Randkowanie jeszcze nigdy nie było tak proste, a do wszystko dzięki Tinderowi. To prosta aplikacja, która polega na wyborze odpowiedniego partnera. Jeśli ktoś się nam spodoba, przeciągamy zdjęcie w prawo, a jeśli nie, w lewo. W ten sposób aplikacja łączy nas w pary. Od tego momentu wszystko jest w naszych rękach.
Gdzie najczęściej umawiamy się na randkę? W restauracji. To bezpieczne miejsce, w którym można przyjemnie spędzić czas. Pewna Amerykanka podzieliła się swoją niewiarygodną historią. Jak się okazało, wymarzony partner nie pojawił się na umówionej randce w restauracji. Kilka dni później kobieta odkryła, że była to zaplanowana akcja, a ona nie była jedyną ofiarą.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOBeza Pavlova z mandarynkami. Pozwól sobie na odrobinę luksusu
Umówiła się na randkę w restauracji. Została wystawiona
Taylor jest tiktokerką. Jakiś czas temu opublikowała filmik, który stał się viralem. Kobieta opowiedziała o randce, na którą umówiła się z nieznajomym przystojniakiem z Tindera. Mężczyzna miał być miły i po chwili rozmowy zaprosił ją na randkę do konkretnej restauracji. Taylor od razu się zgodziła. Kiedy pojawiła się w umówionym miejscu, szybko zdała sobie sprawę, że... została wystawiona. Szukała mężczyzny i czekała na niego dobre kilkanaście minut.
Postanowiła się z nim skontaktować, jednak po włączeniu aplikacji okazało się, że przestali być parą. W praktyce oznacza to, że nie mogą już ze sobą pisać. Podirytowana kobieta stwierdziła, że skoro pojawiła się już w restauracji, to zamówi sobie coś do jedzenia. Okazało się, że padła ofiarą tzw. catfishingu. To zjawisko polega na podszywaniu się za inną osobę w internecie w celu wyciągnięcia korzyści majątkowych bądź matrymonialnych.
Oszustwo na Tinderze
Taylor nie została wystawiona przez mężczyznę, a przez... restauracje. Coraz więcej lokali zakłada fałszywe konta na aplikacjach randkowych. Wykorzystują do tego zdjęcia ludzi, aby profil wyglądał wiarygodnie, a następnie umawiają się na randki w określonym miejscu — czyli w prowadzonym przez siebie lokalu. Rozczarowani randkowicze zwykle zostają na miejscu, żeby coś zjeść, a restauracja na siebie zarabia. To zwykłe oszustwo i okrutna gra na emocjach.
Pod nagraniem tiktokerki rozpętała się burza. W komentarzach możemy przeczytać:
"Musisz powiedzieć, co to za restauracja"
"Powiedz, proszę, co to za miejsce, żebym mogła go unikać"
"Trudno w to uwierzyć, jak mogliśmy się tak stoczyć"