Czy trzeba płukać kaszę przed dodaniem do zupy? Rozwiewamy wątpliwości raz na zawsze
Kasza wraca do łask jako wartościowy i smaczny składnik. Pojawia się już nie tylko w krupnikach, ale także w wielu innych zupach, wzbogacając je o cenne białko roślinne, błonnik, witaminy z grupy B i minerały. To także prosty sposób na zagęszczenie zupy. Wiele osób wrzuca ją prosto z torebki, bo tak jest szybciej. Sprawdzamy, jaka jest różnica.
Do zupy sprawdzi się zarówno drobna kasza manna, jak i grubszy pęczak – różnią się one nie tylko teksturą i smakiem, ale mają także inne wymagania dotyczące obróbki. W tej kwestii wszyscy kucharze są zgodni – jedynie kaszy manny nie trzeba płukać przed dodaniem do zupy. Pozostałe rodzaje lepiej wrzucić na sitko i pod strumień bieżącej wody. Niektóre kasze możesz dodatkowo sparzyć wrzątkiem. Już mówię, jak się do tego zabrać.
Tak przygotowana smakuje najlepiej
Płukanie kaszy nie jest obowiązkowe, ale jest to czynność, która znacząco wpływa na walory smakowe i klarowność zupy. Suche ziarna pokryte są drobnym pyłem mącznym, który może zanieczyścić zupę, nie mówiąc już o ewentualnym kurzu czy innych mikrozanieczyszczeniach, które mogły przetrwać proces pakowania. Dodatkowo ta prosta dodatkowa czynność sprawia, że z kaszy znika ewentualna goryczka, wynikająca z obecności saponin – naturalnych związków chemicznych, które pełnią dla roślin funkcję ochronną przed szkodnikami. W końcu płukanie zapobiega sklejaniu się ziaren, co jest kwestią nie tylko smaku, ale też estetyki dania.
Nieraz samo płukanie to za mało
Kaszę jęczmienną, która najczęściej jest dodawana do krupniku, należy płukać pod bieżącą wodą do momentu, aż spływający strumień będzie całkowicie czysty. Kaszę jaglaną warto dodatkowo sparzyć wrzątkiem, a niektórzy przed płukaniem podprażają ją na suchej patelni, aby wydobyć orzechowy aromat. W przypadku kaszy gryczanej palonej i niepalonej płukanie powinno odbyć się szybko, aby kasza nie straciła naturalnego, wyrazistego smaku.
Wyjątkiem jest drobna kaszka
Kaszę mannę jako jedyną dodajesz bezpośrednio do zupy, wsypując ją cienką strużką i cały czas mieszając zupę, aby uniknąć grudek. Świetnie sprawdza się do zagęszczania lekkiej zupy jarzynowej lub rosołu, co wykorzystują dzisiaj kucharki w przedszkolach i żłobkach, a co było powszechne w PRL-u.