Sprawdziłam, jak smakują pączki z Biedronki i Lidla. Już wiem, jakich nigdy w życiu nie tknę
Sprawdziłam, jak smakują pączki z Biedronki i Lidla. Już wiem, jakich nigdy w życiu nie tknę
W tłusty czwartek wszyscy objadamy się pączkami. Wielu z nas decyduje się na gotowe i niedrogie rozwiązania, dlatego też postanowiłam sprawdzić tegoroczną ofertę Biedronki i Lidla.
Tym razem postanowiłam przetestować pączki z marketów
Tłusty czwartek z biegiem lat ma do zaoferowania coraz więcej. Pamiętam, że w dzieciństwie czekało się na pączki usmażone przez babcię z dodatkiem domowej konfitury. I było to prawdziwe święto. Dziś nie dość, że pączki są dużo bardziej dostępne, bo można po prostu kupić je w cukierni lub markecie, to jeszcze są w ofercie praktycznie przez cały rok.
Z drugiej strony kiedy zbliża się tłusty czwartek to zarówno sklepy, jak i cukiernie, znacznie poszerzają swoją ofertę, aby zachęcić klientów do ich zakupu. A, że zgodnie z polską tradycją w tłusty czwartek trzeba zjeść choć jednego pączka, aby cały rok był udany, postanowiłam przetestować ofertę jednych z najpopularniejszych sieci sklepów w naszych kraju — Lidla iBiedronki. Co mają do zaoferowania? I jak wygląda sprawa z cenami i składami?
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEO
Błyskawiczne oponki serowe. Idealne na ostatnią chwilę
Pączkowy zawrót głowy
Aby ominąć czwartkowe kolejki i jednocześnie mieć pewność, że bez problemu kupię pączki, na zakupy wybrałam się dwa dni wcześniej. Początkowo zakładałam, że skupię się na tradycyjnych pączkach z lukrem, cukrem pudrem i owocową konfiturą. Kiedy jednak odwiedziłam oba sklepy, okazało się, że wybór pączków jest naprawdę duży. I nie chodzi tu tylko o smaki, ale i polewy oraz kształty tego typu łakoci. Z każdej strony otaczały mnie urocze kolory, ciekawe dodatki oraz nietypowe nadzienia, dlatego już od samego patrzenia zrobiłam się bardzo głodna. I oczywiście pod wpływem emocji, wróciłam do domu z kilkoma pączkami w różnej wersji.
Najpierw zabrałam się za degustację pączków z Biedronki. Na pierwszy rzut poszedł tradycyjny pączek z lukrem i wieloowocową marmoladą. Za pączka zapłaciłam 1,25 zł! I muszę przyznać, że był naprawdę puszysty i wypełniony sporą ilością nadzienia. Świetne uzupełnienie w tym przypadku stanowił lukier z cytrynową nutką. W Biedronce skusiłam się również na pączka w kształcie serduszka, który został oblany różową polewą. Kosztował dokładnie 2,49 zł. Był mniej puszysty niż jego poprzednik, ale znacznie słodszy przez kolorową polewę. Nadzienie o smaku malinowym było bardzo dobre. Na koniec zostawiłam sobie pączka z nadzieniem kakaowymz dodatkiem orzeszków arachidowych. I faktycznie wyróżniał się on smakiem na tle innych. Na pierwsze miejsce wysuwała się w tym przypadku czekoladowa nutka i o to chodziło. Cena ostatniego pączka wynosiła 2,29 zł.
Z Lidla wróciłam aż z czterema pączkami. I zaczęłam standardowo od klasyka, a mianowicie pączka z lukrem i skórką pomarańczową z nadzieniem różanym. Smakiem i formą przypominał mi on swojego odpowiednika z Biedronki. Konfitura różana była bardzo dobrze wyczuwalna, ale pączek kosztował 2,39 zł. Następnie wzięłam się za degustację pączka truskawkowego, za którego zapłaciłam 1,99 zł. I moim zdaniem, choć nadzienie i ciasto były okej, to smak został zdominowany przez zbyt dużą ilość polewy, w dodatku — jak dla mnie — zbyt słodkiej polewy. Nigdy więcej po niego nie sięgnę, nawet gdyby rozdawali za darmo. Następnie skosztowałam nowinki, czyli pączka z mascarpone, który zachwycił mniepuszystością (pod tym względem był bezkonkurencyjny). Dosłownie rozpływał się w ustach. Za tego pączka zapłaciłam 2,99 zł. Na koniec zostawiłam sobie najdroższego pączka — z pistacją i belgijską czekoladą. Kosztował dokładnie 3,99 zł (to i tak nic przy pączkach, np. Magdy Gessler, która sprzedaje tłustoczwartkowe specjały w cenie obiadu). I muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Zarówno nadzienie, jak i polewa świetnie się uzupełniały i nawiązywały smakiem do swoich podstawowychinspiracji.
Podczas testów przyjrzałam się również składom gotowych pączków z supermarketów. I niestety w wielu przypadkach można znaleźć długą listęz dodatkami, gdzie nie brakuje m.in. skrobi modyfikowanej, barwników, regulatorów kwasowości, stabilizatorów, substancji przeciwzbrylających czy emulgatorów. Jednak nie możemy się dziwić, że pączki za kilka złotych będą zawierały same naturalne i zdrowe składniki. W takiej sytuacji są dwa wyjścia: albo odpuścisz w tłusty czwartek wnikliwe czytanie składów pączków ze sklepu, albo przyrządzisz je samodzielnie na bazie mąki, jajek, cukru, drożdży, masła i mleka.
Marzena Pęcak (ps. Frania), dziennikarka Wirtualnej Polski