Tak Poznań świętuje ostatki. Zjesz jednego, masz z głowy obiad i kolację
Po tłustym czwartku nie możesz już patrzeć na słodkie pączki? Kameralna restauracja vis-à-vis Zamku Cesarskiego w Poznaniu aż do podkoziołka serwuje pączki z mięsem, nawiązując do staropolskiej tradycji. Sprawdziłam, czy smakują tak dobrze, jak wyglądają.
Jak zapowiedział, tak zrobił. W ofercie poznańskiej restauracji nawet w tłusty czwartek nie znalazło się miejsce na klasyczne pączki z marmoladą. Ani słone pistacje, ani hitowy krem z ciasteczkami korzennymi nie skusiły szefa Bo. do zmiany kursu. Tutaj ostatki świętują prawdziwi mięsożercy. Chociaż za jednego pączka zapłacisz więcej niż u Magdy Gessler, najesz się tak, że kolacja nie będzie już potrzebna, a na śniadanie następnego dnia wystarczy tylko kawa.
Sprawdzony przepis na pulled pork. Szarpana wieprzowina bez tajemnic
Pączki z poznańskiej knajpki
Chociaż z zewnątrz wygląda niepozornie, to jedno z topowych miejsc na mapie Poznania, które serwuje śniadania od rana do wieczora, a porcje są takie, że nikt nie ma prawa wyjść głodny. To nic, że ceny śniadań dorównują obiadowym, ponieważ w tym miejscu klasyczny podział na posiłki się zaciera. Na ostatki kucharze przygotowali specjalne menu z pączkami, które możesz zjeść zarówno na śniadanie, jak i na obiad. W środku obok konkretów jest miejsce na jajko poché z żółtkiem, które rozpływa się na talerzu. Sprawdziłam, jak smakują w takim wydaniu.
Staropolska tradycja, ale pączek słodki
Pączki z mięsem nawiązują do staropolskich tradycji z XVI i XVII wieku, kiedy na dworach szlacheckich przygotowywano drożdżowe kulki faszerowane mieloną wołowiną, cielęciną lub podrobami. Jednak wtedy ciasto było wytrawne i dość suche. Tymczasem pączki z Bo., pomimo wytrawnego nadzienia, są słodkie. Co więcej, kucharze serwują w zestawie lukier do polania. Komu brakuje słodyczy, może sobie pofolgować.
Sprawdziłam trzy pączki
Postanowiłam przekonać się na własnym podniebieniu, jak smakują pączki w takim wydaniu. Do testów wybrałam:
- pączka z szarpaną wieprzowiną – z jajkiem poché, sałatą lolo, majonezem botwinkowym i piklowaną cebulą,
- pączka z kaszanką – z musztardą francuską, grillowanym boczkiem, karmelizowaną cebulą, jajkiem poché i emulsją ziemniaczaną,
- smash burgera – z krążkami cebulowymi, serem cheddar, chutneyem z czerwonej cebuli, grillowanym boczkiem, sałatą lolo, pomidorem i majonezem jalapeño.
- 1
Pączki z wytrawnymi dodatkami
Pączki z wytrawnymi dodatkami
- 2
Menu na ostatki w poznańskiej rest...
Menu na ostatki w poznańskiej restauracji
- 3
Pączek z pulled pork
Pączek z pulled pork
- 4
Smash burger
Smash burger
W ofercie na tłusty czwartek, który w Bo. trwa do 16 lutego, znajdują się jeszcze dwa warianty: z tatarem wołowym i kurczakiem w panierce kentucky.
Ile za pączka na obiad?
Już sama lista składników świadczy o tym, że jednym pączkiem można się najeść. Bogata wkładka znajduje też odzwierciedlenie w ich wysokości. Smash burger ma ponad 12 cm, a w środku mieszczą się nie jeden, a dwa kotlety. To najdroższy pączek w menu – kosztuje 51 złotych. Za pączka z pulled pork i kaszanką zapłacisz po 42 złote, wariant z kurczakiem jak z KFC to wydatek 45 złotych, a tatar w pączku ma cenę 47 złotych.
Dla mnie zwycięzca jest jeden
Nie wiem, czy w tym sezonie wybiorę się jeszcze na wersję z kurczakiem i tatarem, bo moje serce jest już zajęte przez pączka z kaszanką. Grube plastry rzemieślniczego wyrobu, który – jak widać – nadaje się na salony, okazały się zaskakująco smaczne. Kaszanka była zwarta i kremowa, a nie tłusta i mazista, jaką pamiętam z dzieciństwa. Duża ilość karmelizowanej cebuli świetnie pasowała do lekko słodkiego ciasta, a musztarda francuska dodawała wyrazistości. Chociaż jajko z płynnym żółtkiem może sugerować, że jest to pozycja śniadaniowa, uważam, że ze spokojem można takiego pączka zamówić na obiad.
Najsłabszy okazał się smash burger. Cienkie kotlety wyszły dość suche, a sosu było za mało, aby zniwelować to wrażenie. Plusem są chrupiące i nieociekające tłuszczem onion rings – zupełnie inne od tych, które znamy z fast foodów. Szarpana wieprzowina w pączku była bardzo smaczna, co mnie nie zaskoczyło. Restauracja słynie z tego, że potrafi dobrze ją przygotować. Delikatne mięso o nieco dymnym posmaku świetnie wkomponowało się w słodkiego pączka.
Nie zdążysz przed podkoziołkiem? Nic straconego!
Zarówno kaszanka, jak i szarpana wieprzowina znajdują się w stałej ofercie poznańskiej restauracji, więc możesz wybrać się na nie również w późniejszym terminie. Rzemieślnicza kaszanka regularnie jest podawana w brioszce, a pulled pork serwowany jest w omlecie z piklowaną modrą kapustą, marynowaną cebulą, sosem majonezowo-musztardowym i prażoną cebulką. Ceny są niższe od tych na ostatki – brioszka z kaszanką kosztuje 38 zł, a za omlet z wieprzowiną zapłacisz 37 złotych. Myślę, że najesz się równie dobrze.