Strzelczyk pokazał najlepszą rybę, jaką jadł. Ale nie tylko jej nie mógł się nachwalić
Sezon na zimowe wyjazdy nabiera tempa, a wraz z początkiem ferii do Szczyrku i okolic przyjadą tłumy turystów. Tomasz Strzelczyk podpowiada, gdzie można dobrze zjeść, pokazując, że najlepsze smaki często kryją się z dala od zatłoczonych Krupówek czy głównych deptaków.
Po całodziennym szaleństwie na stokach albo zimowym spacerze trzeba uzupełnić stracone kalorie. Restauracji w turystycznych miejscowościach zdecydowanie nie brakuje, ale nie każda z nich zasługuje na uwagę. Znany kucharz, podróżując w stronę słynnych term na południu Polski, w miejscowości Jabłonka natrafił na wyjątkowe miejsce – gospodarstwo agroturystyczne połączone ze smażalnią ryb. Jak sam przyznał, obiad w tym miejscu okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę i dowodem na to, że lokalne, rodzinne biznesy to najpewniejszy wybór dla głodnego podróżnika.
Szaszłyki z łososia z gremolatą cytrynową. Pyszne i lekkie danie z grilla
Najlepsze restauracja w polskich górach
Największym atutem tego miejsca jest fakt posiadania własnej hodowli ryb. Tomasz Strzelczyk nie mógł więc sobie odmówić tej przyjemności i na obiad zamówił pstrąga. Zanim jednak na stole pojawiły się dania główne, gości ugoszczono niezwykle aromatyczną, zimową herbatą. Podana w kubkach z zimowymi motywami, zawierała domową konfiturę, jagody, cytrynę oraz goździki – idealny zestaw na rozgrzanie po mroźnym dniu.
Ucztę rozpoczęła porcja gorących flaków z dobrze wyrośniętym pieczywem. Strzelczyk zwrócił szczególną uwagę na jakość dodatków – pieczywo było świeże i chrupiące, wyraźnie pochodzące z tradycyjnego pieca, a nie odgrzewane w mikrofali.
- Są wyborne, są pieprzne. Konsystencję mają kremową, są dobrze przyprawione. Są pikantne, takie jak flaczki być powinny - zachwycał się Tomasz Strzelczyk.
Znany kucharz na danie główne wybrał jesiotra w dzwonkach z ziemniakami i surówką. Jego towarzysze postawili na suma w papilotach oraz pstrągi. Już na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało co najmniej zachęcająco. Pstrąg otulony był chrupiącą skórką, a jesiotr okazał się być świetnie przyprawiony. Ziemniaki również zyskały aprobatę, podobnie jak chrupiąca surówka.
- Wychodzi na to, że na dobrą, świeżą rybę trzeba przyjeżdżać na Podhale, a nie nad morze - dodał Tomasz Strzelczyk.
Podkreślił przy tym, że ryba była wyjątkowo soczysta, zwarta i idealnie posolona, co przy hodowlanych rybach nie zawsze jest standardem.
Ceny w lokalu pozytywnie zaskakują, zwłaszcza biorąc pod uwagę jakość produktu. Za zestaw z jesiotrem, ziemniakami oraz surówką zapłacić trzeba 45 zł. Tyle samo kosztuje zestaw z sumem.
Warto tutaj przyjechać
Tomasz Strzelczyk swoim fachowym okiem ocenił również pierogi z serem na słodko, które zaserwowano ze śmietaną oraz masełkiem i sporej wielkości schabowego z ziemniakami za 40 zł. Wielka porcja mięsa, złocista panierka i domowe dodatki sprawiały, że danie prezentowało się niezwykle apetycznie.
Znany kucharz bez wahania polecił to miejsce wszystkim turystom. To dowód na to, że warto czasem zjechać z głównej trasy i poszukać smażalni z własną hodowlą. Świeżość ryby prosto z wody i serce włożone w domowe flaki czy pierogi są warte każdej nadłożonej minuty drogi.