Ścieram na tarce i dodaję do masy. Mielone wilgotne wewnątrz i mają niesamowicie chrupiącą skórkę
Zapomnij o suchej bułce. Mój sprawdzony patent na mielone z tartym ziemniakiem to kulinarny strzał w dziesiątkę. Dzięki temu prostemu dodatkowi kotlety są obłędnie soczyste w środku i mają niesamowicie chrupiącą skórkę. To domowy obiad, który znika z talerzy w mgnieniu oka.
Każdy z nas ma w swoim kulinarnym portfolio ten jeden przepis, który kojarzy się z domowym obiadem u mamy czy babci. Dla mnie przez lata były to klasyczne kotlety mielone, ale zawsze brakowało mi w nich tego "czegoś" – często wychodziły zbyt suche, a po odgrzaniu traciły swoją magię. Wszystko zmieniło się, gdy odkryłam patent, który całkowicie redefiniuje to danie. Moim sekretem są mielone z tartym ziemniakiem. Ta drobna zmiana sprawia, że mięso rozpływa się w ustach, a zewnętrzna warstwa staje się perfekcyjnie złocista i chrupiąca.
Kotlety mielone w panierce panko. Możesz podać je na dwa sposoby
Mielone z tartym ziemniakiem – sprawdzony przepis krok po kroku
Ten sposób na mielone z tartym ziemniakiem polecam każdemu, kto chce odświeżyć klasyczny przepis bez kombinowania z egzotycznymi składnikami. Wystarczy jeden surowy ziemniak, by zwykłe kotlety nabrały zupełnie nowego charakteru – soczystego wnętrza i idealnie chrupiącej skórki.
Składniki:
- 500 g mięsa mielonego (np. z łopatki wieprzowej),
- 1 średni surowy ziemniak,
- 1 cebula,
- 2 ząbki czosnku,
- sól i świeżo mielony pieprz do smaku,
- olej do smażenia.
Sposób przygotowania:
- Obieram cebulę i siekam ją bardzo drobno.
- Podsmażam ją na niewielkiej ilości oleju, aż stanie się szklista i lekko złocista.
- Obieram ziemniaka i ścieram go na drobnej tarce.
- Odciskam nadmiar soku, ale nie wyciskam go całkowicie na sucho.
- Czosnek przeciskam przez praskę lub ścieram na tarce.
- Przekładam mięso do dużej miski.
- Dodaję podsmażoną cebulę, starty ziemniak i czosnek.
- Doprawiam solą oraz świeżo mielonym pieprzem.
- Wyrabiam masę dłonią przez kilka minut, aż stanie się jednolita i lekko kleista.
- Formuję średniej wielkości kotlety.
- Smażę je na dobrze rozgrzanym oleju na średnim ogniu po kilka minut z każdej strony, aż uzyskam złocistą, chrupiącą skórkę i mam pewność, że środek jest dobrze wysmażony.
Zapewniam was, że gdy raz spróbujecie tej wersji, powrót do suchej bułki będzie wydawał się kulinarnym krokiem wstecz. To danie to dowód na to, że najprostsze rozwiązania są często tymi najlepszymi.