Wystarczą 4 ziarna, by zrujnować cały dzień. Ten błąd popełniamy w kuchni

Wystarczy 4-5 niedogotowanych ziaren czerwonej fasoli, by spędzić najbliższą przyszłość w toalecie. Winę ponosi naturalne białko, które jest toksyczne w surowej postaci, a jego aktywność może dodatkowo wzrosnąć po łagodnym podgrzaniu. Oto kiedy fasola naprawdę szkodzi oraz jak w kilka minut odebrać jej całą groźność.

Czerwona fasolaWystarczy kilka surowych ziaren fasoli, by zrujnować pół dnia
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Katerina Kubatina | www.kubatina.com

Ugotowana czerwona fasola to zdrowy, sycący strączek pełen białka oraz błonnika. Wystarczy jedynie garść niedogotowanych ziaren, by "do odwołania" toaleta stała się drugim domem. Winne są naturalne białka obronne rośliny, czyli lektyny, a ich najgroźniejsza odmiana kryje się właśnie w surowej fasoli. Sprawdźmy, z czego to wynika i czy obróbka termiczna usuwa całe ryzyko.


WIDEO
Indyk w śmietanowym sosie z bobem i marchewką. Każdy od razu poprosi o dokładkę


Czym są lektyny

Lektyny to grupa białek ze szczególną zdolnością, która polega na wiązaniu cukrów przebywających na powierzchni komórek. Występują w setkach roślin, a najwięcej znajduje się ich w strączkowych, zbożach oraz pestkach. Roślina wytwarza je do samoobrony, ponieważ utrudniają one trawienie owadom, grzybom oraz zwierzętom, które chciałyby zjeść jej nasiona. Człowiek ma podobny problem, bo niektóre lektyny są odporne na działanie kwasu żołądkowego oraz enzymów trawiennych. W jelicie wybrane ich rodzaje przyczepiają się do ścianki, czyli do wewnętrznej warstewki przewodu pokarmowego. Większość lektyn w diecie jest na szczęście nieszkodliwa lub łatwo ginie podczas gotowania. Naukowcy poznali je dopiero pod koniec XIX wieku. Pierwsze obserwacje dotyczyły zlepiania czerwonych krwinek za pośrednictwem wyciągu z nasion.

Fasolowy winowajca

Najgroźniejsza lektyna nosi nazwę fitohemaglutynina, w skrócie PHA, a jej największe stężenie znajduje się w czerwonej fasoli kidney. Jej ilość mierzy się w jednostkach hemaglutynacji, czyli HAU, które pokazują, jak mocno wyciąg zlepia krwinki. Surowe nasiona czerwonej fasoli zawierają od 20 000 do 70 000 HAU, więc poziom jest naprawdę wysoki. Po prawidłowym ugotowaniu spada do 200-400 HAU, czyli nawet kilkaset razy niżej. Biała fasola ma około jednej trzeciej tej dawki, a bób zaledwie kilka procent. Można łatwo połączyć kropki, dlaczego to akurat czerwona odmiana odpowiada za najcięższe zatrucia. Sucha fasola ma też sporo białka oraz błonnika, ale dopóki jest surowa, te wartości są nic niewarte, bo nikt nie zje jej w takiej formie bez przykrych konsekwencji.

Ile ziaren wystarczy

Próg jest zaskakująco niski, ponieważ do wywołania objawów wystarczy zaledwie 4-5 surowych lub niedogotowanych nasion czerwonej fasoli. Pierwsze dolegliwości pojawiają się szybko, najczęściej po 1-3 godzinach od posiłku. Zaczyna się od silnych nudności oraz gwałtownych wymiotów, później dochodzi biegunka oraz ból brzucha. Objawy są na tyle bolesne, że łatwo pomylić je z poważną infekcją żołądkowo-jelitową. Na szczęście całość mija przeważnie w ciągu kilku godzin, a pełny powrót do formy następuje w jeden dzień. Gorączka raczej nie występuje, więc to wskazówka odróżniająca takie zatrucie od bakteryjnego. Po większej porcji surowych ziaren konieczne okazuje się czasem nawadnianie kroplówką w szpitalu, ale trwałych uszkodzeń ten związek po sobie nie zostawia.

