Prababki gotowały ten korzeń częściej niż ziemniaki, dziś trudno znaleźć w sklepie. Czyści jelita jak najlepszy odkurzacz
Natura obdarzyła nas cudownymi darami, a my niektóre z nich nazwaliśmy co najmniej zabawnie. Jednym z przykładów bez wątpienia jest wężymord, który mimo swojej oszałamiającej nazwy przepadł w zapomnienie. Okazuje się, że za tą młodzieżową nazwą kryje się warzywo z historią, ciekawym smakiem i konkretną wartością odżywczą.
Wężymord, bo o nim mowa to warzywo, które przez lata było w cieniu bardziej popularnych korzeni. Obecnie znów budzi ciekawość i to nie ze względu na nazwę, choć bez wątpienia, może się do tego przyczyniać. Wiele osób sięga po niego z sentymentu, inni odkrywają go po raz pierwszy. Pod nietypową nazwą kryje się składnik z solidną wartością odżywczą oraz ciekawym smakiem. Warto sprawdzić, czy rzeczywiście ma więcej do zaoferowania, niż uśmiech na twarzy.
Miseczki z ziemniakami i kurczakiem. I pomysł na ciekawy obiad już jest
Czym jest wężymord i skąd pochodzi
Wężymord, czyli skorzonera, to korzeniowe warzywo z rodziny astrowatych. Jego łacińska nazwa brzmi Scorzonera hispanica. Naturalnie występuje w Europie Południowej oraz w części Azji Zachodniej, a do uprawy w innych krajach trafił dopiero kilka wieków temu. Jadalną częścią jest długi, ciemny korzeń z jasnym, kremowym miąższem. Po obraniu wydziela mleczny sok, który szybko ciemnieje na powietrzu, dlatego zwykle zanurza się go w wodzie z dodatkiem soku z cytryny. W kuchni europejskiej doceniano go już w XVII wieku i przez długi czas stanowił ważne warzywo zimowe.
Wartość odżywcza wężymordu
Wężymord ma niską kaloryczność i to nie jest jedyna z jego zalet. W 100 gramach surowego korzenia znajduje się około 70 kalorii, głównie z węglowodanów. Zawiera błonnik, w tym inulinę, czyli rodzaj błonnika rozpuszczalnego, która jest pokarmem dla bakterii jelitowych. Znajduje się w nim także potas, czyli minerał bardzo ważny dla gospodarki wodno-elektrolitowej oraz grupa witaminy B, z czego najbardziej wyróżnia się B6. Korzeń dostarcza również niewielką ilość witaminy C oraz magnez. Dzięki zawartości błonnika posiłek z jego obecnością zwykle napawa dłuższym uczuciem nasycenia.
Wężymord a jelita i mikrobiota
Wężymord zawiera inulinę, czyli prebiotyk będący pożywieniem dla niektórych bakterii jelitowych. Prebiotyk to składnik, który nie jest trawiony w jelicie cienkim i dzięki temu trafia do jelita grubego, w którym ulega fermentacji. Ten proces prowadzi do powstania krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, które odżywiają komórki jelita i wspierają szczelność bariery jelitowej. W wielu przypadkach większe spożycie inuliny poprawia regularność wypróżnień. Warto jednak zwiększać ilość stopniowo, ponieważ nagły wzrost błonnika jest w stanie wywołać wzdęcia oraz uczucie dyskomfortu.
Kto najbardziej powinien się na niego skusić
Wężymord ma do zaoferowania sporą ilość błonnika bez dużego wzrostu kaloryczności. Bez wątpienia podpasuje osobom dbającym o stabilny poziom glukozy we krwi, ponieważ zawarte w nim węglowodany są trawione wolniej niż cukry proste. Odnajdzie się też z łatwością w jadłospisie odchudzającym, w którym liczy się większa objętość talerza przy umiarkowanej liczbie kalorii. Ostrożność warto zachować przy zespole jelita drażliwego, czyli IBS, ponieważ większa ilość fermentujących węglowodanów może być źle tolerowana.
Jak smakuje i jak go przygotować
Wężymord ma delikatny, lekko słodkawy smak z wyczuwalną nutką przypominającą szparagi oraz orzechy. Po ugotowaniu miąższ jest miękki i kremowy, ale nierozmemłany. Przed obróbką warto obrać korzeń w rękawiczkach, ponieważ wydziela lepki sok barwiący skórę. Obrane kawałki dobrze jest włożyć do wody z dodatkiem soku z cytryny, aby nie ściemniały, a łatwo im to przychodzi. Gotowanie trwa około 20 minut. Korzeń można też upiec w plastrach z oliwą oraz przyprawami. Po upieczeniu smak staje się bardziej intensywny, lekko karmelowy.
Sezonowość i przechowywanie
Wężymord zbiera się od późnej jesieni do wczesnej wiosny, ponieważ korzeń dobrze znosi chłód i może znajdować się w gruncie nawet przy lekkim mrozie. Najlepszą jakość ma, gdy jest jędrny oraz ciężki w stosunku do swojej wielkości. W domu warto przechowywać go w lodówce, w temperaturze około 2-4 stopni, a najlepiej w wilgotnej szufladzie na warzywa. W takich warunkach wytrzyma około tygodnia. Dłuższe przechowywanie może prowadzić do wysychania oraz utraty części witaminy C, dlatego najlepiej kupować tyle, ile będzie zużyte w najbliższych dniach.
Kiedy warto zachować ostrożność
Ostrożność warto zachować przy wrażliwym przewodzie pokarmowym oraz przy diecie skupionej na niskiej zawartości fermentujących węglowodanów, czyli FODMAP-ów. Wężymord zawiera fruktany, które są w stanie nasilać wzdęcia, ból brzucha oraz uczucie dyskomfortu. Jeśli ktoś z natury jada mało błonnika, lepiej zacząć od niewielkiej porcji i obserwować reakcję organizmu. Przy chorobach jelit o podłożu zapalnym decyzję o zwiększeniu ilości błonnika w diecie warto omówić z lekarzem lub dietetykiem. Każdy organizm reaguje indywidualnie i jest to czymś naturalnym, nie zawsze związanym z chorobami.