Śląskie gospodynie gotowały co niedzielę zamiast zwykłego rosołu. Dziś mało kto kojarzy nazwę
W wielu śląskich domach nie mówiło się "rosół z lanymi kluskami". Mówiło się po prostu: "ajlauf". To jedno z tych dań, które nie potrzebują reklamy — pachnie niedzielą, spokojem i kuchnią, w której wszystko robiło się bez pośpiechu. Klarowny rosół i delikatne lane kluseczki wystarczały, by obiad był "jak trzeba".