NewsyZamówiła rybę bez dodatków nad morzem. Gdy zobaczyła paragon, aż westchnęła

Zamówiła rybę bez dodatków nad morzem. Gdy zobaczyła paragon, aż westchnęła

Obiad nad morzem i paragon
Obiad nad morzem i paragon
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

25.08.2023 13:16, aktual.: 26.09.2023 11:37

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Wakacje nad Bałtykiem okazują się być zaskakujące. A zaskoczyć może nas nie tylko pogoda, ale i wysokie ceny, na widok których aż chce się przetrzeć oczy ze zdumienia. Czytelniczka Pyszności pokazała prawdziwy "paragon grozy". Smażony filet najpopularniejszej ryby w Polsce osiągnął zawrotną cenę.

Sezon nad Bałtykiem zbliża się powoli do końca, chociaż nadmorskie uliczki i knajpki wciąż pełne są turystów. U schyłku sezonu nie można liczyć jednak na taryfę ulgową. Rekordowe ceny utrzymują się niemal przez cały rok. Boleśnie odczuwają to w szczególności osoby, które na czas urlopu porzucają samodzielne gotowanie i stawiają na jedzenie w restauracjach. Chociaż "paragony grozy" od lat krążą w sieci, to w tym roku ceny po prostu wystrzeliły w kosmos. Drogo jest nie tylko w wielkich ośrodkach, jak Trójmiasto czy Kołobrzeg, ale również w nieco mniejszych turystycznych lokalizacjach. Czytelniczka Pyszności, pani Basia, podesłała nam zdjęcie z jednej z nadmorskich knajp.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Cena ryby nad Bałtykiem w 2023 roku

Nieodzownym elementem nadmorskiego krajobrazu są smażalnie, które chwalą się "świeżą rybą prosto z kutra". O ile świeżość może podlegać dyskusji, o tyle ceny już dyskusyjne raczej nie są. Jest po prostu drogo, chociaż podawanie ceny za 100 gramów, zamiast wycenioną porcję ryby ma nieco złagodzić początkowy szok. Gdy przyjdzie do płacenia, można się jednak zdziwić.

Podczas urlopu nasza czytelniczka Basia odwiedziła jeden z lokali w Niechorzu. Wraz z mężem zamówili porcję rosołu, rybnych gołąbków oraz absolutny klasyk, czyli smażony filet z dorsza. O ile dwie pierwsze pozycje nie są aż tak piorunująco drogie, to przy cenie ryby oczy same wychodzą na wierzch. Za prosty kawałek ryby trzeba zapłacić naprawdę niezłą sumkę.

Paragon za obiad dla dwóch osób; Fot. Mat. prywatne czytelniczki
Paragon za obiad dla dwóch osób; Fot. Mat. prywatne czytelniczki© Licencjodawca

Padł rekord?

Nie musisz regulować odbiornika ani umawiać na cito wizyty u okulisty - wzrok cię nie myli. Porcja ryby, bez żadnych dodatków kosztowała aż 52,54 zł. Tańsze były gołąbki rybne (39 zł) oraz rosół (18 zł). Za dwie osoby zapłacono prawie 110 zł. Biorąc pod uwagę, że nie były to zbyt duże porcje, to cena robi ogromne wrażenie. Jak przyznaje pani Basia:

Czy smakowało? W sumie muszę powiedzieć, że tak. Kawałek wydawał się być dość duży, ale 50 zł za rybę bez surówki czy frytek, to zaporowa cena. Bardziej sycące, a przy tym znaczniej tańsze, były gołąbki.

Filet z dorsza z restauracji nad morzem; Fot. Mat. prywatne czytelniczki
Filet z dorsza z restauracji nad morzem; Fot. Mat. prywatne czytelniczki© Licencjodawca

Chociaż na tabliczkach z menu widnieje cena za 100 gramów, to na paragonie podana jest cena za kilogram. I wynosi ona aż 189 zł. Sprawdziliśmy ceny dorsza w różnych sklepach rybnych. Wahały się one od 70 do 100 zł w zależności od miejsca. Oczywiście, na końcową cenę dania w restauracji składa się wiele czynników, jak podatki, koszt utrzymania lokalu czy też sam zarobek, jednak niejednokrotnie restauratorzy mogą liczyć na naprawdę atrakcyjne ceny półproduktów. Tym bardziej rzuca się w oczy ogromna przebitka cenowa. Za 50 zł można zamówić pełnoprawne danie w restauracji. Nie sposób jednak odmówić sobie porcji smażonej ryby nad Bałtykiem, co skrzętnie wykorzystują lokalne smażalnie.

Gołąbki rybne z restauracji nad morzem; Fot. Mat. prywatne czytelniczki
Gołąbki rybne z restauracji nad morzem; Fot. Mat. prywatne czytelniczki© Licencjodawca | Barbara

Pani Basia również skusiła się na rybę w dobrej lokalizacji. Jak powiedziała w rozmowie z Pysznościami:

Było drogo, ale lokalizacja świetna: niedaleko plaży, tuż przy głównej drodze. Ludzi było mnóstwo, codziennie przy smażalniach ustawiały się spore kolejki - pary, rodziny z dziećmi, emeryci na wczasach. Każdy chciał zjeść, bo to taki wakacyjny 'must have'.

Źródło artykułu:Pysznosci.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także