Są mięciutkie i nie mają ani grama tłuszczu. Jak reaguje organizm, kiedy je jesz?
Co mocno się kojarzy z gotowaniem na parze? Oczywiście, że kluski. Ta metoda od lat uznawana jest za najlepszą, choć kluski odkryły ją znacznie wcześniej niż współczesna kuchnia i moda na zdrowie. Zacznijmy więc opowieść o tym, co w kluskach najciekawsze.
Kluski na parze rzadko wzbudzają podejrzenia. Są miękkie, lekkie i gotowane na parze, więc często trafiają na talerz bardziej z radością niż lękiem. Wiele osób zakłada, że po takim posiłku uczucie sytości będzie działać spokojnie i bez niespodzianek. Reakcja organizmu jest w stanie jednak rozwinąć się z opóźnieniem i zadziwić nawet wtedy, gdy nikt już o tym posiłku nie pamięta. Jak to więc jest i czy samo gotowanie na parze faktycznie przesądza o wartości zdrowotnej posiłku?
Przepis na drobiowe tymbaliki. Nie może ich zabraknąć w sylwestrowym menu
Czym naprawdę są kluski na parze
Kluski na parze mają prosty skład, ale nie zawsze tak jednolity, jak się wydaje. Podstawą jest mąka pszenna, woda oraz drożdże, a w wielu wersjach pojawiają się także jajka. Ten dodatek zmienia trochę proporcje makroskładników, ponieważ zwiększa ilość białka oraz tłuszczu, choć w dalszym ciągu dominują węglowodany. Jedna porcja klusek, w zależności od wielkości oraz receptury, dostarcza zwykle 250-350 kcal i jest to głównie łatwo dostępna energia. Gotowanie na parze nie wpływa na kaloryczność, ale już tak na strukturę skrobi, czyli głównego składnika mąki. Po obróbce staje się ona miękka i łatwa do strawienia, dlatego kluski są szybko przyswajane. Dodatek jajek trochę "koryguje" trawienie, jednak całość przez brak błonnika w dalszym ciągu działa jak "paliwo odrzutowe", ale słabej wydajności.
Struktura klusek a tempo jedzenia
Kluski na parze mają miękką, sprężystą strukturę, która wymaga niewielkiego wysiłku podczas gryzienia. Taka konsystencja powoduje, że tempo jedzenia często przyspiesza, nawet jeśli nie robi się tego specjalnie. Uczucie sytości nie pojawia się od razu, bo ciało musi najpierw zareagować na jedzenie, więc gdy posiłek znika z talerza bardzo szybko, informacja o nasyceniu dociera z opóźnieniem. Ten prosty schemat tłumaczy, dlaczego często zjadamy więcej niż faktycznie jest to potrzebne. Miękka struktura nie wymaga długiego żucia, a krótszy kontakt pokarmu z jamą ustną ogranicza bodźce, które sygnalizują o pojawiającym się jedzeniu. To jeden z powodów, przez który po kluskach na parze sytość jest trudna do trafnej oceny bezpośrednio po posiłku.
Kluski na parze a glikemia po posiłku
Kluski na parze są oparte głównie na mące pszennej, więc po ich zjedzeniu glikemia, czyli poziom glukozy we krwi, zwykle rośnie dość szybko. Dzieje się tak, ponieważ skrobia po ugotowaniu na parze jest łatwo dostępna dla enzymów trawiennych. U wielu osób prowadzi to do krótkiego wzrostu energii, który pojawia się w pierwszej godzinie po posiłku. Po tym czasie poziom glukozy może mocno się obniżać, a część osób odczuwa wtedy senność lub ponowny głód. Dodatek twarogu, jogurtu białkowego, mięsa albo tłuszczu może trochę spowolnić ten proces, ale nie zmieni faktu, że dominującym składnikiem są węglowodany. Reakcja glikemiczna jest różna między osobami i zależy od porcji, tempa jedzenia oraz całego posiłku, a nie samych klusek.
