Mieszka w Japonii i sprzedaje danie z PRL-u. Opowiada, jak reagują Japończycy

Barbara Kazui od 13 lat mieszka w Japonii i na co dzień propaguje wyjątkową polską potrawę. W swojej bistro-kawiarni Caldelounge przygotowuje i sprzedaje... zapiekanki. Przysmak, który wpisał się w polską kuchnię nie tylko w okresie PRL-u, konkuruje z burgerami jej męża, ale nam mówi, jak na to danie reagują goście i skąd pomysł na taki gastro biznes.

Barbara Kazui prowadzi kawiarnię Caldelounge w HokkaidoBarbara Kazui prowadzi kawiarnię Caldelounge w Hokkaido
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne
Magdalena Pomorska

Zapiekanki u Polki w Hokkaido (jednostka administracyjna w Japonii) zaskakują nie tylko tamtejszych gości. Trudno bowiem wyobrazić sobie, jak Japończycy przyzwyczajeni do japońskich specjałów stykają się z klasykiem na bagietce z dodatkiem pieczarek i sera. Zainteresowanie jednak nie maleje, chociaż w lokalu mąż Barbary przygotowuje drugą propozycję, kraftowe burgery. Zapiekanki Basi nie pozostają w tyle, bo robi je takie, jakie sama jadła w Polsce i jaki smak udało jej się odtworzyć na drugim końcu świata. W swojej kawiarni Caldelounge niedaleko Otaru i Niseko smakowicie promuje kuchnię polską, a nam opowiada o kulisach tej historii.

Magdalena Pomorska, pysznosci.pl: Dziś jesteś już znana jako Basia od polskich zapiekanek, ale jak zaczęła się twoja przygoda z gastronomią?


Barbara Kazui z kawiarni Caldelounge: Tak naprawdę moja przygoda z jedzeniem zaczęła się po przyjeździe do Japonii. Do tego czasu nie miałam ani specjalnych ciągot, ani też potrzeb. Jak wylądowałam na Hokkaido, to najpierw oczywiście zaczęłam próbować lokalnych potraw, ale w pewnym momencie zaczęło mi brakować naszych dań. Jedyne co mi pozostało, to je sobie zrobić. Znaleźć podobne produkty lub odpowiedniki naszych. I tak się zaczęło kombinowanie ze smakami. Szukałam i sprawdzałam, co z czym da nam taki smaki, jakie pamiętam z dzieciństwa. I trochę się wkręciłam. Prywatnie jestem też koneserem kawy, a do tego jeszcze mój mąż kiedyś pracował z hamburgerami typu kraft, a nie fast food. Te wszystkie elementy - moja mini pasja do gotowania wraz z doświadczeniem mojego męża sprawiły, że zdecydowaliśmy się otworzyć tę naszą małą bistro-kawiarnie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Z jakiej dyni zrobisz zupę krem i deser? Jest jedna pyszna odmiana

Skąd decyzja o zakotwiczeniu się "na drugim końcu świata", bo to nie taki klasyczny ruch jak "rzucam wszystko i jadę w Bieszczady"?


Do Japonii przyjechałam w trakcie studiów magisterskich na japonistyce i tak już zostałam. Nasz uniwersytet miał program stażu w hotelu japońskim, a w międzyczasie zaproponowano mi pracę na stałe. Szkoda by było zrezygnować… Potem poznałam męża, pojawiły się dzieci i tak się już kręci trzynasty rok. Parę lat później pojawił się pomysł bistro- kawiarni. Mój mąż był inicjatorem, a ja podłapałam pomysł. Teraz się bardzo cieszę, bo jednocześnie mogę jeść "po polsku" i pokazywać tę polskość innym. A odzew jest pozytywny.

Jak funkcjonuje wasz lokal i czy na początku wszystko szło tak, jak sobie to wymyśliłaś?


Lokal położony jest między dwoma sławnymi ośrodkami narciarskimi, a w lecie przy polu namiotowym. Z jednej strony jest daleko od cywilizacji, a z drugiej blisko drogi krajowej. Powiem szczerze, że było to ryzykowne posunięcie, ponieważ nie zawsze jest łatwo znaleźć klientów. Na początku miała to być tylko kawiarnia z barem. Jednak po dłuższych przygotowaniach i przemyśleniach stwierdziliśmy, że na samą kawę nikt na koniec świata nie przyjedzie, a i utrzymać się z tego ciężko. Dodaliśmy wtedy zapiekanki i hamburgery do menu. Ale z powodów praktycznych, wymagania i pozwolenia, zostawiliśmy formę kawiarni, gdyż pozwolenia na restauracje są dużo bardziej wymagające i przede wszystkim kosztowne. Dodam jeszcze, że budynek jest wynajmowany i niestety swoje lata ma. Niby był przystosowany pod restaurację, ale z drugiej strony nie na warunki na Hokkaido - za niskie temperatury i za dużo śniegu. Tak więc, po drodze mieliśmy wiele niespodzianek związanych z zamarzniętymi rurami, zbyt małą amplitudą prądu, itp. Ale jakoś powoli się wszystko układa (uśmiech).

Basia odpowiada za zapiekanki, a jej mąż za burgery z wagyu
Basia odpowiada za zapiekanki, a jej mąż za burgery z wagyu © Archiwum prywatne

Wspominasz często o burgerach, ale to zapiekanki są też mocnym akcentem w menu. W Polsce to danie znane od dawna, kojarzone m.in. z kuchnią PRL. Jak reagują na nie goście w japońskiej kawiarni?


