Ogórki to smaczne i zdrowe warzywa. Ich spożycie w Polsce jest na całkiem przyzwoitym poziomie, a ogórki nie tylko zdobią nasze kanapki i stanowią ważny element surówek i sałatek, ale są też pierwszoplanowym aktorem sezonu na przetwory. A jednak to właśnie tych warzyw często dotyczy problem potwornej gorzkości; takiej, przez którą nawet nie wyobrażamy sobie ich zjeść. A już tym bardziej komuś je podać!
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOGdy na stole pojawiają się pizzowe misie, maluchy szaleją z radości
Skąd bierze się ta gorycz? Czy da się jej uniknąć? A jeśli ogórki już zdążyliśmy zebrać lub kupić, to czy nadają się one tylko i wyłączenie do wyrzucenia na kompost? Ponieważ problem gorzkich ogórków spotykał mnie już wielokrotnie, zadawałem sobie te pytania już tyle razy, że straciłem rachubę. Dzisiaj przychodzę do ciebie z odpowiedziami.
Gorzkie ogórki — duży mały problem
Problem wyraźnie wyczuwalnej goryczy na ogórkach dotyczy najczęściej ogórków gruntowych. Nie bez powodu. To właśnie w tych warzywach najpowszechniej występuje cucurbitacyna. Zanim podniesiesz krzyk, wiedz tylko, że jest to substancja naturalna, która w ogórkach występuje od początku ich istnienia. Problem polega na tym, że czasami jest jej zbyt dużo. Przyczyną może być między innymi złe prowadzenie uprawy, przez które cucurbitacyna (zwykle występująca głównie w liściach, łodygach i korzeniach) przechodzi na same ogórki, a także obecność niektórych warzyw dyniowatych w pobliżu grządek. Gorzknienie ogórków przyspiesza także susza.
Gorzkie ogórki - reagowanie
Chociaż gorzkie ogórki nie są trujące, to raczej nikt nie oczekuje po swoich zbiorach właśnie takiego smaku. Specjaliści od upraw tego warzywa polecają, by w ramach zapobiegania stosować nawozy organiczne i podlewać ogórki często, ale małą ilością wody. A co w momencie, w którym jest już "po ptakach", a ogórki wyszły gorzkie?
W takich sytuacjach masz dwie możliwości. Pierwsza z nich to zalanie warzyw zimną wodą i ich długie namaczanie. To zazwyczaj pomaga, chociaż zdarza się, że cucurbitacyny jest tam już tak dużo, że gorycz i tak pozostanie. Wtedy polecam już tylko jedno rozwiązanie: ukiszenie. Jak się okazuje, gorzkie ogórki po fermentacji (ja robię z nich małosolne), wychodzą naprawdę dobre, a po goryczy nie pozostaje nawet ślad.