Przed laty była wielkanocnym rarytasem. Dziś Polacy bardzo rzadko ją jedzą, a pełna żelaza
Kiedyś pojawiała się na świątecznym stole znacznie częściej i była kojarzona z czymś wyjątkowym. Dziś wiele osób omija ją szerokim łukiem, choć ma wyrazisty smak i wartościowy skład. Szkoda, bo to mięso przez lata miało w polskiej kuchni naprawdę mocną pozycję.
Baranina na Wielkanoc nie była kiedyś niczym dziwnym. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mięso baranie częściej pojawiało się w polskich domach, a pieczeń z udźca uchodziła za ważny element świątecznego obiadu. Na stołach gościł też comber i kotleciki z młodego mięsa. Dziś ten zwyczaj mocno osłabł i baranina utrzymała się głównie w niektórych regionach południowej Polski.
Baranina na Wielkanoc kiedyś miała mocną pozycję
Dawniej to mięso było bardziej dostępne i bardziej oswojone w domowej kuchni. Nie kojarzyło się z kulinarną ciekawostką, tylko z czymś porządnym, sycącym i odświętnym. Właśnie dlatego baranina na Wielkanoc miała swoje stałe miejsce w wielu domach. Dziś częściej wybiera się drób, wieprzowinę albo wołowinę, a po baraninę sięga niewielu.
Na jej zanik wpłynął też smak i zapach. Mięso baranie ma bardziej charakterystyczny aromat niż popularniejsze gatunki. Najmocniej czuć go w tłustszych kawałkach, dlatego osoby, które nie są przyzwyczajone do takiego mięsa, często od razu się zniechęcają. Łagodniejsza jest jagnięcina, ale sama baranina też może smakować bardzo dobrze, jeśli zostanie właściwie przygotowana.
Baranina na wielkanoc to nie tylko tradycja, ale też konkretne wartości
Baranina dostarcza żelaza, które jest potrzebne do produkcji czerwonych krwinek, a także cynku, ważnego dla odporności. Ważna jest również obecność korzystnych tłuszczów i mineralnych składników, które sprawiają, że nie jest to produkt bez wartości, tylko po prostu rzadziej wybierany niż dawniej.
Znaczenie ma też sposób hodowli. Owce bywają utrzymywane w bardziej naturalnych warunkach, z dostępem do otwartych przestrzeni. To przekłada się na jakość mięsa i jego odbiór w kuchni. Samo pochodzenie nie załatwia wszystkiego, ale przy baraninie naprawdę ma znaczenie, z jakiego kawałka korzystasz i jak później ją potraktujesz.
Baranina na Wielkanoc będzie lepsza z dobrą marynatą
Jeśli ktoś chce wrócić do tego smaku, powinien zacząć od marynaty. W dawnych sposobach przygotowania mięso moczono w maślance z przyprawami albo w marynacie na bazie octu czy czerwonego wina z dodatkiem ziół. Taki zabieg poprawiał kruchość i pomagał złagodzić charakterystyczny zapach. To właśnie dlatego baranina na Wielkanoc najczęściej trafiała najpierw do marynaty, a dopiero potem do pieca albo na ruszt.
W kuchni staropolskiej szczególnie ceniono pieczeń z baraniego udźca i comber. Mięso bywało szpikowane słoniną, pieczone lub duszone, a czasem podawane także z kiszoną kapustą i warzywami korzeniowymi. Na Kujawach i w Wielkopolsce znane były również potrawki z jagnięciny albo baraniny duszonej z warzywami i winem.