Nie było chipsów ani sushi. Te zakąski ratowały każdą imprezę w PRL-u
"Między wódkę a zakąskę" to przysłowie zna każdy, z wódką też na co dzień mamy do czynienia, nawet poprzez sklepowe półki, tylko o co dokładnie autor miał na myśli z tą zakąską? Poznajmy więc najlepsze zakąski do wódeczki inspirowane dawnymi, dobrymi czasami.
"Zagrycha" i "nie wylewać za kołnierz" to starodawne określenia dobrze znane najstarszym członkom rodziny. W tamtych czasach zakąski do wódeczki rzadko bywały przypadkiem, a tym bardziej kulinarną fanaberią. Obecnie większość osób, które miały wtedy do czynienia z alkoholem złapałaby się za głowę, co w dzisiejszych czasach jada się do alkoholu. Poznajmy więc najlepsze "zakąski do wódeczki" inspirowane dawnymi czasami.
Zakąska to wsparcie, a nie dodatek
Zakąska w dawnym rozumieniu nie była drobnym dodatkiem do alkoholu, lecz sposobem jedzenia, które trzymało całe spotkanie przy stole w ryzach. Jej zadanie polegało na tym, aby była zawsze pod ręką w trakcie imprezy i nie była problematyczna w jedzeniu. Hojnie zastawiony stół zmniejszał tempo sięgania po kolejne porcje alkoholu i ułatwiał dłuższe siedzenie bez gwałtownego osłabienia. Najważniejsza była sytość, ciężar potrawy oraz intensywny smak, który resetował ustawienia fabryczne kubków smakowych i przełyku. Zakąska musiała być konkretna, łatwa do dzielenia oraz znana wszystkim przy stole. Z jakiej strony, by nie spojrzeć, zakąska porządkowała przebieg biesiady i dawała poczucie komfortu, a nie była jedynie mało ważnym elementem bez polotu.
Śledź, solanka i kiszonki – sól, fermentacja i konkret
Śledź, solanka oraz kiszonki należały do najczęstszych zakąsek i to nie bez powodu. Były trwałe, łatwe do przygotowania wcześniej i dostępne przez większą część roku. Sól pełniła funkcję praktyczną, ponieważ nadawała potrawom smak i wzmacniała apetyt. Produkty fermentowane, czyli kiszone ogórki oraz kapusta, wnosiły kwaśność i intensywność, która dobrze kontrastowała z alkoholem. W dawnych realiach liczyła się przewidywalność reakcji organizmu i możliwość długiego siedzenia przy stole bez nagłego osłabienia ani uczucia ciężkości. To właśnie dlatego śledź i kiszonki były stałym elementem zakąsek, a nie kwestią przypadku lub braku laku.
Tłuszcz był podstawą dawnych zakąsek
Tłuszcz był podstawą dawnych zakąsek, ponieważ nadawał im ciężar i odczuwalną sytość. Smalec, słonina, boczek oraz masło pojawiały się na stołach regularnie, bo były tanie, łatwe do przechowywania i dobrze znane. Taki dodatek zmieniał sposób jedzenia, ponieważ spowalniał opróżnianie żołądka i wydłużał czas trawienia. Dzięki temu alkohol nie trafiał do pustego organizmu, a reakcja była bardziej opanowana. Tłuszcz wzmacniał smak prostych produktów i powodował, że niewielka porcja wystarczała na dłużej. Po ciężkiej pracy i podczas wielogodzinnego siedzenia przy stole ważniejsze było poczucie najedzenia niż lekkość oraz degustowanie kulinarnej wirtuozji.
