Wasabi spod Radomia. Kilogram kosztuje nawet 1000 złotych

Gdy Japończycy spróbowali naszego wasabi, byli zachwyceni jakością i smakiem – mówi Agnieszka Firlej, właścicielka pierwszej w Polsce farmy uprawiającej roślinę, bez której trudno wyobrazić sobie sushi oraz wiele innych specjałów z Kraju Kwitnącej Wiśni.

WasabiWasabi
Źródło zdjęć: © archiwum prywatne

Jest bliską kuzynką kapusty i kalafiora. Ma duże, zielone liście w kształcie serca, długie łodygi oraz grube kłącza wydzielające charakterystyczny, ostry aromat. Najchętniej rośnie w chłodnych, ocienionych strumieniach górskich. Nie lubi skrajnych temperatur, a także promieni słonecznych.

Ta niezwykła roślina to wasabi, zwane również chrzanem japońskim. Nie tylko dlatego, że w stanie dzikim rośnie głównie w Kraju Kwitnącej Wiśni, ale też z powodu roli, jaką odgrywa od dawna w kuchni jego mieszkańców.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Odkąd zacząłem robić rybę w ten sposób, cała rodzina nie chce jeść nic innego. To ich ulubiona kombinacja

Pierwsze wzmianki o wasabi pojawiły się "Honzo Wamyo", najstarszej japońskiej encyklopedii medycznej opublikowanej pod koniec X wieku. Nieprzypadkowo roślinę opisano w dziele poświęconym zdrowiu, ponieważ początkowo ceniono ją przede wszystkim za właściwości lecznicze, była uznawana m.in. za skuteczne remedium na problemy żołądkowe spowodowane spożywaniem surowych ryb, które od dawna goszczą w jadłospisie Japończyków.

Dopiero około XVII wieku, wraz z upowszechnieniem się sushi, wasabi zyskało uznanie jako produkt kulinarny. Dziś trudno sobie wyobrazić bez niego japońską kuchnię. Stanowi obowiązkowy dodatek do potraw z surowych ryb, jest też nieodzownym elementem dań z bardzo popularnym na Dalekim Wschodzie gryczanym makaronem soba. Japończycy do tego stopnia uwielbiają wasabi, że piją nawet piwo z jego dodatkiem, a także rozkoszują się lodami o pikantnym smaku chrzanu.

Wasabi
Wasabi © archiwum prywatne

Gdy w XX wieku cały świat pokochał sushi, wzrosła też globalna popularność wasabi. Ze względu na duże wymagania uprawa rośliny jest jednak bardzo trudna, dlatego prowadzą ją głównie wyspecjalizowane farmy w Japonii, Korei i na Tajwanie. Stąd też wysoka cena. Kilogram kosztuje blisko 1000 zł. W kontynentalnej Europie mało kto decyduje się podjąć takie wyzwanie. Jedynym miejscem, gdzie to się udało, jest gospodarstwo w okolicach… Radomia.

Zdrowy jak wasabi

Wasabi Farm Poland prowadzi Agnieszka Firlej. – W mojej rodzinie od dawna interesowaliśmy się wszystkim, co japońskie. Preferujemy też zdrowy styl życia, dlatego chcieliśmy mieć w ogrodzie rośliny wzmacniające organizm. Kilka lat temu tata sprowadził pierwsze sadzonki wasabi z Japonii. Wtedy nikt nie spodziewał się, że ta roślina tak bardzo zmieni nasze życie – śmieje się nasza rozmówczyni.

Uprawie egzotycznego chrzanu jej rodzina poświęciła się bez reszty.

– Jest bardzo wymagająca nawet dla Japończyków, dlatego było to dla nas wielkie wyzwanie. Wasabi potrzebuje specyficznych warunków do rozwoju, a dodatkowo w uprawie nie wykorzystuje się żadnych maszyn. Trzeba jej dać wszystko, co najlepsze – tłumaczy Agnieszka Firlej.

Dzięki zaangażowaniu i pracy na podradomskiej farmie rośnie dziś wasabi odmiany mazuma, uchodzącej za najbardziej szlachetną, cenionej ze względu na niezwykły smak, pikantny z nutką słodyczy. Nawet w Japonii niewiele gospodarstw decyduje się na jej uprawę.

– Nawiązaliśmy współpracę z czołowymi ośrodkami badawczymi w Polsce, czego efektem jest publikacja naukowa poświęcona naszej roślinie. Okazało się bowiem, że zawiera najwięcej związków aktywnych ze wszystkich przebadanych dotąd na świecie wasabi – wyjaśnia Agnieszka Firlej.

Wasabi - jedna z najzdrowszych roślin świata

Warto wiedzieć, że japoński chrzan charakteryzuje się nie tylko walorami smakowymi, ale również imponującymi właściwościami prozdrowotnymi. Stanowi bogate źródło witamin, zwłaszcza witaminy C (aktywizuje system immunologiczny oraz chroni przed szkodliwą aktywnością wolnych rodników, przyspieszających procesy starzenia oraz rozwój nowotworów czy chorób układu krążenia) i witamin z grupy B (łagodzą napięcie nerwowe, pozytywnie wpływają na nastrój, poprawiają sprawność intelektualną).

Wasabi skrywa potężną dawkę związków siarkowych odgrywających ważną rolę w procesach metabolicznych, regulujących poziom cukru we krwi, pomagających usuwać toksyny, pozytywnie działających na układ pokarmowy i wzrok (chronią oczy przed zaćmą) oraz niezbędnych do utrzymania dobrej kondycji skóry, włosów i paznokci.

