Kucharki z barów mlecznych i stołówek mają zasadę -1 w małym palcu. Polega ona na skróceniu pierwszego smażenia mniej więcej o minutę, choć nie chodzi oczywiście o odmierzanie czasu z zegarkiem w ręku. Po prostu trzeba zdjąć naleśniki z patelni chwilę wcześniej, niż robisz to zazwyczaj.
Muffiny naleśnikowe z piekarnika. Świetne na śniadanie i deser
Smażenie naleśników jak w barze mlecznym
W barach mlecznych zwykle naleśniki robi się na zapas. Po ich usmażeniu nakłada farsz, zawija, a potem odstawia, aby czekały na klienta. Dopiero po zamówieniu podsmaża się je jeszcze raz. Gdyby już za pierwszym razem kucharki usmażyły je idealnie, to po drugim smażeniu bardzo łatwo byłoby je przesuszyć. Dzięki zasadzie -1 nawet po odgrzaniu pozostają miękkie, absolutnie przepyszne i nie zaczynają się łamać podczas zawijania.
Pamiętaj, że nie musisz się stosować do tej zasady, jeśli wiesz, że zjesz całą porcję naleśników od razu po usmażeniu. Ten patent najlepiej sprawdza się wtedy, gdy przygotowujesz większą porcję i masz zamiar później je odgrzewać.
O czym jeszcze warto pamiętać?
- Po wymieszaniu składników odstaw ciasto na 20-30 minut. W tym czasie mąka dobrze wchłonie płyn, a naleśniki będą bardziej elastyczne.
- Patelnię rozgrzej porządnie jeszcze przed wylaniem pierwszej porcji ciasta. Zbyt zimna sprawi, że naleśniki zaczną przywierać.
- Nie przesadzaj z mąką. Gęste ciasto zawsze da grubsze naleśniki.
- Pierwszego naleśnika potraktuj jak test. Jeśli trzeba, dopiero wtedy skoryguj konsystencję ciasta, dolej wodę lub dosyp trochę mąki.
- Jeśli smażysz większą porcję naleśników, odkładaj je jeden na drugim i przykryj czystą ściereczką. Dzięki temu nie będą obsychać, a nawet po kilkunastu minutach pozostaną miękkie i elastyczne.