Kolacja degustacyjna na 300 osób pod Urzędem Miasta w Poznaniu. Co wylądowało na talerzach?

Takiego wydarzenia na festiwalu Malta jeszcze nie było. Po raz pierwszy organizatorzy, Poznaniacy i goście z innych miast mieli okazję spotkać się przy wspólnym stole na wyjątkowej kolacji degustacyjnej. Podano dania od znakomitych szefów kuchni inspirowane "Czterema porami roku" Vivaldiego. Już opowiadam, co znalazło się na talerzach.

Kolacja w ramach wydarzenia Dobry Stół na festiwalu MaltaKolacja w ramach wydarzenia Dobry Stół na festiwalu Malta
Źródło zdjęć: © Pyszności
Anna Galuhn

Kiedy tylko ukazał się program tegorocznego festiwalu Malta, moją uwagę od razu przyciągnęło wydarzenie "Dobry stół", które zostało opisane jako "starannie zaprojektowane doświadczenie, w którym smak, dźwięk i obraz tworzą spójną opowieść". O kulinarną aranżację wydarzenia poproszono trzech poznańskich szefów kuchni: Tomasza Zdrenkę, Dawida Łagowskiego i Mariusza Góreckiego. Do współpracy została zaproszona również Ewelina Łapińska, kucharka i restauratorka z Podlasia, odpowiedzialna za nadzór kulinarny produktów z Kuchni Vikinga.

Poznański "Dobry stół". Kolacja na 300 osób na festiwalu Malta

Menu odpowiadające "Czterem porom roku"

Koncepcja wspólnego biesiadowania została oparta na klasykach Vivaldiego. Na scenę zaproszono orkiestrę, która płynnie poprowadziła nas od "Wiosny" aż do "Zimy". Muzyce towarzyszyły dania dopasowane tematycznie do kolejnych pór roku – nawet kolory talerzy, na których zostały zaserwowane, odpowiadały sezonowym zmianom. Ale zanim to wszystko się rozpoczęło, trzeba było chwilę poczekać. W tym czasie mogłam poobserwować, jak kucharze przygotowują się do wydawki kolacji na 300 osób.

Wiosenna przystawka w opcji wege lub mięsnej

Przy dźwiękach "Wiosny" wniesiono przystawkę, którą skomponował Tomasz Zdrenka, szef kuchni związany z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi. Kupując bilet, można było wybrać opcję wege lub mięsną, co zaznaczono odpowiednimi karteczkami wsuniętymi pod talerze. W wariancie wegetariańskim pojawiła się pyra z gzikiem. Kucharz opowiadał, że ziemniaki były najpierw wolno gotowane, a następnie opiekane. Towarzyszył im twarożek skropiony oliwą koperkową, do tego piklowane rzodkiewki i cały wianuszek świeżych ziół.

Pyra z gzikiem według pomysłu Tomasza Zdrenki
Wędzony łosoś z warzywami i mizerią w formie granity

Równolegle dla tych, którzy zdecydowali się na mięso, podano wędzonego łososia na fioletowych pomidorach ze szparagami i truskawkami. Ogromne wrażenie zrobiła mizeria, która przybrała formę mocno zmrożonej granity. Kucharze nakładali ją z oszronionych rondelków, mocno parujących w zetknięciu z temperaturą powietrza.

Lato z Eweliną Łapińską

Po przystawce wjechał chłodnik – niby prosta sprawa, ale jego pomysłodawczyni Ewelina Łapińska już na wstępie zaznaczyła, że to nie będzie zwykły różowy chłodnik litewski. I faktycznie w mieszkach podano białą zupę, ale jak tylko zanurzyło się łyżkę, można było wydobyć z dna dużo czerwonych składników. Nieoczywistym dodatkiem były lody ziemniaczane o lekko słodkawym smaku, prażona na chrupko cebulka i oliwa z czosnkiem niedźwiedzim.