Wysoka temperatura antidotum na wszystko

Rozwiązanie na tę naturalną "trutkę" jest banalnie proste oraz w pełni skuteczne. Suche nasiona najpierw trzeba namoczyć przez minimum 5 godzin, a najlepiej całą noc, a wodę po namaczaniu należy wylać. Potem fasolę gotuje się w mocno wrzącej wodzie, czyli w 100 stopniach Celsjusza. Minimum to 10 minut intensywnego gotowania, choć część zaleceń bezpieczeństwa wskazuje 30 minut. Taka temperatura niszczy szkodliwe białko, ponieważ rozkłada jego przestrzenną budowę. Cząsteczka traci swój kształt jak rozgięty klucz i nie pasuje już do miejsca, w którym mogłaby zaczepić się o ścianę jelita. Najważniejsza jest wysoka temperatura, a nie sam czas, więc maczanie nasion w letniej wodzie nic tu nie da. Fasola z puszki nie wymaga już takiej obróbki, bo została ugotowana fabrycznie i można jeść ją od razu, ale lepiej ją najpierw przepłukać.

Wolnowar to prawdziwa pułapka

Wolnowar, czyli garnek do wolnego gotowania, pracuje na niskim ustawieniu temperatury w okolicach 75-80 stopni Celsjusza. Taka temperatura nie osiąga wrzenia, więc szkodliwego białka nie niszczy. Co gorsza, łagodne podgrzanie surowej fasoli do około 80 stopni zwiększa jej toksyczność nawet 5 razy w porównaniu z ziarnami zupełnie surowymi. Powodem jest częściowa zmiana budowy białka, która uaktywnia je zamiast unieszkodliwić. Dlatego wrzucenie suchej czerwonej fasoli prosto do wolnowaru to najlepsza droga do zatrucia. Bezpieczna kolejność wygląda tak, że nasiona najpierw gotuje się 10 minut w zwykłym garnku, a dopiero potem przekłada do wolnowaru. Wygodną opcją jest fasola z puszki, która niebezpieczeństwa już nie stwarza.

Gdzie jeszcze kryją się lektyny

Lektyny nie występują wyłącznie w czerwonej fasoli. Mają je także inne rośliny, między innymi pszenica. W jej zarodku znajduje się WGA, czyli aglutynina zarodka pszenicy i jest to jej własna lektyna. Ma je też soja, soczewica, orzeszki ziemne, pomidory oraz surowe ziemniaki. Zasadnicza różnica polega na tym, że w tych produktach lektyn jest zdecydowanie mniej, a codzienna obróbka i tak je usuwa. Pszenicę piecze się na chleb w wysokiej temperaturze, soję oraz soczewicę gotuje, a surowych ziemniaków nikt o zdrowych zmysłach nie je. W pomidorach lektyny znajdują się głównie w pestkach oraz skórce, ale w minimalnych ilościach. Z tego powodu zwyczajnie przygotowane jedzenie nie przełoży się na zatrucie lektynami, a największą uwagę trzeba zwrócić na surową lub niedogotowaną czerwoną fasolę.

Czy lektyny szkodzą zdrowym

Wokół lektyn narosła moda na dietę całkowicie ich pozbawioną. Spopularyzował ją amerykański kardiolog Steven Gundry. Jej zwolennicy obwiniają lektyny o stany zapalne, tycie oraz choroby autoimmunologiczne. Problem w tym, że solidnych dowodów na te oskarżenia brakuje, a wokół diety bez lektyn rozwinął się także rynek suplementów. Produkty z lektynami, czyli strączki oraz pełne ziarna, należą do bardzo zdrowych elementów diety. Ich regularne jedzenie przyczynia się do niższego ryzyka chorób serca oraz cukrzycy, a w rejonach z największą liczbą stulatków fasolę jada się niemal codziennie. Eliminacja tych produktów odbiera organizmowi błonnik, białko oraz cenne składniki. Dla zdrowej osoby rozsądna ostrożność dotyczy jedynie nieodpowiednio przygotowanej fasoli.

Największy kłopot z lektynami dotyczy surowej oraz niedogotowanej czerwonej fasoli, a porządne namoczenie oraz gotowanie we wrzątku całkowicie zmniejszają ryzyko związane z aktywną fitohemaglutyniną. Reszta strączków, ziaren oraz warzyw po zwykłej obróbce jest uznawana za bezpieczną i zdrową. Strach przed lektynami w prawidłowo ugotowanym jedzeniu nie ma mocnego oparcia w dowodach.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY