Kiedy wypatrzę w markecie, od razu kupuję dwa kilo. Frytki wychodzą smaczniejsze niż z ziemniaków
Kiedy widzę w markecie maniok, od razu biorę dwa kilo. Te egzotyczne bulwy to klucz do frytek idealnych: chrupiących, zdrowych i bez glutenu. Odkryj brazylijskie warzywo, które bije na głowę tradycyjne ziemniaki i odmieni twoje domowe obiady.
Maniok jeszcze kilka lat temu był dla mnie kulinarną ciekawostką z programów podróżniczych. Dziś, gdy tylko widzę go w markecie, bez wahania wkładam do koszyka dwa kilo. Dlaczego? Bo frytki z manioku wychodzą złociste, chrupiące z zewnątrz i przyjemnie miękkie w środku – a do tego smakują lepiej niż klasyczne ziemniaczane. Maniok stał się w mojej kuchni stałym elementem, szczególnie gdy mam ochotę na coś innego niż tradycyjne dodatki do obiadu.
Takich frytek jeszcze nie jadłeś! Miód, feta i szczypiorek
To bulwa pochodząca z Ameryki Południowej, szczególnie popularna w Brazylii i innych krajach tropikalnych. W Europie wciąż nie jest tak powszechna, jak na to zasługuje. A szkoda, bo maniok to prawdziwa skarbnica skrobi i świetna alternatywa dla ziemniaków czy zbóż.
Maniok – co warto wiedzieć, zanim trafi na talerz?
Zanim zacząłem regularnie używać manioku, sprawdziłem, jak go bezpiecznie przygotować. Surowy korzeń zawiera naturalne związki, które mogą być szkodliwe, ale spokojnie – wystarczy odpowiednia obróbka termiczna. Gotowanie, pieczenie lub nawet dłuższe moczenie w wodzie skutecznie neutralizuje te substancje. Ja zawsze poddaję maniok gotowaniu przed dalszą obróbką i mam pewność, że jest bezpieczny.
Co ciekawe, z manioku powstaje dobrze znana tapioka – małe perełki wykorzystywane do deserów i puddingów. Sama tapioka ma kilka istotnych zalet:
- nie zawiera glutenu,
- jest hipoalergiczna,
- nie ma cholesterolu,
- dostarcza lekkostrawnych węglowodanów,
- zawiera niewielkie ilości białka.
Dlatego maniok świetnie sprawdza się u osób na diecie bezglutenowej, z problemami jelitowymi czy alergiami pokarmowymi. Gdy ktoś musi wykluczyć zboża, ziemniaki lub bataty, maniok może być ciekawym urozmaiceniem jadłospisu.
Maniok w mojej kuchni – dlaczego wolę go od ziemniaków?
Przede wszystkim dla tekstury. Po upieczeniu maniok robi się wyjątkowo chrupiący, a jego smak jest delikatny, lekko orzechowy. Nie jest tak wodnisty jak ziemniak, dzięki czemu frytki łatwiej uzyskują idealną strukturę.
Lubię też to, że maniok syci na długo. To solidna porcja energii w postaci skrobi, dlatego świetnie sprawdza się jako dodatek do mięs, ryb czy warzywnych dań z patelni. Czasem podaję go tylko z sosem czosnkowym albo pikantną salsą – i to wystarczy.
Frytki z manioku – przepis krok po kroku
Składniki:
- 1 kg świeżego manioku,
- 1–2 łyżki oleju kokosowego lub rzepakowego,
- sól do smaku,
- opcjonalnie: papryka wędzona, czosnek granulowany, suszone zioła.
Sposób przygotowania:
- Obieram maniok z grubej, twardej skórki i dokładnie usuwam włóknisty rdzeń ze środka.
- Kroję bulwy w paski przypominające klasyczne frytki.
- Wkładam pokrojony maniok do garnka z lekko osoloną wodą i gotuję przez około 15 minut, aż lekko zmięknie.
- Odcedzam i delikatnie osuszam ręcznikiem papierowym.
- Rozgrzewam piekarnik do 180°C z termoobiegiem.
- Przekładam maniok na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, smaruję olejem i oprószam solą oraz ulubionymi przyprawami.
- Piekę przez około 15–20 minut, aż frytki staną się złote i chrupiące.