Są pierwsze czereśnie. Cena szokuje i to wcale nie tym, że jest wysoka
Polacy rzucili się na pierwsze czereśnie w warzywniakach. Nie zważają na cenę i kupują je na kilogramy, a potem okazuje się, że nie tylko rachunek wysoki, ale i smak owoców pozostawia wiele do życzenia. Tymczasem w marketach czeka na nas niebywała okazja. Czereśnie w dwa razy niższej cenie niż na targu. Czy warto się na nie skusić?
Kiedy sezon na polskie czereśnie się zbliża, można łatwo nadziać się na owoce z importu. Cena za majowe czereśnie może być wysoka. Zazwyczaj kosztują ok. 65–80 złotych za kilogram, a na targu w Świdniku są sprzedawane nawet po 100 złotych za kilogram. Nic więc dziwnego, że tak szybko znikają dwa razy tańsze czereśnie z marketów – ten sam kraj pochodzenia, a pieniądze zostają w portfelu.
Miękkie knedle z serem i czereśniami – przepis krok po kroku
Czereśnie znikają z marketów
W Kauflandzie w Świdniku koleżanka natknęła się na wyjątkową promocję – czereśnie po 40 złotych za kilogram to niebywała okazja w maju, kiedy jesteśmy jeszcze przed sezonem na polskie owoce. Niestety skrzynka już świeciła pustkami. Widać Polacy dokładnie wiedzą, gdzie można zaoszczędzić.
Smakują nieźle, ale to jeszcze nie polskie czereśnie. Pierwsze tzw. majówki pojawią się na jarmarkach już na początku czerwca. Jednak największy wysyp czeka nas od połowy czerwca i w lipcu. Wtedy do sklepów trafią najpopularniejsze odmiany takie jak Kordia czy Regina.
Ile będą kosztowały polskie czereśnie?
Na początku czerwca musimy liczyć się z wydatkiem rzędu kilkudziesięciu złotych za kilogram, czyli podobnie do importowanych. Wtedy trzeba zwiększyć czujność, bo łatwo można pomylić polskie owoce z hiszpańskimi, a jednak bardziej korzystne dla zdrowia jest sięganie po produkty, które przebyły jak najkrótszą drogę z drzewa do naszej kuchni. W szczycie sezonu cena powinna spać do kilkunastu złotych za kilogram.