Placek ziemniaczany większości z nas kojarzy się z domowym obiadem i klasycznymi dodatkami, takimi jak śmietana czy gulasz. W lokalu Placek Placek przy ul. Zgoda 1/2 w Warszawie postanowiono jednak pokazać, że z tego prostego dania można stworzyć znacznie więcej. W menu obok tradycyjnych propozycji pojawiają się autorskie kompozycje inspirowane kuchniami świata i nietypowymi połączeniami smaków. Postanowiłem sprawdzić, czy za odważnymi nazwami idzie równie dobry smak.
WIDEOSycący obiad w Tatrach za mniej niż 30 złotych? Odwiedziliśmy Karczmę u Wróbla
Już po wejściu do lokalu zwróciłem uwagę na jego wystrój. Jest nowocześnie, ale bez przesady. Jasne wnętrze, proste formy i stonowane kolory sprawiają, że miejsce wygląda estetycznie i przyjemnie. Nie ma tu zbędnych dekoracji ani prób udawania czegoś, czym lokal nie jest. Całość tworzy swobodną atmosferę, w której po prostu dobrze się siedzi. Na plus zasługuje również obsługa. Była uśmiechnięta, sprawna i chętnie odpowiadała na pytania dotyczące menu, co przy tak nietypowych propozycjach jest dużym atutem.
Placek ziemniaczany w roli głównej. Menu potrafi zaskoczyć
Już samo przeglądanie karty dań zajęło mi dłuższą chwilę. Obok klasycznych placków znalazłem propozycje z pastą truflową, włoskim salami, tajskim kurczakiem, łososiem, krewetkami czy słodkimi dodatkami. Rzadko zdarza się, żeby jedno tradycyjne danie było interpretowane na tak wiele sposobów.
Na początek postanowiłem sprawdzić klasykę. Uważam, że to właśnie podstawowa wersja najlepiej pokazuje, jak kuchnia radzi sobie z najważniejszym elementem całego menu.
Muszę przyznać, że placek był naprawdę bardzo dobrze usmażony. Chrupiący nie tylko na brzegach, ale również w środku, co w przypadku placków ziemniaczanych wcale nie zdarza się często. Niestety miał też jedną wyraźną wadę – był dość mocno nasiąknięty tłuszczem. Nie przekreśliło to całego dania, ale było zauważalne i momentami odbierało lekkość.
Placek ziemniaczany z truflą zachwycił, ale nie wszystkie dodatki przekonały
Największe oczekiwania miałem wobec wersji trufla z salami i właśnie ona okazała się najlepszym wyborem podczas całej wizyty.
Pasta truflowa była intensywna, ale dobrze wyważona. Włoskie salami smakowało bardzo dobrze i świetnie komponowało się z chrupiącym plackiem. To połączenie miało charakter i było spójne od pierwszego do ostatniego kęsa. Gdybym miał wskazać jedyny element do poprawy, byłaby to prażona cebulka. Moim zdaniem była całkowicie zbędna i niewiele wnosiła do dania, które bez niej broniłoby się równie dobrze.
Znacznie słabiej wypadł tajski kurczak. Sam pomysł wydawał się interesujący, jednak wykonanie pozostawiło sporo do życzenia. Mięso było wyraźnie przesuszone, jakby zostało przygotowane dużo wcześniej. Dodatkowo intensywny sos całkowicie zdominował smak placka ziemniaczanego, przez co przestał on odgrywać główną rolę. Po skończonym posiłku długo pozostawał również nieprzyjemny posmak, który skutecznie popsuł odbiór całego dania.
Placek ziemniaczany na słodko nie zawsze się sprawdza
Na deser wybrałem pistacjową wiśnię. To właśnie ta pozycja najbardziej mnie zaciekawiła, ale jednocześnie okazała się największym rozczarowaniem.
Całość była przede wszystkim bardzo słodka. Konfitura wiśniowa całkowicie zdominowała pozostałe składniki, a pasta pistacjowa nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Liczyłem na wyraźniejszy pistacjowy smak i lepszą jakość dodatków. Nie przekonała mnie również kruszonka, która wydawała się bardzo przeciętna. Było jej zdecydowanie za dużo. Ostatecznie zabrakło równowagi między słodyczą a samym plackiem ziemniaczanym. W efekcie była to bardziej cukrowa bomba niż przemyślany deser.
Czy warto odwiedzić "Placek Placek"?
"Placek Placek" to lokal z bardzo ciekawym pomysłem i wyraźnie wyróżnia się na gastronomicznej mapie Warszawy. Podoba mi się konsekwencja w budowaniu menu wokół jednego produktu oraz fakt, że nie ograniczono się wyłącznie do najbardziej oczywistych połączeń. Do tego dochodzi prosty, estetyczny wystrój oraz naprawdę miła obsługa, dzięki którym wizyta przebiega w przyjemnej atmosferze.
Na plus oceniam również przejrzyste menu. Ceny nie należą do najniższych, ale przy autorskich kompozycjach nie są też zaskoczeniem. Klasyczny placek kosztuje 18 zł, tajski Kurczak 30 zł, pistacjowa wiśnia 31 zł, a trufla z salami 34 zł. Różnice między poszczególnymi propozycjami są niewielkie, dlatego przy wyborze bardziej kierowałbym się własnymi preferencjami smakowymi niż ceną.
Jeśli chodzi o samo jedzenie, moje odczucia są już bardziej mieszane. Bardzo dobrze wspominam klasyczny placek oraz wersję z truflą i salami. To właśnie te propozycje pokazały największy potencjał tego miejsca i chętnie zamówiłbym je ponownie. Znacznie słabiej oceniam natomiast tajskiego kurczaka oraz pistacjową wiśnię. W obu przypadkach ciekawe pomysły przegrały z wykonaniem i jakością składników.
Podsumowując, gdybym ponownie odwiedził "Placek Placek", bez wahania zamówiłbym klasyczny placek ziemniaczany albo truflę z salami. Pozostałe propozycje, których spróbowałem, nie spełniły moich oczekiwań. Wyszedłem z lokalu rozczarowany i głodny, ponieważ większości zamówienia nie byłem po prostu w stanie zjeść.