W sklepie pomijane, a szkoda. Zanim będą kanie, zrób z tych grzybów "kotlety"
Portobello wygląda niepozornie, ale w kuchni potrafi robić za mięso. Duże, mięsiste kapelusze łatwo zamienić w domowe "kotlety" z patelni albo z grilla, a przy okazji wykorzystać ich wyrazisty smak i zdolność do chłonięcia przypraw. Sprawdź, jak je przygotować, zanim ruszy sezon na kanie.
Pierwsze skojarzenie z grzybowymi kotletami w Polsce bywa proste: kania w panierce. Tyle że na kanię trzeba poczekać, bo sezon na te grzyby trwa od sierpnia do października. Wcześniej (i przez cały rok) w sklepie możesz jednak trafić na produkty, które wiele osób omija wzrokiem - pieczarki portobello.
Mają one większe kapelusze, ciemniejszą skórkę i bardziej zdecydowany aromat niż popularne białe pieczarki. Portobello są też bardziej mięsiste w konsystencji, dlatego chętnie pojawiają się w formie burgerów (zastępują wtedy bułkę) lub steków (wrzucane na ruszt po wcześniejszym marynowaniu).
Czerwone czy zielone? Dwa sposoby na faszerowane pieczarki z grilla
Kotlety z portobello: najprostszy patent na duży kapelusz
Jeśli masz w głowie kotlet schabowy, spróbuj przesunąć akcent: w portobello "kotletem" jest sam kapelusz. Grzyby o dużych rozmiarach łatwo wykorzystać jako bazę dania głównego, na przykład na pieczarkowe "steki". To dokładnie ten kierunek.
Jak to rozegrać w domu bez przekombinowania? Klucz jest w prostych dodatkach, które przewijają się w przepisach, tj. czosnek, świeże zioła oraz tłuszcz do smażenia. W praktyce warto myśleć o trzech wariantach, zależnie od tego, co masz pod ręką:
- "kotlet" z patelni: duży kapelusz portobello oczyszczony i krótko podsmażony z czosnkiem i tymiankiem jest świetną alternatywą dla klasycznego schabowego;
- "kotlet" z grilla: sprawdzi się np. jako baza do burgera;
- "kotlet" faszerowany: portobello dobrze znosi pieczenie i nadziewanie, a jego miąższ łatwo łapie smak dodatków.
Przepis na panierowane portobello
Wielu fanów grzybów czeka na kanię właśnie po to, by zrobić "schabowego" bez mięsa. Tyle że kania jest sezonowa i najczęściej trafia na talerz po udanym grzybobraniu. Portobello, choć nie z lasu, daje podobny komfort: duży kapelusz, mięsistość i łatwe "kotletowe" formaty (patelnia, grill, faszerowanie). Do tego odpada temat identyfikacji w terenie, a ryzyko pomyłki z niejadalnym grzybem spada do minimum.
Składniki:
- 4 pieczarki portobello,
- 1 jajko,
- bułka tarta do panierki,
- olej do smażenia,
- 1 szczypta soli,
- 1 szczypta pieprzu.
Sposób przygotowania:
- Roztrzep w jednej misce jajko z dodatkiem soli oraz pieprzu, a do drugiej miski wsyp bułkę tartą.
- Obtocz dokładnie umyte i osuszone kapelusze pieczarek najpierw w jajku, a następnie w bułce tartej.
- Rozgrzej na patelni większą ilość oleju, pamiętając, że grzyby powinny smażyć się w głębszym tłuszczu.
- Połóż przygotowane kapelusze na rozgrzany olej i smaż je z obu stron, aż uzyskają złoty kolor.
Dlaczego warto jeść portobello? Smak, konsystencja i konkretne liczby
Portobello broni się nie tylko kulinarnie. To niskokaloryczne (100 g pieczarek to ok. 22 kalorie) źródło białka pochodzenia roślinnego, zawierającego 18 aminokwasów. Oczywiście finalna wartość zależy od tego, czy zrobisz grzyby na maśle, z serem albo w sosie, ale baza jest lekka.
Portobello mają w porównaniu do białych pieczarek więcej witamin (m.in. A, D, E oraz z grupy B), zaś ich "mięsisty smak" dobrze działa w sosach czy jako składnik wegetariańskiego hamburgera. Jeśli więc szukasz grzybowego obiadu "na już", zanim przyjdzie czas na kanię, portobello to jeden z najprostszych wyborów. I często leżą pod ręką w dziale z warzywami, tylko mało kto po nie sięga.