Większość nie rozróżnia tych produktów. Wyjaśnijmy, czy ghee i masło klarowane to naprawdę to samo?
Wyobraź sobie taką scenę: chcesz usmażyć idealny stek lub chrupiącą rybę. Sięgasz po zwykłe masło, wrzucasz je na patelnię i... po minucie w kuchni robi się siwo, a potrawa zaczyna cuchnąć spalenizną. To znak, że czas poznać "płynne złoto" kucharzy. Jednak gdy wchodzisz do sklepu, stajesz przed dylematem: masło klarowane czy tajemnicze ghee? Choć wielu używa tych nazw zamiennie, to wcale nie jest ten sam produkt. Czas raz na zawsze wyjaśnić tę różnicę.
Klasyka, czyli masło klarowane
Zacznijmy od podstaw. Masło klarowane to po prostu czysty tłuszcz mleczny. Proces jego powstawania jest dość prosty i znany w Europie od wieków (nasze babcie nazywały je czasem "masłem topionym"). Polega on na powolnym podgrzewaniu zwykłej kostki masła tak, aby odparowała z niej woda, a białka (kazeina i laktoza) oddzieliły się od tłuszczu.
Kiedy biała piana wypłynie na wierzch, a osady opadną na dno, zdejmujemy je, zostawiając idealnie przezroczysty, żółty płyn. Efekt? Tłuszcz o neutralnym zapachu, który nie przypala się nawet w 250 stopniach Celsjusza. To król smażenia – idealny do schabowego, ryb czy jajecznicy, której nadaje maślany posmak bez dymu w całej kuchni.
Pomysł na obiad po śląsku. Klasyczne karminadle staną się ulubionym dodatkiem do obiadu
Ghee – indyjski brat z "charakterem"
Tutaj zaczynają się schody, bo ghee to technicznie rzecz biorąc... masło klarowane, ale w wersji premium. Wywodzi się z Indii i tradycji ajurwedyjskiej. Główna różnica tkwi w czasie gotowania.
Podczas gdy zwykłe masło klarowane zdejmujemy z ognia, gdy tylko stanie się przejrzyste, proces robienia ghee trwa znacznie dłużej – czasem nawet kilka godzin. Nie usuwamy od razu białkowych osadów z dna garnka. Zamiast tego pozwalamy im się lekko przypalić, czyli skarmelizować. To właśnie ten moment nadaje ghee jego unikalny charakter: głęboki, orzechowo-karmelowy aromat i ciemniejszą, złocistą barwę. Ghee jest bardziej intensywne w porównaniu do swojego neutralnego kuzyna.
Dlaczego w ogóle po nie sięgać?
Bez względu na to, czy wybierzesz wersję klasyczną, czy indyjską, oba produkty mają te same potężne zalety, których brakuje zwykłej kostce z lodówki:
- Wysoka temperatura dymienia: Możesz na nich smażyć i piec bez obaw o powstawanie rakotwórczych substancji.
- Długowieczność: Ponieważ nie zawierają wody ani białka (które psują się najszybciej), mogą stać w szafce poza lodówką przez wiele miesięcy.
- Raj dla alergików: Proces klarowania usuwa niemal 100 proc. laktozy i kazeiny. Większość osób z nietolerancją nabiału może ich używać bez żadnych rewolucji żołądkowych.
Co wybrać do swojej kuchni?
Wybór zależy od tego, co planujesz zjeść. Jeśli potrzebujesz uniwersalnego tłuszczu, który nie zdominuje smaku delikatnej ryby czy warzyw – wybierz zwykłe masło klarowane. Jest czyste, neutralne i genialnie przewodzi ciepło.
Jeśli jednak robisz dania kuchni indyjskiej, pieczesz aromatyczne ciasta lub chcesz, by Twoja owsianka zyskała niesamowity, orzechowy posmak – ghee będzie strzałem w dziesiątkę. W Indiach mówi się, że ghee karmi nie tylko ciało, ale i umysł.
Następnym razem, gdy zobaczysz oba słoiki na półce, pamiętaj: każde ghee jest masłem klarowanym, ale nie każde masło klarowane ma w sobie orzechową nutę ghee.