Latem ustawiają się kolejki po lody, a zimą po pyszne pączki. Słynne miejsce ze Starowiślnej zaskakuje ceną
Szukając miejsca, w którym w tłusty czwartek w Krakowie warto zjeść mięciutkie i puszyste słodkości, nie można pominąć tego adresu. Czy pączki ze Starowiślnej naprawdę są tak dobre, jak mówią krakowskie legendy?
Miejsc w Krakowie, w których zjesz dobre pączki, naprawdę nie brakuje. Jest tu sporo zarówno nowszych lokali, jak i tych, które od długich lat mają rzesze oddanych klientów — a dziś przyjrzymy się przykładowi tej drugiej kategorii. Przechadzając się ulicą Starowiślną, prędzej czy później trafisz pod adres, gdzie znajduje się Pracownia Cukiernicza pana Stanisława Sargi, która zimą słynie ze swoich puszystych i mięciutkich pączków.
Najsłynniejsze krakowskie pączki - stoją po nie kolejki
Pączki ze Starowiślnej
Pracownia powstała w 1985 roku. Co prawda już wcześniej znajdował się tam popularny lokal, jednak pod obecną postacią funkcjonuje właśnie od lat 80. XX wieku. To jedno z miejsc, które goszczą na mapie Krakowa od dawna i cieszą się niemałym zainteresowaniem, o każdej porze roku. Latem można zaobserwować tam długą kolejkę do lodów, które również są warte czasu poświęconego na stanie w niej, co opisywaliśmy w naszej recenzji smaku. Jednak wraz z nadchodzącym tłustym czwartkiem na pierwszy plan wychodzą oczywiście pączki, a my postanowiliśmy ich spróbować.
Jakie pączki kupisz w lokalu?
W ofercie są trzy rodzaje pączków. Nie znajdziesz tu wymyślnych kremów orzechowych, nadzienia czekoladowego czy z różnych rodzajów konfitur. Wszystkie dostępne w Pracowni pączki mają w środku to samo nadzienie, czyli klasyczne z róży, a różnice stanowią wykończenia. Możesz kupić pączka posypanego cukrem pudrem, oblanego lukrem lub bez niczego, a wszystkie w tej samej cenie, czyli 7 złotych za sztukę.
Pączki ze Starowiślnej - czy spełniły oczekiwania?
My skusiliśmy się na dwa rodzaje pączków: pierwsze to te z cukrem pudrem, a drugie z lukrem, i żadne nas nie zawiodły. Okazały się dokładnie takie, jak oczekiwaliśmy, czyli mięciutkie, puszyste, ze słodkim, ale równocześnie nie mdłym nadzieniem. Co prawda te z lukrem miały go odrobinę mniej, ale dzięki swojemu wykończeniu wciąż były słodziutkie i idealne na deser.
Czy warto po nie stać w kolejce?
Jeśli mroźny luty nie jest ci straszny i masz trochę wolnego czasu, to jak najbardziej warto. Niestety, nie ma możliwości zamówienia ich wcześniej, więc swoje trzeba odstać w kolejce, ale co ważne, pączki smakują o niebo lepiej niż z marketów, widać fach w ręku osoby przygotowującej je. Są mięciutkie, świeże i w punkt słodkie. Uprzedzamy, że najlepiej kupić od razu kilka sztuk, bo znikają w okamgnieniu.