– Zaletą rośliny jest też wysoką zawartość izotiocyjanianów, które nie tylko działają bakteriobójczo, ale mogą również pomóc w walce z rakiem. Ostatnie japońskie badania pokazują, że regularne spożywanie świeżego wasabi zmniejsza ryzyko nowotworów – podkreśla Agnieszka Firlej. Izotiocyjaniany łagodzą też dolegliwości związane z astmą, wspierają naturalne funkcje wątroby oraz detoksykację organizmu.

Substancje zawarte w wasabi wspomagają pracę mózgu, mogą być skuteczne w walce z chorobą Parkinsona czy Alzheimera.

Jak to jeść?

Zapotrzebowanie na świeże wasabi rośnie z każdym rokiem, szczególnie że na rynku znajdziemy dużo podróbek, tylko udających japoński przysmak, zazwyczaj sprzedawanych pod postacią pasty – często jest to po prostu zwykły chrzan wzbogacony odpowiednimi barwnikami. – Musimy zdać sobie sprawę, że sztuczne wasabi, powszechnie dodawane do sushi, nie ma nic wspólnego z prawdziwym. Tu wszystko jest inne: smak, kolor, konsystencja i oczywiście walory prozdrowotne – przekonuje Agnieszka Firlej.

Według niej świeże wasabi jest najsmaczniejsze. W Japonii kłącze tradycyjnie ściera się za pomocą oroshi, czyli tarki wykonanej z chropowatej skóry rekina. Uzyskaną papkę formuje się w kulkę i pozostawia na kilka minut w temperaturze pokojowej, a następnie podaje z sushi czy sashimi, choć może być też doskonałym dodatkiem do potraw z mięsa, wędlin, surówek, sosów czy nawet rodzimych zup, choćby żurku.

Agnieszka Firlej
Agnieszka Firlej © archiwum prywatne

– Pyszne są też świeże liście wasabi. Przyrządzamy z nich musztardę, kimchi czy kizami (posiekana roślina, zamarynowana w sosie sojowym – przyp. red). Nie pasteryzujemy tych przysmaków, by zachować jak najwięcej cennych substancji odżywczych – tłumaczy Agnieszka Firlej.

Wasabi uprawiane pod Radomiem trafia do najlepszych restauracji i sklepów w całej Polsce. Docenili je nawet Japończycy. – Pewnego razu odwiedzili nas przedstawiciele poważnej japońskiej firmy, którzy chcieli poznać rodzinę uprawiającą wasabi mazuma. Byli zachwyceni, jakością i smakiem. To dodało nam sił i motywacji do pracy – podkreśla Agnieszka Firlej.

Wybrane dla Ciebie
To najlepsza sałatka andrzejkowa. Tylko nie pomijaj chrupiącego dodatku
To najlepsza sałatka andrzejkowa. Tylko nie pomijaj chrupiącego dodatku
Nie dodawaj od razu tych dwóch składników. Sałatka jarzynowa szybciej się popsuje
Nie dodawaj od razu tych dwóch składników. Sałatka jarzynowa szybciej się popsuje
Sernik z kaszy jaglanej to prawdziwy hit. Nie znajdziesz w nim ani grama twarogu
Sernik z kaszy jaglanej to prawdziwy hit. Nie znajdziesz w nim ani grama twarogu
Nie dodawaj tej przyprawy w proszku. Wiele osób popełnia błąd i potem grzaniec robi się mętny
Nie dodawaj tej przyprawy w proszku. Wiele osób popełnia błąd i potem grzaniec robi się mętny
Co roku na andrzejki robię panierowane kulki serowe. Goście wolą je bardziej niż lanie wosku
Co roku na andrzejki robię panierowane kulki serowe. Goście wolą je bardziej niż lanie wosku
Na andrzejki robię włoskie kulki z mięsem. Więcej sycących przekąsek nie trzeba
Na andrzejki robię włoskie kulki z mięsem. Więcej sycących przekąsek nie trzeba
Gdy portfel świeci pustkami, gotuję jajka i serwuje je w sosie koperkowym. To tanie, ale smaczne danie
Gdy portfel świeci pustkami, gotuję jajka i serwuje je w sosie koperkowym. To tanie, ale smaczne danie
Na obiad robię pierogi ruskie bez ciasta. Smak ten sam, a znacznie mniej roboty
Na obiad robię pierogi ruskie bez ciasta. Smak ten sam, a znacznie mniej roboty
Skórki z pomarańczy odkładam na zapas. Robię z nich pyszny dodatek w lekkim syropie
Skórki z pomarańczy odkładam na zapas. Robię z nich pyszny dodatek w lekkim syropie
W chłodne dni często robię te sycącą zupę. Rozgrzewa i nie potrzeba przy niej dwóch dań
W chłodne dni często robię te sycącą zupę. Rozgrzewa i nie potrzeba przy niej dwóch dań
Polędwiczki z włoskimi dodatkami. Świetne do ryżu i makaronu
Polędwiczki z włoskimi dodatkami. Świetne do ryżu i makaronu
Ten deser robię na pierwszą niedzielę adwentu. Nie muszę odpalać piekarnika
Ten deser robię na pierwszą niedzielę adwentu. Nie muszę odpalać piekarnika
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