Skusiłam się na ryby w Chorwacji. Takiej pomocy ze strony sprzedawców się nie spodziewałam

Trudno wyobrazić sobie wakacje nad Adriatykiem bez spróbowania świeżych ryb. Restauracyjny obiad dla całej rodziny może jednak mocno obciążyć wakacyjny budżet. Sprawdziłam, jakie gatunki warto kupić na targu w Trogirze, ile kosztują i jak przygotować je na grillu.

Ryby na targu w TrogirzeRyby na targu w Trogirze
Źródło zdjęć: © Pyszności
Anna Galuhn

Czy można połączyć kupowanie świeżych ryb na targu ze zwiedzaniem zabytkowej części Trogiru? Nie jest to łatwe przy wysokich temperaturach latem w Chorwacji. Pomimo tego, że zabraliśmy do bagażnika lodówkę turystyczną, zdecydowaliśmy, aby się rozdzielić – część załogi została w Trogirze na śniadaniu, a wysłannik wyruszył ulokować ryby w lodówce. Szybki kurs w tę i z powrotem i już mieliśmy zabezpieczony obiad. Mogliśmy spokojnie zwiedzać Trogir.


WIDEO
Targ rybny w Trogirze. Obiad w Chorwacji za mniej niż 30 euro


Ribarnica w Trogirze

Jak tylko ulokowałam się z bliskimi w apartamencie na wyspie Čiovo, od razu zaczęłam sprawdzać, gdzie w pobliżu znajdują się targi rybne. Na naszym podwórku znajdowała się kuchnia letnia z otwartym paleniskiem, z której chcieliśmy zrobić użytek. W przewodniku przeczytałam, że chociaż znajdujemy się w miejscowości rybackiej, wszystko, co zostanie złowione, od razu jest transportowane na targ w Splicie albo w Trogirze. Do Trogiru mieliśmy 15 minut samochodem, więc wstaliśmy wcześnie rano i pojechaliśmy sprawdzić, co dostaniemy na targu.

Ribarnica znajduje się dokładnie naprzeciwko mostu wiodącego do historycznej części Trogiru, tuż obok targu warzywnego. Bez problemu znaleźliśmy duży parking, z którego przejście na targ rybny zajęło nam ok. 10 minut. Ryby nie są widoczne z ulicy, ale bez problemu odszukaliśmy wolnostojący, parterowy budynek miejskiej hali. Nie jest to zabytkowy budynek – dawna historyczna ribarnica znajdowała się bliżej klasztoru św. Dominika. Niemniej miejsce zrobiło na nas wrażenie – chociaż hala nie była obszerna, wybór ryb był spory, a sprzedawcy sprawnie uwijali się przy pakowaniu towaru do siatek.

Na stoiskach królowała dorada

Najwięcej było dorady i wcześniej została nam nawet polecona przez właściciela apartamentu, w którym się zatrzymaliśmy. To zdecydowanie najpopularniejsza chorwacka ryba, która jest serwowana w wielu restauracjach. Cena za kilogram okazała się dość przystępna (15-16 euro), więc od razu wybraliśmy dwie duże sztuki – razem ważyły ok. 1 kg.

Pozytywnie zaskoczyło nas to, że sprzedawcy na miejscu patroszą ryby – byłoby z tym trochę zamieszania w wynajętym mieszkaniu, a tak wystarczyło tylko wykonać niewielkie poprawki. Na targu były też większe ryby, krewetki i kalmary.

Dorada to najpopularniejsza chorwacka ryba
Dorada to najpopularniejsza chorwacka ryba © Pyszności

Moją uwagę przyciągnął drapieżnik z kolcami, po chorwacku opisany jako "škrpun". Sprawdziłam, że jest to skorpena, gatunek drapieżny, również często wykorzystywany w daniach miejscowej kuchni. Zapytaliśmy sprzedawcę, czy jest to dobra ryba na grilla. Odpowiedział, że lepiej sprawdzi się do zupy, ale i tak postanowiliśmy jej spróbować. W tym przypadku cena za kilogram była nieco wyższa i wynosiła 20 euro.

Skorpena na targu w Trogirze
Skorpena na targu w Trogirze © Pyszności

Na samym końcu hali dostrzegliśmy sardele, które uwielbiamy w każdej postaci. Sprzedawca chciał nam przesypać do siatki pół wiadra rybek i nie krył rozczarowania, gdy poprosiliśmy tylko o dwie garści. Zapłaciliśmy za nie jedynie 3 euro, więc był to zdecydowanie najtańszy zakup. Jak się później okazało, nie do końca najlepszy na grilla.

Sardele w Trogirze po 6 euro za kilogram
Sardele w Trogirze po 6 euro za kilogram © Pyszności

Grillowanie na otwartym palenisku

Na ok. 2 godziny przed planowanym grillowaniem oczyściliśmy ryby i zamarynowaliśmy w oleju wymieszanym z cebulą, solą i pieprzem. Potem udaliśmy się do kuchni z otwartym paleniskiem – takie rozwiązania są popularne w całej Chorwacji. Gospodarz tuż przed nami robił tam gulasz, więc nie trzeba było rozpalać od zera. Dorzuciliśmy brykiet i położyliśmy ruszt. Gdy się rozgrzał, zabraliśmy się za grillowanie dorady i skorpeny.

Co do sardeli nabraliśmy wątpliwości – czy to najlepszy sposób na ich obróbkę? Zapytaliśmy gospodarza, a on podpowiedział nam, że lepiej obtoczyć je w niewielkiej ilości mąki i usmażyć następnego dnia na patelni. Dlatego ostatecznie na grillu położyliśmy tylko kilka sztuk do spróbowania, a pozostałe sardele odnieśliśmy do lodówki. Ryby były gotowe już po 15 minutach.

Które ryby w Chorwacji okazały się najlepsze?

Gospodarz tylko kiwał pobłażliwie głową, kiedy mówiliśmy, że najlepsza okazała się dorada. Mięso było białe i soczyste, a w jednej porcji było go naprawdę sporo. Zupełnie inaczej niż w przypadku skorpeny, która po wypatroszeniu niewiele miała do zaoferowania. Mięso nie odchodziło tak łatwo od ości i miało nieco żelkowatą strukturę – o wiele więcej pożytku byłoby z niej w bulionie. Sardele z grilla również nie smakowały najlepiej. Trudno było je przewracać, więc lekko się porozpadały, a podczas grillowania mięso straciło soczystość.

Za to kiedy następnego dnia zrobiliśmy je na patelni tak, jak doradził nam gospodarz, zachwytom nie było końca. W ten sposób mieliśmy zapewnione ciepłe posiłki nie na jeden, ale na dwa dni w Chorwacji za niecałe 30 euro. Do ryb zjedliśmy fasolkę szparagową z czosnkiem i oliwą oraz sałatkę ze świeżych pomidorów. Warzywa kupiliśmy na targu w Trogirze obok ribarnicy.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE