Samo przekroczenie progu lokalu przenosi nas kilkadziesiąt lat wstecz, choć w mocno odświeżonym, estetycznym wydaniu. Wystrój łączy makramy boho, nostalgiczne makatki i płytki przypominające dawny piec kaflowy, a dbałość o detale widać nawet w karcie dań oprawionej w koronkowy wzór. Prawdziwym hitem, który od razu przykuwa uwagę, jest zimny kompot serwowany w kultowej szklance z metalowym koszyczkiem, ustawionej na szklanym spodeczku z ażurową serwetką. Pełną relację z wnętrza oraz pierwsze wrażenia z naszej wizyty możesz obejrzeć w materiale wideo poniżej.
WIDEOBabka, kasza manna i kompot ze szklanki z koszyczkiem. Ile kosztuje obiad, jak u babci
Klimat dawnych lat i zaskakująca przystawka
Test dań rozpoczynamy od przystawki o wdzięcznej nazwie "Katarzynka" za 29 zł. To zapiekana, chrupiąca babka ziemniaczana z boczkiem, zwieńczona solidną porcją gęstego gziku i posypana świeżym szczypiorkiem, podana na uroczym, retro talerzu w kwiaty. Niezwykłe połączenie smaków Podlasia i Wielkopolski wypada wyśmienicie! Jeśli nie macie ochoty na babkę ziemniaczaną, w karcie przystawek znajdziecie m.in. klasycznego śledzia w oleju lnianym lub śmietanie (36 zł), tradycyjny smalec ze skwarkami i ogórkiem kiszonym (29 zł), zimne nóżki w galarecie (29 zł), pasztet z gęsi z ćwikłą i żurawiną (29 zł), a także tatar wołowy (59 zł) czy chrupiące placki ziemniaczane z wędzonym łososiem (32 zł).
Sezonowe pierogi - to obiad jak u babci
Chwilę później na stół trafiają sezonowe pierogi z jagodami (49 zł), serwowane z miseczką śmietany i zaciągnięte owocowym musem. Choć kucharz w biegu z rozpędu posypał śmietanę w mojej porcji szczypiorkiem, to cienkie, klasyczne ciasto i wyładowane po brzegi wnętrze sprawiają, że bez wahania wybaczamy tę pomyłkę. Zwłaszcza że obsługa była gotowa po pytaniu o tę sytuację od razu wymienić kokilkę z ową szczypiorkową śmietaną.
Wśród dań głównych w menu króluje solidna polska klasyka – spróbować można m.in. tradycyjnego kotleta schabowego z kością (68 zł), zrazów wołowych w sosie pieczeniowym (69 zł), chrupiącej nogi z kaczki z kopytkami (75 zł), pieczonej golonki wieprzowej z chrzanem (66 zł) czy domowych kartaczy z mięsem i surówką z kapusty kiszonej (49 zł).
Deser - kiedyś postrach przedszkola, dziś restauracyjny fenomen
Na osłodę wybraliśmy absolutny klasyk z dzieciństwa — kaszę manną z musem porzeczkowym (29 zł). Sam deser podany jest niezwykle efektownie: w kryształowej, szklanej salaterce z dopasowaną przykrywką w formie klosza. Smakowo to dokładnie taka kaszka, jaką pamiętamy z dziecięcych lat — bez zbędnych rewolucji, ale w niesamowicie urokliwej oprawie. Nie chcesz kaszki? W ramach deseru można wybrać także tradycyjną szarlotkę na ciepło z lodami waniliowymi (29 zł) albo klasyczny pucharek lodowy z bitą śmietaną i galaretką (35 zł).
Na sam koniec niespodzianka i bardzo tradycyjny akcent na "trawienie" — na odchodne dostaje się tu mały kieliszek czegoś mocniejszego. To rozgrzewająca, domowa nalewka, po której od razu robi się cieplej: dokładnie taka, jaką poczęstowałaby nas babcia... albo bez zbędnych pytań, tak na wszelki wypadek, nalała teściowa przy niedzielnym obiedzie. Można zanurzyć jedynie usta, można skosztować całości - wedle uznania.
Restauracja Babka z pewnością nie proponuje cen znanych z typowych barów mlecznych, jednak serwuje tradycję w znacznie bardziej dopracowanym i klimatycznym wydaniu. Mimo drobnego potknięcia przy prezentacji pierogów, tutejsze smaki nie rozczarowują i wywołują mnóstwo nostalgii. Jeśli szukacie miejsca z klimatem dawnych lat i rzetelną polską kuchnią, nasz test pokazuje, że warto tu wpaść.