Przez cztery lata pracowała w Żabce. Nie ma dobrych wspomnień

Przez cztery lata Ania prowadziła sklep Żabka. Jak sama wspomina: "Człowiek traci tu resztki godności". Swoją pracę w sklepie wspomina jednoznacznie źle. - Nigdy nie byłam takim dziadem, jak tutaj — mówiła w rozmowie z Onetem.

ŻabkaŻabka
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | DAREK11
Paulina Hermann

— Pamiętam swoje początki w Żabce i jak jechałam odebrać klucze od sklepu, podjechałam pięknym samochodem w pięknym płaszczyku. Ładna torebka, makijaż, paznokcie pomalowane (...). A wyszłam po czterech latach z grzejnikiem i czajnikiem elektrycznym w ręce. Takim dziadem jak tu nie byłam nigdy w życiu i nigdy w życiu nie pracowałam tak ciężko, żeby chodzić w dziurawych butach - mówiła o swojej pracy w Żabce. Tego czasu nie wspomina dobrze.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Ten chlebek z dodatkami znika w mgnieniu oka. Zrób go jeszcze dziś i sam się przekonaj

Jak wygląda praca w sklepie Żabka? "Tam każdy niewolnik ma swój numer"

Wcześniej była kierownikiem rejonu w bardzo dużej sieci sklepów spożywczych. W 2014 wszystko się zmieniło. Gdy trafiła do Żabki, nie pomyślałaby, że czekają ją tak okropne rzeczy. Dzisiaj jak mantrę powtarza, że w "Żabce każdy niewolnik ma swój numer". Kiedy obejmowała swój sklep, szukała pomysłu na siebie i na działalność gospodarczą. Szukała pracy, podczas której nie wymagało się ciągłych podróży.


- Chciałam mieć pracę na miejscu i więcej spokoju. Sklep budowano w centrum mojego miasta. Pomysł wydawał się ciekawy, zależało mi na stworzeniu dodatkowych miejsc pracy, chciałam wyciągnąć ludzi z mojej miejscowości z bezrobocia - opowiada.

Zdawała sobie jednocześnie sprawę, że nie zarobi w tej pracy nie wiadomo jakich pieniędzy. Chciała jednak robić to, co uwielbia i na czym się zna. Prowadzenie sklepu zawsze było jej konikiem i sposobem na życie. Do tego miała wiedzę i umiejętności. Niestety, to było za mało. Już pierwszą czerwoną flagę zauważyła na szkoleniu.

Żabka
Żabka © Adobe Stock | DAREK11
— Były tam zadania do rozwiązania i pamiętam ćwiczenia, kiedy wyszło mi z obliczeń, że zarobki wynoszą 76 zł na miesiąc. Pamiętam, jak zwróciłam na to uwagę prowadzącym, zostałam wyproszona za drzwi . To był pierwszy raz, kiedy pomyślałam, że coś tu jest nie tak - mówiła Ania.

Praca w Żabce to jeden wielki "red flag"

Po pierwsze, nie ma mowy o samostanowieniu. Była to ukryta umowa o pracę, a partner ds. sprzedaży "od razu pokazał, gdzie jest jej miejsce". Nie mogła liczyć na żadne wsparcie. Mało tego, utargi były bardzo małe, nie miała pieniędzy na wypłaty, a Urząd Skarbowy pobierał horrendalne podatki. Mogła jedynie zwolnić personel, by nie tonąć w długach. Z czasem sama stała za ladą.

— Mówi się sobie: będę pracować sam przez 17 godz., 30 dni w miesiącu. We wszystkich historiach franczyzobiorców, które znam, kończy się to jednakowo — przyjazdem karetki do sklepu, bo to jest praca ponad ludzkie siły - wspominała.

Oprócz tego praca w sklepie Żabka wiąże się z ogromnym dramatem rodzinnym. Kobieta ciągle pożyczała pieniądze, by móc spłacić należności. Najpierw pojawił się dług za odmalowanie sklepu, potem swoje trzy grosze wtrącił Urząd Skarbowy i z czasem trzeba było zapłacić ponad 23 tysiące złotych. W tej kwestii nie mogła liczyć na pomoc doradców, menedżerów i partnerów biznesowych. Ciągle powtarzali, że "innym się udało".

— Metoda Żabki jest taka, że jak skończysz spłacać ostatnią ratę za inwentaryzację i już widzisz światełko w tunelu, to na drugi dzień albo w tę samą noc już jest niezapowiedziana inwentaryzacja i znowu się wszystko nie zgadza i znowu jest dwadzieścia kilka tys. do zapłaty. To błędne koło - opowiada.

Po którejś wizycie partnera nie wytrzymała i rzuciła klucze na ladę. W tym momencie przestała prowadzić Żabkę. Chociaż uwolniła się od katorgi, przyznaje, że była przez sklep zrujnowana psychicznie, fizycznie i finansowo. Przez kilka lat żyła w przeświadczeniu, że kłopoty sklepu to "jej wina".

Wybrane dla Ciebie
Widzisz dorodne oberżyny na straganie? Zrób z nich pyszną sałatkę do słoików
Widzisz dorodne oberżyny na straganie? Zrób z nich pyszną sałatkę do słoików
To ostatni moment, aby zjeść je w tym roku. Wypatruj ich na spacerze albo na targu.
To ostatni moment, aby zjeść je w tym roku. Wypatruj ich na spacerze albo na targu.
Zawijam kiełbaski i wrzucam na ruszt. Dzieciaki podskakują, jak słyszą o hot dogach z grilla
Zawijam kiełbaski i wrzucam na ruszt. Dzieciaki podskakują, jak słyszą o hot dogach z grilla
Weź koszyk i biegnij do lasu. Ma specyficzny zapach i wielu go omija, a jest pyszny
Weź koszyk i biegnij do lasu. Ma specyficzny zapach i wielu go omija, a jest pyszny
Surówka kopenhaska to najlepszy dodatek do kotleta. Zwykle robię dwie miski, bo szybko znika ze stołu
Surówka kopenhaska to najlepszy dodatek do kotleta. Zwykle robię dwie miski, bo szybko znika ze stołu
Ten staropolski zakwas działa jak eliksir młodości. Czyści krew i wymiata złogi
Ten staropolski zakwas działa jak eliksir młodości. Czyści krew i wymiata złogi
Ma 200 lat i wciąż zachwyca. Placek z ziemniaków i kapusty to hit
Ma 200 lat i wciąż zachwyca. Placek z ziemniaków i kapusty to hit
Na obiad robię kotlety radzionkowskie. Są soczyste, chociaż używam chudego mięsa
Na obiad robię kotlety radzionkowskie. Są soczyste, chociaż używam chudego mięsa
W PRL wszyscy się zajadali. Jeszcze lepsze sezamki robię w domu
W PRL wszyscy się zajadali. Jeszcze lepsze sezamki robię w domu
Zrywam z drzew, zanim dojrzeją, i upycham w słoik. Do sałatek i rogalików jak znalazł
Zrywam z drzew, zanim dojrzeją, i upycham w słoik. Do sałatek i rogalików jak znalazł
Nie lubisz kawy? Zrób cytrynowe tiramisu. To jeden z delikatniejszych i orzeźwiających deserów
Nie lubisz kawy? Zrób cytrynowe tiramisu. To jeden z delikatniejszych i orzeźwiających deserów
Majówkowy hit. Cypryjski ser w pikantnej marynacie bije na głowę karkówkę
Majówkowy hit. Cypryjski ser w pikantnej marynacie bije na głowę karkówkę
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