Sytość krótkotrwała kontra sytość długotrwała
Po zjedzeniu klusek na parze wiele osób szybko odczuwa pełność, ale to uczucie nie zawsze długo się utrzymuje. Sytość krótkotrwała wynika głównie z objętości posiłku oraz rozciągnięcia żołądka. W tej sytuacji sygnał najedzenia pojawia się błyskawicznie, lecz równie szybko może osłabnąć. Sytość długotrwała opiera się na innych mechanizmach i zależy od obecności białka, tłuszczu oraz błonnika, czyli składników, które wolniej opuszczają żołądek i stabilniej wpływają na gospodarkę glukozy. Kluski na parze, jedzone samodzielnie, rzadko przekładają się na ten drugi typ sytości. Dlatego po niedługim czasie głód wraca, mimo że porcja wydawała się wyjątkowo solidna objętościowo.
Dodatki do klusek, którym nie chodzi o smak
To, z czym kluski na parze pojawiają się na talerzu, ma ogromne znaczenie dla sytości oraz przebiegu trawienia. Same kluski dostarczają głównie węglowodany, dlatego dodatki zawierające białko oraz tłuszcz zmieniają reakcję organizmu po posiłku. Mięso, nabiał lub sos oparty na tłuszczu to elementy, które spowolnią opróżnianie żołądka i spowodują, że uczucie pełności utrzyma się dłużej. W takiej przemyślanej kompozycji wzrost glukozy po jedzeniu będzie łagodniejszy niż po kluskach zjedzonych bez dodatków. Z kolei słodkie polewy oparte na cukrze lub owocach podnoszą ładunek węglowodanów i często jeszcze bardziej skracają czas nasycenia. Warto więc pamiętać, że kluski, choć są niezaprzeczalną podstawą tego posiłku, bez odpowiednich dodatków wypadają po prostu blado.
Dlaczego wiele osób uważa kluski za "lekkie", choć ich sytość jest myląca
Kluski na parze uchodzą za lekkie danie głównie dlatego, że omija je smażenie i nadmiar tłuszczu, a nie dlatego, że rzeczywiście są takie dobre dla trawienia. Sposób przygotowania budzi skojarzenia z dietetycznością, a miękka konsystencja nie obciąża żołądka bezpośrednio po jedzeniu. To jednak głównie odczucia w pierwszych chwilach po posiłku. Dodatkowo przez brak intensywnego smaku tłuszczu oraz przez delikatną strukturę danie wydaje się naturalne i łatwe do strawienia. Jednocześnie wysoka zawartość łatwo przyswajalnych węglowodanów nie zawsze przekłada się na stabilną sytość. Wiele osób rozumie ten brak ciężkości jak sygnał, że posiłek był lekki, mimo że głód może wrócić szybciej niż po spożyciu bardziej "wyszukanego" dania.
Kiedy kluski na parze sprawdzają się najlepiej, a kiedy nie
Kluski na parze najlepiej wypadają w sytuacjach, gdy posiłek ma doładować energią na krótki czas i nie musi zapewniać długotrwałej sytości. U wielu osób dobrze pasują do pierwszej części dnia albo do momentów poprzedzających aktywność fizyczną, ponieważ w takiej sytuacji węglowodany będą szybko wykorzystywane przez organizm. Mniej korzystnie wypadają wtedy, gdy mają zastąpić pełny, stabilny posiłek na kilka godzin, tym bardziej bez dodatków białkowych i tłuszczowych. W takiej nijakiej kompozycji głód może wrócić szybciej, niż oczekuje się po zjedzonej objętości. Reakcja organizmu zależy od porcji, dodatków oraz indywidualnej tolerancji, dlatego obserwacja własnych odczuć jest tu ważniejsza niż ogólne przekonania o tym daniu.
Kluski na parze nie są ani wyjątkowo lekkie, ani problematyczne same w sobie. Ich wpływ na sytość wynika z prostego składu, miękkiej struktury oraz tego, z czym pojawiają się na talerzu. To właśnie te elementy decydują o tym, jak długo po posiłku utrzymuje się uczucie najedzenia i czy głód wraca szybciej, niż mówi nam o nim zjedzona objętość.