Japonka próbuje flaczki pierwszy raz w życiu. Jej reakcja mówi sama za siebie
Są takie potrawy, które wywołują kontrowersje nawet wśród rodowitych Polaków. Jedną z nich są flaczki, które dla jednych są synonimem pysznego obiadu i tradycyjnego weselnego menu, a innych przyprawiają o gęsią skórkę już na samą myśl o składzie tej zupy. Za miskę podrobów zabrała się Lena, Japonka mieszkająca od niedawna w Polsce.
Co kraj to obyczaj, a co kuchnia to inne "straszydła". Podroby znane są od pokoleń, a gorącymi flaczkami zajadali się nasi dziadkowie i pradziadkowie. Flaki wołowe były nawet jedną z ulubionych potraw króla Władysława Jagiełły, więc kontrowersyjna potrawa ma niemal królewski rodowód. Dziś przez wielu uważana jest za danie trudne i wymagające pewnego rodzaju odwagi.
Twórczyni internetowa, znana z profilu o nazwie Lena in Poland, postanowiła skonfrontować swoje azjatyckie podniebienie z jedną z najbardziej specyficznych potraw naszej kuchni. Rezultat okazał się zaskakujący.
Flaki po warszawsku z pulpetami. Przepis krok po kroku
Japonka testuje flaczki
Lena do Polski przyjechała, by uczyć się języka i poznać panujące tu obyczaje. Nie można pominąć tutaj tradycyjnych potraw, na czele z flaczkami. Dla Japończyków podroby nie są jednak niczym nadzwyczajnym, bo wystęują w wielu potrawach. Flaki również pojawiają się na stołach, ale w wersji grillowanej lub w gęstych gulaszach motsunabe. Jednak polska wersja, serwowana jako zupa z dużą ilością majeranku, gałki muszkatołowej i imbiru, to dla mieszkańca Kraju Kwitnącej Wiśni zupełnie nowe doznanie.
Gdy przed Leną wylądował parujący talerz gęstej zupy, pierwszą rzeczą, na którą zwróciła uwagę, był intensywny aromat przypraw. W polskich przepisach bardzo ważne jest staranne czyszczenie i kilkukrotne obgotowywanie podrobów, by pozbyć się ich specyficznego zapachu. Później flaki trafiają do garnka, gdzie długo gotują się w wywarze z dodatkiem warzyw korzeniowych.
- Super! O mój Boże, moje smaki! Kocham to - skomentowała już po pierwszej łyżce.
Polskie flaki docenione
Dla niektórych nie do przeskoczenia jest specyficzna konsystencja flaków. Lenie zupełnie ona nie przeszkadzała i nie ma w tym zasadzie nic zaskakującego. W japońskiej kulturze jedzenia gumowata czy żelowa konsystencja jest bardzo pożądana i uznawana za naprawdę atrakcyjną.
- Troszkę gumowate, tak jak lubię. To jest mój typ - zaznaczyła.
Duża ilość pieprzu w potrawie wywołała u niej delikatny kaszel, ale nie wpłynęło to negatywnie na końcową ocenę dania. Jak na polską zupę przystało, na talerzu obok znalazło się również pszenne pieczywo.
- To znakomity pomysł, by jeść flaczki z chlebkiem - dodała z uśmiechem.
Polska kuchnia postrzegana jest jako ciężka, ale nawet te kontrowersyjne dania potrafią zachwycić obcokrajowców. Może to znak, że i my powinniśmy przekonać się na własnej skórze, że nie takie straszne flaczki, jak mogłoby się wydawać?