Zupa mleczna to klasyk przedszkolnych śniadań i posiłków rodem z babcinej kuchni. W ciepłym mleku, najczęściej wzbogaconym o dodatek cukru, zanurzone są proste kluseczki z mąki i jajka. Dla przeciętnego Polaka to powrót do dzieciństwa, dla obcokrajowca kulinarna zagadka pełna skrobi i nabiału. To właśnie to danie padło obiektem testów Kima, Koreańczyka mieszkającego na co dzień w Polsce.
Kim, prowadzący profil mcmikeykim, w internecie zasłynął z testów polskich potraw przy dźwiękach Chopina. Oglądanie, jak z przyjemnością zajada pierogi, chrzanową czy paprykarz obudziło w internautach narodową dumę. Mikey do tej pory chwalił niemal wszystko, co zaserwowała mu nasza tradycja, stając się prawdziwym ambasadorem schabowego i flaczków. Okazało się jednak, że to zupa mleczna brutalnie przerwała tę dobrą passę.
WIDEOKluski ziemniaczane z azjatyckim sosem z pastą gochujang
Koreańczyk testuje zupę mleczną
Przed Mikey Kimem pojawił się talerz z ciepłym mlekiem i lanymi kluskami. Już pierwsza łyżka nie pozostawiła złudzeń, a z twarzy Koreańczyka można było czytać jak z otwartej księgi. Jego oczy rozszerzyły się z niedowierzaniem, a na czole pojawił się grymas niemal egzystencjalnego bólu.
- Jeszcze raz spróbuję, bo nie wierzę - powiedział, nabierając drugą porcję.
Pierwszy szok nie został jednak złagodzony i Mikey dość wymownie uciekł sprzed kamery, aby w spokoju przełknąć wątpliwy dla wielu przysmak. Postanowił później ratować zupę obfitym dodatkiem cukru, ale i to nie pomogło.
- Mam zasadę: jak zacząłem, to trzeba skończyć - powiedział podczas jedzenia z wyraźnie skrzywioną miną.
Mimo to Koreańczyk nie poddał się i sięgnął po drugi wariant zupy. Tym razem w misce wylądował ryż.
- Z ryżem jeszcze gorzej - skwitował.
Postawił na nietypowe dodatki
W swoich testach Mikey Kim często podkręca polskie dania o wyraziste akcenty, najczęściej w postaci tradycyjnego koreańskiego kimchi. Tym razem mleko z ryżem doprawił odrobiną chrzanu, nazywając to rozwiązanie kołem ratunkowym. Niestety i to nie pomogło.
Sięgnął więc po najcięższe działo ze swojej ojczyzny – dorzucił do miski porcję pikantnego kimchi. Dla każdego szanującego się kucharza połączenie fermentowanej, ostrej kapusty z ciepłym, słodkim mlekiem brzmi jak przepis na natychmiastowe problemy żołądkowe, ale zdesperowany Kim nie widział już innego wyjścia. I tym razem nie udało się jednak uratować smaku. Podjął więc walkę i zdecydował, że zupę mleczną z ryżem zje do końca bez żadnych dodatków.
- Ja to wszystko zjem, bo Polsko, ja cię bardzo kocham. Ale tak jak mówiłem kiedyś, czasem miłość boli - dodał na koniec.
Internauci w komentarzach ruszyli z odsieczą i zaczęli uspokajać Koreańczyka. Wyjaśnili mu, że i sami Polacy za tą zupą w większości nie przepadają, a zajadają się nią raczej nieliczni. Za takie poświęcenie, serię kulinarnych eksperymentów, chęci i walkę do samego końca Mikey'emu i tak należą się wielkie brawa.