Naszym głównym menu są i zapiekanki i hamburgery. Zapiekanki są ode mnie, a hamburgery od mojego męża. Obie pozycje są starannie przygotowane - specjalnie dobrane pieczywo, mięso i dodatki robione ręcznie, najświeższe warzywa. Obie pozycje charakteryzują się oryginalnością na rynku, chociaż wiadomo, że zapiekanki są bardziej egzotyczne. Pierwszy raz zazwyczaj goście zamawiają jednego hamburgera i jedną zapiekankę. Żeby było bezpieczniej. Po spróbowaniu w 80 proc. wracają, by spróbować wszystkich smaków. Jest to bardzo budujące i pozwala również na dyskusje o naszym kraju. Oprócz tradycyjnego smaku z pieczarkami dodałam od siebie wersję z pomidorami, bazylią i mozzarellą oraz wersję mięsną. Hamburgery również cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem, ze względu na jakoś mięsa, którego używamy (Japanese Wagyu beef) oraz świeżych dodatków często prosto z farmy.

A czy pytają o inne polskie potrawy?


Wielu moich gości przyjeżdża z chęcią spróbowania czegoś nowego. Jest to zawsze okazja do rozmowy na temat naszego kraju - i to prowadzi do pytań o barszcz, dla tych którzy mieli okazję być w Polsce - pytają o żurek, bigos czy pierogi. Opowiadam im o tych smakach i zapraszam w święta lub zimą - staram się wtedy podawać specjalne menu - właśnie z naszymi tradycyjnymi potrawami, a w zimowe miesiące królują zupy.

Smak zapiekanek odtwarzasz na miejscu, ale czy jest jakiś produkt lub danie z Polski, za którym tęsknisz?


Najbardziej tęsknię za serami białymi - twarogiem białym tłustym i chudym, twarożkami wszelkiej maści, a także fetą. I oczywiście za porządnym chlebem. Ostatnimi czasy można znaleźć dobry chleb, chociaż cenowo powala. A zachcianki na sery na ten moment muszę zaspokajać paczkami z Polski. Twaróg czasem robię sama, ale to mimo wszystko nie jest "to".

Udzielasz się wśród lokalnej społeczności – jak wygląda współpraca międzysąsiedzka i między przedsiębiorcami w tym regionie Japonii?


Udzielam się wśród lokalnej społeczności, bo mieszkamy w małej wiosce. Jest dużo wzajemnej pomocy i zrozumienia. Lokalne eventy, w których bierzemy udział - czasem jako wolontariat, a czasem jako kawiarnia z zapiekankami. Gram razem z moimi dziećmi na bębnach japońskich (wadaiko) co również pogłębia wzajemne relacje. Jeśli chodzi o składniki, to jeśli sama nie robię (lub mąż) to się dogadujemy z innymi rolnikami i plony, które im zostały, a nie mogą ich sprzedać. W Japonii są bardzo surowe wymagania, jeśli chodzi o warzywa i owoce co do kształtu, słodkości, wielkości, itd. Jeśli warzywa nie spełniają tych wymagań, są sprzedawane, ale po prawie połowie ceny, albo rozdawane bliskim. Staramy się z tego korzystać w zamian promocji poszczególnych rolników i polecania ich produktów. No i należy trzymać dobre kontakty z sąsiadami.

Magdalena Pomorska-Gąsowska, Wirtualna Polska

Wybrane dla Ciebie
Takiego miodu już wkrótce nie będzie w polskich sklepach. Unia zakazała
Takiego miodu już wkrótce nie będzie w polskich sklepach. Unia zakazała
Proste ciasto kawowe, któremu nikt się nie oprze. Od razu zapisz sobie przepis
Proste ciasto kawowe, któremu nikt się nie oprze. Od razu zapisz sobie przepis
Delikatny i kremowy serek. Sprawdzi się jako smarowidło do chleba albo zagęści zupę
Delikatny i kremowy serek. Sprawdzi się jako smarowidło do chleba albo zagęści zupę
Mało kto dodaje do rosołu, a szkoda. Podkręca jego smak lepiej niż przyprawa w płynie
Mało kto dodaje do rosołu, a szkoda. Podkręca jego smak lepiej niż przyprawa w płynie
Ścieram kawałek i dorzucam do mielonego mięsa. Takie kotlety są smaczniejsze niż tradycyjne
Ścieram kawałek i dorzucam do mielonego mięsa. Takie kotlety są smaczniejsze niż tradycyjne
Wygląda jak czarna oliwka, a to owoc. Stymuluje pracę jelit i reguluje ciśnienie
Wygląda jak czarna oliwka, a to owoc. Stymuluje pracę jelit i reguluje ciśnienie
Dodaj do surówki z kiszonej kapusty. Zniknie z talerza szybciej niż kotlet
Dodaj do surówki z kiszonej kapusty. Zniknie z talerza szybciej niż kotlet
Ta kawa bije rekordy popularności. Spróbujesz raz i zapomnisz o cappuccino
Ta kawa bije rekordy popularności. Spróbujesz raz i zapomnisz o cappuccino
To najlepsza sałatka andrzejkowa. Tylko nie pomijaj chrupiącego dodatku
To najlepsza sałatka andrzejkowa. Tylko nie pomijaj chrupiącego dodatku
Nie dodawaj od razu tych dwóch składników. Sałatka jarzynowa szybciej się popsuje
Nie dodawaj od razu tych dwóch składników. Sałatka jarzynowa szybciej się popsuje
Sernik z kaszy jaglanej to prawdziwy hit. Nie znajdziesz w nim ani grama twarogu
Sernik z kaszy jaglanej to prawdziwy hit. Nie znajdziesz w nim ani grama twarogu
Nie dodawaj tej przyprawy w proszku. Wiele osób popełnia błąd i potem grzaniec robi się mętny
Nie dodawaj tej przyprawy w proszku. Wiele osób popełnia błąd i potem grzaniec robi się mętny
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