się na podium, tymczasem polskie sery zdecydowanie spodobały się jurorom.
Kluski serowe łyżką kładzione - tani i szybki obiad z polskiego podwórka
24 medale na najważniejszym konkursie serowarskim na świecie
Największe brawa należą się czterem polskim serom, które wracają z konkursu z medalami Super Gold, a te stoją nawet wyżej niż złote. Są to:
- Rubinowy Koźlak z pracowni Serotonina Wrocławskie Sery Rzemieślnicze na Dolnym Śląsku,
- Koza Górska z Serowarni Swoboda na Podkarpaciu,
- Diabelski Kamień z pracowni Natura na Wypasie w województwie dolnośląskim,
- Kociewski Chłop z Radostowskich Rarytasów na Pomorzu.
– W rozmowach z ekspertami z różnych krajów, moimi kolegami jurorami ze świata, wielokrotnie usłyszałem, że polskie sery prezentują wysoki poziom jakościowy. Mamy się czym chwalić i mamy o czym rozmawiać – mówi Bartosz Wilczyński.
Kolejnych 20 polskich serów zdobyło złote, srebrne i brązowe medale. Wśród nich są także sery z innych pracowni, takie jak Rolada owcza z Domu Na Wzgórzu, Podrudzki kozi z Serowarni Podrudzie, Old Stepaniak ze Swobody czy Old Wańczyk z Wańczykówki. Srebrne medale przyjął również oscypek z Bacówki u Krzyśka czy Siwy Kazik z Serowarni Golęczewo, o którym pisałam w listopadzie po konkursie w Szwajcarii.
Jak smakują najlepsze sery?
Nazwy serów nie zawsze zdradzają ich smak i charakter, dlatego poprosiłam Bartosza Wilczyńskiego o krótką charakterystykę najwyżej punktowanej czwórki. Nie było zaskoczeniem, że Rubinowy Koźlak to ser kozi pleśniowy, ale ciekawostką jest, że dojrzewa w specjalnych warunkach na czerwoną maź.
– Charakteryzuje się miękkim, elastycznym ciastem oraz złożonym, wielowarstwowym smakiem, w którym dojrzewanie buduje głębię i charakter. To ser o zdecydowanej osobowości, świetny na deskę serów, szczególnie w zestawieniach z dodatkami typu chutneye podkreślającymi jego aromatyczny profil – opowiada seroznawca.
Zbliżony do niego profil smakowy, chociaż zupełnie inny charakter, a na pewno odmienny kolor, ma Koza Górska, czyli dojrzewający ser kozi typu górskiego.
– W aromacie obecne są charakterystyczne przyjemne nuty kozie, które wraz z dojrzewaniem stają się coraz pełniejsze i bardziej intensywne. Z wiekiem nabiera głębi smaku, wyrazistości i szlachetnego, dłuższego finiszu – mówi Bartosz Wilczyński.
Medal Super Gold otrzymał jeszcze jeden ser tego rodzaju – Diabelski Kamień. To z kolei twardy ser kozi z surowego mleka, dojrzewający minimum cztery miesiące.
– Jak podkreśla producent, powstaje z mleka "wycałowanych kóz", co dobrze oddaje jego rzemieślniczy charakter i dbałość o surowiec. Aromatycznie i smakowo jest zdecydowany, wyrazisty, z dobrze zaznaczoną osobowością oraz dojrzewającą głębią, która nadaje mu charakter – opowiada ekspert.
Czwartym niekwestionowanym zwycięzcą jest Kociewski Chłop – najbardziej komfortowy ser półtwardy z mleka krowiego o delikatnym aromacie i łagodnym, wyraźnie mlecznym smaku. Przyjazny sensorycznie, harmonijny i bardzo uniwersalny, dzięki czemu z łatwością trafia w gusta zarówno dzieci, jak i dorosłych.
– To ser codzienny w najlepszym znaczeniu tego słowa: naturalny, prosty i bardzo dobrze odnajdujący się na kanapce – zapewnia ekspert.
Polskie sery są opowieścią o naszej kulturze
Bartosz Wilczyński podkreśla, że medale są ważne, ale nie najważniejsze. Już sama obecność polskich serowarów na prestiżowych konkursach międzynarodowych daje możliwość przybliżenia naszej kultury i naszego dziedzictwa ludziom na całym świecie. Medalami można się pochwalić, ale w kuluarach mają szansę zaistnieć opowieści nie tylko o polskich kulinariach.
– Pokazywaliśmy polskie sery nie tylko podczas samego konkursu, ale także na konferencji i degustacjach towarzyszących wydarzeniu. Wszędzie spotykały się z bardzo dobrym odbiorem i autentycznym zainteresowaniem. To szczególnie ważne, bo nasze sery nie są przypadkowe: one bardzo dobrze wpisują się w polski kontekst kulinarny, w naszą tożsamość smaków i tradycji. To daje bardzo dobrą perspektywę na przyszłość – opowiada juror, jeszcze podczas powrotu do Polski.
Wiele nagrodzonych serów jest dostępnych w regionalnych sklepach z dobrą żywnością lub podczas lokalnych targów. Mamy 24 medale z różnych regionów Polski, więc myślę, że każdy będzie miał okazję spróbować wyrobu ze swojego podwórka.