Chłodnik od Eweliny Łapińskiej inspirowany kuchnią Podlasia
Chłodnik od Eweliny Łapińskiej inspirowany kuchnią Podlasia © Pyszności

O tym chłodniku wiele razy słyszałam w kuluarach, więc nie tylko na mnie zrobił wrażenie. Był wyrazisty i słodki jednocześnie. Jedna pani stwierdziła, że jego był tak intensywny, że totalnie zaburzył smak wina.

Obowiązkowa jesienią w Poznaniu

Chociaż kalendarzowo dopiero rozpoczęliśmy lato, na talerzach pojawiła się "jesień" w wydaniu Dawida Łagowskiego, szefa kuchni poznańskiej restauracji The Time. Jak tylko kelnerzy wnieśli talerze, od razu pożałowałam, że zdecydowałam się na opcję wege. W tym wariancie podano smażony ser, za którym osobiście nie przepadam – co nie znaczy, że nie był smaczny, bo słyszałam, jak zachwycają się nim osoby siedzące po drugiej stronie stołu.

Jednak to na widok dania mięsnego zaświeciły mi się oczy. Na talerzu znalazły się dwie spore porcje gęsiny, modra kapusta, kluski, skwarki z boczku i słodki demi glace. Nie mogło zabraknąć oleju pietruszkowego, którego Dawid Łagowski jest producentem. Na szczęście na kolacji nie byłam sama, więc szybko udało mi się wymienić moją porcję sera na kawałek gęsi.

Gęś z kapustą modrą, kluskami i boczkiem
Smażony ser z ziemniakami i kurkami

Na danie główne czekaliśmy nieco dłużej niż na dwie pierwsze potrawy, ale rozumiem, że gęsina podana na ciepło wymagała nieco bardziej skomplikowanej logistyki. Od jednego z organizatorów dowiedziałam się, że część składników była przygotowywana w kuchni restauracji The Time, ale dania na talerzach komponowano na miejscu.

Na tak słodką zimę chce się czekać

Autorem deseru był Mariusz Górecki, cukiernik i właściciel poznańskiej kawiarni Polvalente. Jego opowieść o tym, co za chwilę zobaczymy na talerzu, zdawała się nie mieć końca: croissant, pralina z orzecha włoskiego i migdałów, namelaka (czyli aksamitnie gładki krem) z białym makiem, finansjerka, konfitura pomarańczowa i rodzynki nasączone rumem. Mówiąc krótko: dekonstrukcja rogala marcińskiego. Komponenty się zgadzają, ale forma jest zupełnie inna. Wygląd? Oryginalny, ale mnie osobiście nie zachwycił. Jednak smak – bardzo ciekawy i zróżnicowany. Słodycz przeplatała się z delikatną goryczką, sprawiając, że jeden kęs różnił się od drugiego.

Dekonstrukcja rogala marcińskiego autorstwa Mariusza Góreckiego
Dekonstrukcja rogala marcińskiego autorstwa Mariusza Góreckiego © Pyszności

Cieszę się, że kolacja trwała dłużej, niż zaplanowano, ponieważ dzięki temu można było rozciągnąć trochę tę kulinarną przyjemność. Doceniam również to, że porcje wcale nie były takie degustacyjne. Oczywiście, ktoś mógłby stwierdzić, że w tej cenie (299 zł za bilet na 1 osobę) to i tak niewiele, ale przygotowanie dań na 300 osób wymaga dużej ilości składników, zaplecza gastronomicznego i sztabu ludzi.

Wydarzenie "Dobry stół" na festiwalu Malta
Żółte talerze nawiązują do akcji charytatywnej

Kolację podano na pięknie nakrytych stołach, na których znajdowały się napoje: woda i wino w karafkach. Żółte talerze, wyprodukowane na zamówienie, nawiązywały do programu Żółty Talerz, realizowanego przez Kulczyk Foundation, na który będzie przeznaczony dochód z biletów.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE