Hala Boracza od lat jest jednym z najpopularniejszych miejsc na rodzinne wycieczki w Beskidzie Żywieckim. Trasy z Żabnicy czy Przełęczy Przegibek nie należą do szczególnie wymagających, dlatego w sezonie spotykają się tu doświadczeni turyści, rodziny z dziećmi i osoby, które po prostu chcą usiąść na ławce z kubkiem kawy i popatrzeć na góry. Zapach pieczonego ciasta drożdżowego, który niesie się kilkadziesiąt metrów przed schroniskiem, jest głównym drogowskazem dla wędrowców.
Jagodzianki stały się wręcz legendą. W internecie można znaleźć dziesiątki relacji osób, które planują wycieczkę właśnie pod godziny ich wypieku. Nikogo nie dziwią więc kolejki, a pracownicy co chwilę donoszą kolejne blachy świeżych bułek.
WIDEOJagodzianki od Gessler w sezonie 2026 to wyzwanie dla portfela. Ale czy warto?
Tak smakują jagodzianki, o których mówi pół Polski
Stojąc w ogonku, szybko zorientowałam się w skali tego szaleństwa. Chwilę później padła informacja, że następna partia będzie gotowa za godzinę. Nikt nie odchodził. Wręcz przeciwnie – kolejka cierpliwie czekała. Po pierwszym kęsie zrozumiałam dlaczego.
To nie jest jagodzianka udająca deser. To prawdziwa, miękka drożdżówka z ogromną ilością jagód, które dosłownie wypływają ze środka. Ciasto jest puszyste i delikatne, nieprzesłodzone, dzięki czemu pierwsze skrzypce grają owoce. Na wierzchu znajdziemy tylko cienką warstwę cukru pudru – dokładnie tyle, ile potrzeba.
Za 13 zł dostaje się naprawdę dużą porcję. Nie jest idealnie "instagramowa" ani przesadnie dopracowana. Jest za to uczciwa, domowa i po prostu pyszna. Taka, która smakuje jeszcze lepiej, kiedy je się ją na drewnianej ławce z widokiem na beskidzkie szczyty.
Czy warto czekać 50 minut?
Gdybym miała stanąć jeszcze raz w tej samej kolejce podczas wakacyjnej soboty, zrobiłabym to bez wahania. Bo w tym przypadku fenomen nie jest efektem internetowego szumu. To po prostu bardzo dobra jagodzianka, która smakuje jak lato w górach.
Ostatecznie ten pięćdziesięciominutowy rytuał oczekiwania staje się nieodłączną częścią całej wyprawy. Płacisz za nią nie tylko trzynastoma złotymi, ale i cierpliwością, a nagrodą jest smak, który natychmiast przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Czasem warto zwolnić bieg na szlaku i wybrać coś innego niż królująca w górskich schroniskach szarlotka.