Ma soczyste i smaczne mięso i jest prawie pozbawiona ości. W PRL-u jadł prawie każdy, dziś zapomniana
Kergulena to ryba, którą w PRL-u jadło się na potęgę, a dziś mało kto po nią sięga. Soczyste mięso niemal bez ości, delikatny smak i świetne wartości odżywcze sprawiają, że zasługuje na kulinarny powrót na polskie talerze.
Kergulena wraca na talerze – kergulena, którą kiedyś znał niemal każdy, dziś przegrywa z łososiem i dorszem, choć pod względem smaku i wartości odżywczych spokojnie mogłaby je przebić. To ryba o wyjątkowo delikatnym, soczystym mięsie, która nie sprawia problemów przy jedzeniu i świetnie sprawdza się w codziennej kuchni. W czasach PRL-u była znacznie popularniejsza, dziś traktujemy ją jak kulinarną ciekawostkę. A szkoda, bo to prawdziwy skarb z oceanicznych głębin.
Kergulena – zapomniana ryba z czasów PRL. Dlaczego kergulena znów jest na wagę złota?
Kergulena to ryba pochodząca z chłodnych, czystych wód południowych oceanów. Żyje głęboko przy dnie, z dala od zanieczyszczeń, co sprawia, że jej mięso uznawane jest za wyjątkowo czyste i delikatne. Dawniej trafiała do polskich domów znacznie częściej – smażona na patelni była obiadowym klasykiem wielu rodzin.
Dziś dostępność kerguleny jest mniejsza, a cena potrafi zaskoczyć, bo połowy są mocno ograniczone. Najczęściej kupisz ją w postaci mrożonych tuszek w lepszych sklepach rybnych lub supermarketach. Od czasu do czasu pojawia się też świeża, choć to prawdziwa rzadkość.
Jej ogromną zaletą jest niemal całkowity brak ości. Kręgosłup odchodzi jednym ruchem, a mięso pozostaje zwarte i soczyste. To idealna ryba dla dzieci, seniorów i wszystkich, którzy zwykle omijają ryby szerokim łukiem w obawie przed ośćmi.
Kergulena w diecie – lekka, pożywna i pełna wartości odżywczych
Kergulena to prawdziwy hit dla osób dbających o linię i zdrowe menu. Jest niskokaloryczna, a jednocześnie bogata w pełnowartościowe białko. Zawiera cenne kwasy omega-3 i omega-6, które wspierają serce i układ nerwowy.
Nie brakuje w niej także witaminy D, a do tego żelaza, cynku i wapnia. To ryba, którą spokojnie możesz jeść kilka razy w tygodniu – syci, nie obciąża żołądka i doskonale komponuje się z prostymi dodatkami.
Jej smak jest subtelny, lekko maślany, dlatego nie potrzebuje ciężkich sosów ani długiej obróbki. Wystarczy odrobina cytryny, sól, pieprz i świeże zioła, by wydobyć z niej wszystko, co najlepsze.
Smażona kergulena – prosty przepis na soczystą rybę bez ości
Składniki:
- 500 g tuszek kerguleny,
- 1 cytryna,
- 2 łyżki mąki pszennej,
- 2 łyżki masła klarowanego,
- sól i pieprz do smaku,
- odrobina oliwy,
- posiekana natka pietruszki.
Sposób przygotowania:
- Oczyść kergulenę, osusz ją papierowym ręcznikiem i oprósz solą oraz pieprzem z obu stron.
- Obtocz rybę dokładnie w mące, strzepując nadmiar.
- Rozgrzej na patelni oliwę i ułóż tuszki kerguleny.
- Smaż przez około 3 minuty z każdej strony, aż mięso zacznie się rumienić.
- Dodaj masło klarowane i podlej nim rybę, smażąc jeszcze chwilę, aż będzie złocista i soczysta.
- Zdejmij z patelni, posyp pietruszką i podawaj z cząstkami cytryny.
Kergulena to przykład ryby, która niesłusznie zniknęła z codziennego menu. Jest prosta w przygotowaniu, zdrowa i wyjątkowo smaczna. Jeśli trafisz na nią w sklepie, warto dać jej drugą szansę – być może szybko stanie się jednym z twoich ulubionych obiadów, tak jak kiedyś w domach naszych rodziców i dziadków.