Chleb, ziemniaki i mąka – tania baza, która wymiatała
Chleb, ziemniaki i mąka tworzyły tanią bazę dawnych zakąsek, podporządkowaną konkretnemu przeznaczeniu. Były sycące, łatwo dostępne oraz proste w przygotowaniu, dlatego pojawiały się praktycznie na każdym stole. Pieczywo, gotowane ziemniaki albo proste placki zwiększały objętość posiłku i szybko dawały uczucie nasycenia. Takie solidne jedzenie zmniejszało odczuwanie skutków picia alkoholu. Produkty skrobiowe dobrze łączyły się z solą i tłuszczem, więc tworzyły zestaw dobrze znany dla organizmu. W czasach, gdy liczyła się oszczędność i trwałość, właśnie te składniki robiły największą furorę przy długich pogadankach.
Cebula, czosnek i przyprawy – smak, który łączył ludzi
Cebula, czosnek i typowe w polskiej kuchni przyprawy pojawiały się w dawnych zakąskach z bardzo konkretnych powodów i nie były dobierane przypadkowo. Najczęściej sięgano po pieprz czarny, kminek, majeranek, liść laurowy oraz ziele angielskie, ponieważ były łatwo dostępne i dobrze znane. Te przyprawy wzmacniały smak tłustych oraz słonych potraw i powodowały, że proste posiłki nie były mdłe. Ostra nuta pieprzu i czosnku pobudzała apetyt i utrzymywała regularność jedzenia bez większych przerw. Kminek i majeranek dobrze komponowały się z kapustą, ziemniakami oraz tłuszczem. Taka kompozycja smaków była rozpoznawalna, powtarzalna i idealnie nadająca się do długiego biesiadowania.
Przykłady dawnych zakąsek, które najchętniej trafiały na stół
Na stołach najczęściej pojawiał się śledź w oleju lub solance z dużą ilością cebuli i pieprzu, podawany z grubą pajdą chleba. Obok stawiano miskę ogórków kiszonych albo kapusty kiszonej doprawionej kminkiem i liściem laurowym. Standardem były też ziemniaki w mundurkach posypane solą i podawane z masłem albo smalcem i cebulą. Często już sam chleb ze smalcem, czosnkiem i majerankiem zamykał temat zakąski bez potrzeby dalszych kombinacji i udziwnień. Pojawiały się także proste placki mączne lub podpłomyki, które łatwo dzieliło się między biesiadników. Kiełbasa i wędliny również były witane z otwartymi ramionami, ale z braku funduszy i dostępności był to bardziej rarytas. Takie jedzenie było konkretne, sycące i przygotowane z produktów znanych każdemu przy stole.
Czego w dawnych zakąskach raczej nie było i dlaczego
W dawnych zakąskach nie pojawiały się produkty słodkie, lekkie sałatki ani delikatne desery lub wymyślne dania, a jak już to bardzo okazjonalnie. Wynikało to z dostępności i odczuć po takim poczęstunku. Słodkie smaki źle łączyły się z alkoholem i szybko odbierały apetyt na dalsze jedzenie. Świeże warzywa poza sezonem były trudno dostępne i nietrwałe, dlatego nie były w tym czasie stałym bywalcem stołu. Raczej też nie serwowano potraw wymagających skomplikowanego przygotowania lub podania na ciepło w trakcie biesiady. Zakąski miały być odporne na czas, łatwe do zjedzenia i znane już organizmowi. W tamtych realiach nie funkcjonowały jeszcze gotowe, chrupiące przekąski ani przetworzone jedzenie serwowane dziś na imprezowych stołach. A nawet jeśli, to nie były tak rozchwytywane jak to ma miejsce aktualnie.
Dawne zakąski nie powstawały z myślą o urozmaiceniu alkoholu, lecz o wytrzymałości przy stole. Były proste, sycące i oparte na produktach, które dawały przewidywalne odczucia oraz dobrze trzymały świeżość przy długim biesiadowaniu. Dobór tych zakąsek wynikał z codziennych warunków życia, łatwej dostępności składników oraz sposobu wspólnego siedzenia przy stole. To właśnie ta funkcjonalność, a nie smakowa poezja, decydowała o ich miejscu na stole.