Przed tą pizzą potrzebny jest trening. Amatorzy będą zwijać się z bólu
Jedzenie ekstremalnie pikantnych potraw może skończyć się kiepsko, jeśli wcześniej nie zadbamy o odpowiednie przygotowanie. Właściciel pizzerii Jolanta opowiada nam, jak do ostrych dań podchodzić z głową.
Wyzwania związane ze zjedzeniem ostrego jedzenia od lat cieszą się popularnością. Filmiki przedstawiające śmiałków, którzy chcą zmierzyć się ze skalą Scoville'a, zdobywają dziesiątki tysięcy wyświetleń. Na najostrzejszą pizzę w Polsce przyjechać trzeba do Bydgoszczy. To właśnie tam Jacek Dura przygotowuje prawdziwą petardę.
Zmierzyliśmy się z nietypowymi i pikantnymi przekąskami. Nasze reakcje mówią wszystko
Pomysł kiełkował latami
Jacek Dura już od lat krążył myślami wokół Petardy. To nie był przypadek i spontaniczna decyzja o wprowadzeniu do menu ostrej pizzy, a skrupulatnie ułożony i przemyślany plan.
- Pomysł na Petardę jest ze mną tak naprawdę przez całe moje zawodowe życie. Moja żona pokazała mi nagrania sprzed 18 lat, kiedy na roczku mojej córki opowiadałem o ekstremalnie ostrej pizzy. Wszystko ruszyło jednak przed pandemią, w 2018 roku. Chciałem stworzyć coś najostrzejszego, bez kupnych sosów i gotowych dodatków - opowiada.
Bazą do jego eksperymentów stała się Carolina Reaper, która jest wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa jako najostrzejsza papryka na świecie. Wyglądająca dość niepozornie papryczka osiąga średnio 1 569 300 punktów w skali Scoville'a, z rekordami ponad 2 200 000 SHU. Dla porównania papryczka jalapeno osiąga od 2 500 do 8 000 jednostek w skali.
- Na samym początku robiłem to na bazie innych papryk, dużo słabszych. Swoje własne sosy zacząłem robić dopiero w pandemii. Miałem trochę więcej czasu i eksperymentowałem. No i w 2023 roku udało mi się dopracować przepis na sos do Petardy. Cała reszta to już historia - uśmiecha się pan Jacek.
Dziś Petarda to duma pizzerii Jolanta. Wybierając ją z menu, dostajemy pizzę na podkładzie ostrym z papryczką habanero, Caroliną Reaper, cayenne, wołowiną oraz cebulą. Pizzę zamówić można tylko wtedy, gdy na miejscu jest właściciel. To on czuwa nad uczestnikami wyzwania i dba o nich, gdy dopadają ich konsekwencje zjedzenia Petardy. Za pizzę zapłacić trzeba 40 zł, nie ma opcji zamówienia jej na wynos. Chętnych nie brakuje, a i znajdą się przypadki osób, które zjadły ją w całości. Dużo osób kończy jednak przygodę już po pierwszym kęsie.
Ostrość pizzy wynika z dużego stężenia kapsaicyny. Właściciel Jolanty doskonale wie, jak wydobyć jeszcze więcej z ostrych papryczek. Przerabia, fermentuje, pasteryzuje i redukuje, aby na koniec otrzymać ekstrakt, który amatorów potrafi dosłownie zwalić z nóg.
Śmiałków nie brakuje
Informacje o Petardzie krążą po Internecie, przyciągając kolejnych fanów ekstremalnych wyzwań. Trzeba jednak mierzyć siły na zamiary, bo próba zjedzenia tak ostrej pizzy bez odpowiedniego przygotowania może skończyć się kiepsko.
- Do takich ekstremalnych wyzwań trzeba być przygotowanym, trzeba mieć za sobą trening i wiedzę, w jaki sposób organizm zareaguje. To tak, jakbyśmy dzisiaj, mając świadomość, że możemy przebiec tylko kilometr, poszli na Ironmana.
Pan Jacek podpowiada, by trening rozpocząć od papryczek habanero. Gdy ich ostrość nie będzie robiła już na nas wrażenia, piąć się coraz wyżej, włączając po drodze ostre sosy. Mogą być na początku zwykłe, sklepowe. Wszystko po kolei, stopniowo i etapami, by później nie mierzyć się z przykrymi konsekwencjami nieprzygotowania.
- U niektórych są one ogromne. Utraty świadomości, wymioty, niekontrolowane skurcze, które prowadzą do paraliżu ciała. Oczywiście nie mówię o paraliżu długotrwałym, to jest jak bardzo mocny skurcz nogi, przy którym nie można tej kończyny wyprostować. Ludzie się przewracają i nie są w stanie się poruszyć. Do tego dochodzi element paniki i histerii - wylicza właściciel bydgoskiej Jolanty.
Pan Jacek zaznacza, że jeśli zrozumiemy, co dzieje się z naszym organizmem, to będziemy mieli świadomość, że ta ostrość żadnej krzywdy nam nie zrobi. Kapsaicyna działa na nasz system nerwowy i dostajemy szoku, ale nie wypala to żadnych dziur, nie upośledza pracy wątroby, trzustki, nerek czy żołądka.
- Jeśli ostrość jest pozyskana naturalnie, jak w naszej pizzy, to tak naprawdę wyjdzie to jeszcze na zdrowie. Rozkręca metabolizm, pobudza soki trawienne, wspomaga pracę wątroby. Jedzenie ostrej papryki jest wręcz przeze mnie zalecane - uspokaja Jacek Dura.
Co zrobić, kiedy pali?
Twórca najostrzejszej pizzy podpowiada również, jak poradzić sobie, gdy w ustach czujemy ogień. Najważniejsze jest to, aby nie panikować i nie łykać wszystkiego, co jest pod ręką do picia.
- Odradzam mleko, mówię o tym wszędzie na lewo i prawo. Jest dobre, kiedy chcemy popić coś ostrego i załagodzić delikatne pieczenie, ale nie przy czymś ekstremalnie ostrym. Lepiej już sięgnąć po wodę, która nie spowoduje nam rewolucji w żołądku. Najlepiej ciepłą lub w temperaturze pokojowej. W moich testach sprawdziła się lepiej niż zimna.
Pić należy powoli, łyk po łyczku, przetrzymując porcję napoju przez chwilę w ustach.
- Jeśli lubimy nabiał, to polecam śmietankę, najlepiej taką 30 proc. Przy bardzo ostrych rzeczach łyk śmietany potrafi dać nieprawdopodobną ulgę w buzi, w przełyku, a później w żołądku. I to dużo lepiej pomaga.
Pomocne mogą być także lody waniliowe lub śmietankowe. Ze względu na ich temperaturę zjadamy je powoli, dzięki czemu mają szansę, by spokojnie złagodzić nasze receptory bólu.