Jeszcze przed wakacjami, a już drogo? Czytelniczka przesłała zdjęcia
Wakacyjny obiad dla kilku osób może dziś kosztować więcej, niż wielu turystów się spodziewa. Nasza czytelniczka Karolina przesłała do redakcji zdjęcia dań i paragony z popularnego nadmorskiego lokalu. Na talerzach pojawiły się ryby, frytki i klasyczne dodatki. Smak został oceniony bardzo dobrze, porcje pozwoliły się najeść, ale wysokość rachunku wywołała mieszane uczucia.
Wizyta nad Bałtykiem dla wielu osób nieodłącznie wiąże się z rybą na obiad. To jeden z kulinarnych symboli wakacyjnego wypoczynku, choć z roku na rok coraz częściej pojawiają się pytania o ceny serwowanych dań. Czy świeża ryba nad morzem wciąż jest przystępną przyjemnością, czy staje się znaczącym wydatkiem, który trzeba wcześniej uwzględnić w wakacyjnym budżecie?
Odpowiedzi na to pytanie postanowiła poszukać nasza czytelniczka, która odwiedziła Bar Karmazyn w Gdańsku. Do redakcji przesłała zdjęcia zamówionych potraw oraz paragony. Wśród dań znalazły się gładzica w zestawie z frytkami i sałatką, kotlety rybne z frytkami, schabowy z frytkami oraz dodatkowe surówki i porcja frytek. Razem z bliskimi zamówiła też napoje.
13 lat po „Kuchennych rewolucjach”. Sprawdziłam kultową Tapas Rybkę w Gdańsku
Obiad nad morzem. Co znalazło się na paragonie?
Z przesłanych rachunków wynika, że gładzica w zestawie kosztowała 66,60 zł, kotlety rybne z frytkami 46 zł, a schabowy z frytkami (jako zestaw) to wydatek rzędu 59 zł. Do tego zamówiono colesława za 8 zł oraz zestaw surówek za 16 zł. Na osobnym paragonie znalazły się napoje.
Łącznie za posiłek i napoje zapłacono ponad 250 zł. To kwota, która jeszcze kilka lat temu mogłaby zaskakiwać nawet w popularnych kurortach. Dziś jednak podobne rachunki coraz częściej stają się codziennością w nadmorskich lokalach odwiedzanych przez turystów. Na zdjęciach widać klasyczne, dobrze znane zestawy obiadowe. Nie ma tu wyszukanych kompozycji czy modnych dodatków. Dominują ryby, frytki i świeże warzywa – czyli dokładnie to, czego wiele osób szuka podczas wakacyjnego wyjazdu.
Ryba nad morzem - smak był najmocniejszym punktem wizyty
Karolina nie miała większych zastrzeżeń do jakości jedzenia. Wręcz przeciwnie – smak został oceniony bardzo wysoko. Szczególnie dobrze wypadły dania rybne, które miały być świeże, odpowiednio przygotowane i dobrze doprawione.
Również wizualnie potrawy prezentowały się zachęcająco. Gładzica zajmowała znaczną część talerza, a kotlety rybne wyglądały na solidnie przygotowane, choć to tylko dwie sztuki. Dodatki były klasyczne i spełniały swoją rolę, nie odciągając uwagi od głównego składnika posiłku. Co istotne, porcje okazały się wystarczające, by zaspokoić głód. Po obiedzie nikt nie wyszedł od stołu z poczuciem niedosytu, choć jednocześnie nie były to porcje, które mogłyby imponować rozmiarem. Niestety zawartością informacji rozczarował nieco paragon.
Coraz drożej nad Bałtykiem?
Najwięcej emocji wzbudziła ostateczna kwota widniejąca na paragonach. Zdaniem Karoliny ceny są już na tyle wysokie, że mogą stanowić barierę dla części turystów. Z drugiej strony trudno odmówić lokalowi jakości. W tym przypadku klient otrzymuje świeżo przygotowane dania i porcje wystarczające do zaspokojenia głodu. Pytanie pozostaje jednak otwarte: czy smak rekompensuje coraz wyższe ceny? Nasza czytelniczka oceniła wizytę pozytywnie, ale przyznała, że rachunek okazał się znacznie bardziej odczuwalny niż sam posiłek.